czwartek, 26 marca 2015

Zawieszenie....


Hej! Jak zapewne mogliście przeczytać w poście Nikoli zwieszamy bloga.
Powód jest podany w jej poście,jest tam wszystko.
I cóż...Zgadzam się z nią.
Na prawdę nie wiem jak to teraz będzie z chłopcami bez naszego aniołka,ale miejmy nadzieję,że
to tylko chwilowe(tak...chciałabym... :c).
Blog jest zawieszony od chwili wstawienia tego postu na bloga do czasu
nie określonego. 
Nie wiem kiedy wrócimy,ale nie zapowiada się aby szybko. Wszystko musi
się wyjaśnić,poukładać i wrócimy,obiecuję. Aczkolwiek na razie to koniec.
Ja sama nie wyobrażam sobie ich bez Malika. 
Był,jest i zawsze będzie w naszych serduszkach wraz Niallem,Harrym,Liamem i Lou.
Cóż...Wszystko idzie do przodu,trzeba będzie się pogodzić z tym,że
"One Direction" to będzie tylko czwórka,ale pamiętajcie!
Musimy ich wspierać bo dla nich to także jest wielki cios...
Bo w końcu bez nich nie ma nas,a bez nas nie ma ich,a więc damy radę. ♥ Wierzę w nas! ♥
Mimo,że wczoraj wieczorem wypłakałam dużą ilość łez i nadal nie czuję
absolutnie nic,jestem smutna to wiem,że Zayn by tego nie chciał,a więc i wy nie płaczcie!
Wiem,że to trudne,ale proszę postarajcie się ♥.

Tak na prawdę to powód jego nagłego odejścia jest nie określony.
Tęsknił za Perrie? To oczywiste. Dziewczyny z LM jak i 1D są zapracowane więc nie mieli się
jak spotkać. To akurat jest zrozumiałe.
 Ale...
Chciałby być normalnym 22-latkiem. Obawiam się,że to nie możliwe. Niestety,ale jakby się
nie starał zawsze będzie "Tym Malikiem z 1D" i nie będzie "normalny".

A więc błagam was siostrzyczki i bracia. Nie róbcie sobie krzywdy bo to na prawdę
nie pomaga ani wam ani tym bardziej Zaynowi.
Jak już mówiłam. On by tego nie chciał.

Także gdy widzę jak inne fandomy m.in: 
  • 5SoSFam.
  • Beliebers 
  • Swifites
  • Lovatics
  • Harmonizers
  • Selenators
  • Smilers
pomagają nam w tak trudnej chwili
robi mi się ciepło na sercu ♥
Na prawdę dziękujemy! ♥
Dobrze. A więc to by było na tyle. Chciałam was tylko poinformować jaka
jest sprawa.
A więc do zobaczenia! ^.^

Przepraszam :(

Hej.
Przepraszam,że tak długo mnie nie było.
Notkę piszę z telefonu więc przepraszam za błędy.

Przejdźmy do rzeczy...
Nie rozmawiałam o tym z Gosią,ale myślę że jej też się to przyda.

Mam dla Was dość  smutną wiadomość.

Mianowicie...
Postanowiłam ZAWIESIĆ bloga.

Nie usunąć.
Po prostu zawiesić.

Nie mam teraz ochoty pisać.
Z prostej przyczyny.

Nawet pisząc tego posta płaczę.
Jestem roztrzęsiona i nie wiem co ze sobą zrobić.

Każda Directioners powinna wiedzieć o co chodzi...

Tak,chodzi o sytuacje o które jest teraz pełno na FB,ASKU i tego typu stronach.

Zayn...
Miejmy nadzieję,że to tylko chwilowe załamanie.

Tęsknota za rodziną...
Dziewczyną...
Albo po prostu normalnością...

Wszystkie wiemy,że powód,dla którego Zayn się "wytłumaczył" jest bez sensu.

Wiemy też,że chłopcy nie byliby na AŻ tak wredni,by sobie z Nas zażartować. 

Miejmy nadzieję,że Zayn mysi sobie odpocząć i wszystko przemyśleć.

Na pewno nie możemy od razu myśleć o najgorszym.

My, Directioners.
Jako jedna wielka rodzina damy sobie radę.

Osobiście jestem Directoner od prawie pięciu lat.

I muszę przyznać,że ten i 5SOS które się dołączyło w 2011 sprawiają,że jestem szczęśliwa.

Wiem,dla niektórych może to zabrzmieć głupio...ale to są jedynie moje odczucia.

Nie wyobrażacie sobie jak teraz płaczę...od wczoraj.

Nie wyobrażacie sobie jaki ból mi sprawia patrzenie płaczących chłopców.

Nie wyobrażam sobie One Direction bez niego.

Albo z jego zastępcą.

To między innymi Zayn sprawia,że się uśmiecham i śmieję,gdy mam ochotę płakać przez jakąś smutną sytuacje w moim życiu.

Przeważnie nikomu o nich nie mówię nawet mamie.

Gosia czasem zobaczy jakąś smutną tapetę na moim telefonie.

Wtedy zazwyczaj się śmieje.

I choć ja też się śmieję,jest mi smutno.

I to bardzo.

Na prawdę. Nauczyłam się już grać zawsze uśmiechniętą.

Zdaję sobie sprawę z tego,że Gosia to najprawdopodobniej przeczyta.

Chociaż wiem,że uzna to za jakiś żart lub chwilę w której chcę dodać nastrój całemu postowi.

Zawsze gdy jestem smutna i idę do którejś z przyjaciółek albo chociaż do szkoły udaję wesołą,by później znów przyjść do domu,nałożyć słuchawki i odizolować się od reszty...

Ale skończmy ze mną.

Pamiętajmy o tym,żeby nie dzielić się na te nie lubiące dziewczyn chłopaków,te które myślą że chłopcy to geje i te które uważają ich za ludzi którzy mają dziewczyny i nie przeszkadza im to.

Musimy wspierać chłopków i nie wykłócać się cały czas.

Chłopcy Nas kochają i wspierają.
My zróbmy to samo.

W końcu jesteśmy jedną wielką rodzinką <3 Prawda?

Pamiętajcie,że My,Directioners damy sobie radę i będziemy pomagać chłopakom.

Miejmy nadzieję,że Zayn zostanie  z nami <3


Wszystkie słowa napisane w tym poście napisałam sama.


Wspierajmy siebie i chłopaków <3

Do zobaczenia :)

Nikola<3 Bay <3

środa, 18 marca 2015

Louis |1| ♥

Czeeść : )). Ta część Louis'a będzie specjalnie dla Justyny która prosiła mnie o niego już jakiś tydzień temu,ale dopiero teraz się zebrałam by go napisać. 
Natomiast jeśli ktoś z Was chce dedykacje napiszcie na dole! :*
A teraz zapraszam na Lou.
 
***
-Witam na pierwszej lekcji w tym roku szkolnym. Jednak z przykrością muszę was poinformować,że od jutra nie będę już was uczyć.-powiedziała ze smutkiem pani Hood.
Po całej klasie rozeszły się smutne szmery. 
Uwielbialiśmy naszą już byłą nauczycielkę i ona jak się okazało nas też więc rzecz jasna  nie byliśmy zachwyceni,że ktoś ma zająć jej miejsce.

Na przerwie kończącej nauczanie w naszym liceum naszej ulubionej nauczycielki postanowiliśmy,że postaramy się by ten/ta nowy/a wyleciał z naszej klasy z płaczem.
Mimo,że w całej naszej szkole mieliśmy opinię najgrzeczniejszych to jednak potrafiliśmy nieźle dowalić.
Nikt,a nikt po za panią Hood nie miał prawa nas uczyć,nie gdy byliśmy do niej tak przywiązani.

Jeśli chodzi o nas jako o klasę to dobraliśmy się genialnie,każdy lubi się z każdym i nawet jak to w innych szkołach by nazwali-z kujonką imieniem Emma bawiliśmy się świetnie.
W naszych kręgach była po prostu dziewczyną która lepiej się uczy,ale jest świetną przyjaciółką. 

Plan był prosty jak drut. Mieliśmy być chamscy,nie mili,tacy by odszedł/odeszła szybciej niż wejdzie.
Tak miało być...
***
Następnego dnia obudziłam się o 6:00 by nie spóźnić się na lekcje.
Rozważałam także olanie nowego nauczyciela,ale po krótkim namyśle uznałam to za bez sensu. 
I tak będę miała kłopoty wraz z klasą więc po co mi kolejne? 
Wyskoczyłam z łózka po dokładnym sprawdzeniu IG,FB i TT. 
Zerknęłam do szafy i pokręciłam głową. 
Nie miałam po co się stroić i w sumie mogłam założyć co tylko chce.
Wybrałam  spodnie , crop top i buty które na lekcjach u pani Hood były wyraźnie zabronione.
Zrobiłam kreski i byłam gotowa do wyjścia. 

Przechodząc przez kuchnie złapałam jabłko i wrzuciłam je do torby i popędziłam na autobus.
Gdy siadłam na jednym z wolnych miejsc środka komunikacji miejskiej wyjęłam telefon i poplątane jak cholera fioletowe słuchawki dostałam SMS'a od |I.T.P|.

Od |I.T.P|
Louis zerwał z Mayą,teraz masz swój czas. Leć do niego póki masz czas!
Uśmiechnęłam się do ekranu mojego IPhona 5. 
Louis był jednym z najprzystojniejszych,najpopularniejszych i najbogatszych chłopaków w szkole. Było rzeczą jasną,że |I.T.P| sobie żartuje z "flirtem" z Tomlinsonem,nie zdziwiłabym się gdyby nie wiedział o moim istnieniu nie mówiąc już o jakiejkolwiek rozmowie między nami.

Do |I.T.P|
Śmieszna jesteś :D. Po za tym dopiero jadę do budy,poczekasz na mnie przed wejściem? :)

Od |I.T.P|
Jasne! Albo to raczej ty na mnie poczekasz. Dopiero wyszłam z domu. :/

Zaśmiałam się,jej to się nigdy nie śpieszy.
Po rozplątaniu "kabelków" włożyłam je do uszu i pozwoliłam by dźwięki gitar w tle piosenki płynęły spokojnie.

-NASTĘPNY PRZYSTANEK. LICEUM COAST.-Mój relaks przerwał głos kobiety informujący o zbliżaniu się do mojej szkoły.
Super... -.-
Po przepchaniu się w tłumie ludzi dosłownie wypadłam z pojazdu.
Gdzie ci wszyscy ludzie jeżdżą?! 
Do pracy,szkoły,gdziekolwiek |T.I|. Nie jesteś sama w tym mieście. Skarciłam się w myślach.

Stanęłam przed wielkimi czerwonymi drzwiami wejściowymi do naszego liceum. Co chwilę widziałam znajome twarze,nastolatków śpieszących się  na lekcje i tych idących powoli. Ja należałam do tych drugich. 
Przysiadłam na schodach czekając na przyjaciółkę aż zza drzew wyłoniło się pięć głów. 
"Ekipa" Louisa. 
Na jej czele szedł Tomlinson we własnej osobie,za nim Harry,Niall,Liam i Zayn.



 Tak,było ich pięciu chyba,że liczyć ok. 10 dziewczyn wokół ich. 

Tak samo głupich jak ja i pewnych,że jeden z nich choć spojrzy na nie. To smutne jak ranią nas wszystkie co najgorsze. Robią to świadomie.
Niby ciągnie się to już od końca gimnazjum i początku liceum,niby każda z nas wie,że nie ma nawet szansy by na nas spojrzeli chyba,że jesteśmy super modelkami i nasze IQ dorównuje IQ krzesła,ale jeszcze znajdują się głupio w nich zakochane z nadzieją dziewczyny.
Podobno nadzieja matką głupch...


Gdy przechodzili obok mnie by dostać się do budynku stało się coś...dziwnego coś przez co zgłupiałam zupełnie...
-Cześć |T.I|,jak się masz?-padło z ust Tommo.
***
A.♥

 

sobota, 14 marca 2015

#Hazz cz.2 ♥

 Ja za to poczułam motylki w brzuchu.
Zakochałam się?
W prawdzie od dłuższego czasu się nad tym zastanawiam. Zawsze gdy jest przy mnie,dotyka mnie i patrzy na mnie moje serce przyśpiesza. Dziwnie się z tym czuję.
W końcu to mój przyjaciel.

W tej chwili poczułam,że spadam. Zamknęłam w przerażeniu oczy. Jednak po chwili poczułam pod sobą mięciutką kanapę.
-Co Ty taka przerażona?-usłyszałam takk przyjemny dla moich uszu głos Harry'ego.
-Co?-zapytałam choć doskonale słyszałam co powiedział.

-Zapytałem dlaczego tak się przestraszyłaś.-powtórzył.
-Dlaczego tak uważasz?
-Widać to po Twoich oczach.-wtrącił Niall.
-Nie. Po prostu się zamyśliłam.-powiedziałam dla wytłumaczenia.

-A o czym myślałaś jeśli można spytać?-Louis.
-To jaki film oglądamy?-zmieniłam temat i wstałam szybko z kanapy.
Dlaczego oni zawsze zadają tak dużo pytań!?

Podeszłam do półki z filmami. Po chwili doszli chłopcy. Chyba zrozumieli,że nie mam ochoty gadać teraz o tym,o czym myślałam.
A raczej o KIM.
Bo również zmienili temat.

-Ja chcę Horror.-odezwał się Liam.
-I ja.-poparł go Zayn.
-A ja nie.-taaa...strasznie boje się Horrorów,a chłopcy doskonale o tym wiedzieli.
-Cóż. Przegłosowane.-usłyszałam Hazze.

Jasne...Moje zdanie nigdy się nie liczy -,-
Westchnęłam i usiadłam na kanapie. Nagle zgasło światło.
-No chyba sobie żartujecie.-spojrzałam na śmiejących się chłopców.
-Przegłosowane.-powiedzieli chórem.

-Ughhh...Przecież Wy zawsze wygrywacie.
-Cóż.Peszek.-Lou wzruszył ramionami.
Uśmiechnęłam się do niego sztucznie i skierowałam wzrok na sufit. Bez sensu. I tak nic nie widziałam. Przecież chłopcy zgasili światło.

Po chwili poczułam obok siebie chłopaków i ramie otaczające mnie w tali. Spojrzałam na chłopaka,którym jak się okazało był Harry.
Dzięki za pomoc* -,-

Ponownie skierowałam wzrok w górę.
[T.I] Styles. Pasuje.
Zaśmiałam się pod nosem.
-Z czego się śmiejesz?-zapytał Hazza.

-Nie,nic.-chłopak uśmiechnął się do mnie i jego piękne zielone tęczówki ponownie zwróciły się w stronę telewizji.
Wiesz Harry...Kocham Cię.

Mówiłam sobie cały czas w myślach jakoś nie mogąc wyobrazić sobie powiedzenia tego na głos. Spojrzałam na chłopaków.
Są tacy słodcy jak się boją.
Uśmiechnęłam się sama do siebie. Jednak nie miałam zamiaru przez następne dwie i pół godziny siedzieć i patrzeć w sufit,chłopaków,sufit,chłopaków i tak na zmianę.

Wstałam z kanapy i odeszłam od salonu.
-[T.I]!!!!!!-usłyszałam chłopaków.
Nie dadzą mi nawet chwili spokoju.
-Tak?

-Dlaczego sobie poszłaś?-zapytał mnie Niall.
-Pomyślmy...Bo nie lubię Horrorów,bo się śmiertelnie boje samych tych dźwięków,bo jestem zmęczona...mam dalej wymieniać?
-No chodź.-powiedzieli przeciągając.

Westchnęłam ciężko i usiadłam na moje wcześniejsze miejsce.
-Będę miała przez Was koszmary.-powiedziałam przytulając się do Hazzy.
Harry pogłaskał mnie po głowie i przysuną bliżej do siebie.
Oparłam głowę na jego torosie i patrzyłam w telewizor.

***Po Filmie***

Boże...Boże...Boże...Boże....Pomocy...Już nigdy więcej nic z nimi nie o-oglądam....
Spojrzałam na swoje ręce. Całe się trzęsły. 
-Jesteście okropni.-chłopcy patrzyli na mnie starając się powstrzymać śmiech.
-Widziałaś swoją minę?


Wstałam z kanapy i poszłam do swojego pokoju. 
Doskonale wiedzieli,że się tego boję. Ale co? Przecież: ''To tylko film''. Tylko film... Tylko Film? Tylko Film Do Cholery!? Jeszcze się ze mnie śmieją. 

Po wcześniejszym umyciu przebrałam się w piżamę i weszłam pod kołdrę. Usłyszałam pukanie do drzwi.
-Zamknięte! Kimkolwiek jesteś nie wejdziesz!-krzyknęłam.
Nie wiem dlaczego,ale tak już mam,że zamykam się na noc. A w tym momencie naprawdę miałam ochotę jedynie zapomnieć o tym filmie i iść spać. Bez koszmarów.

-[Z.T.I] otwórz proszę.-usłyszałam Harry'ego.
Pewnie przyszedł się ponabijać.
Wyszłam z łóżeczka i podeszłam do drzwi. Otworzyłam i ujrzałam Harry'ego słodko się do mnie uśmiechającego.
-Tak?-zapytałam.

-Mógłbym do Ciebie?Wiesz ten film był naprawdę straszny.-zrobił maślane oczka.
Uśmiechnęłam się do niego przyjaźnie i otworzyłam szerzej drzwi dając mu do zrozumienia,że może wejść.
Położyliśmy się do łózka i przykryliśmy moja kołdrą. Przytuliłam się do Harry'ego,a on otoczył mnie w tali...

------------------------------------------------------------------------------
Tak tak wiem. Przepraszam za nieobecność,ale miałam małe problemy. 
1. Na naszym drugim blogu były pewne problemy i musiałam spędzić tam trochę czasu.
2. Byłam chora.
3. Z powodu mojej choroby narobiłam sobie zaległości w szkole.
4. Musiałam nadrabiać wszystkie prace.
5. Uczyć się do zaległych kartkówek.
Mam nadzieję,że nie jesteście źli.
---------------------------------------------------------------------------------
Mam jeszcze taką prośbę do Gosi. Mogła byś zostawić mi Louisa? Obiecałam Justynie,ze go dla niej napiszę.
---------------------------------------------------------------------------------
    

Nikola♥ Bay♥


sobota, 7 marca 2015

Liam. ♥

Cześć. Z tej strony A. i chcę was przeprosić za małą nie obecność,miałam pewne problemy które udało mi się rozwiązać i gdy myślałam,że mam już wszystko z głowy przed chwilą doszedł jeszcze jeden na naszym drugim blogu,ale mam nadzieję,że to także się rozwiąże w miarę szybko,do tego doszła szkoła i nie miałam czasu. I tak piszę to w biegu bo mam jeszcze przynieść Nikoli lekcje więc znalazłam chwilkę by napisać imagina :)) 
A więc przepraszam za nie obecność,a teraz zapraszam was na Liama :)
***
-Przynieść Ci coś jeszcze?-spytał się mnie Liam po przyniesieniu herbaty o którą go prosiłam. 
Taki kochany przyjaciel...
-Nie dziękuję.-odpowiedziałam z uśmiechem i spojrzałam na mój duży już brzuch.
Byłam w 8 miesiącu ciąży i lada moment mogłam urodzić więc ostatnie dni miałam spędzić w szpitalu tak na wszelki wypadek.
-Jesteś pewna |T.I|? Bo wiesz,że ja zawsze do usług.-powiedział i się roześmiał. 
-Tak,jestem pewna. James był by dumny,że miał by dziecko,zawsze je chciał.-przypomniałam sobie i od razu w moich oczach pojawiły się łzy.
James był moim mężem. Planowaliśmy razem przyszłość,teraz siedział by przy mnie wraz z Liamem i |T.I.P| i czuwał by przy mnie,ale jeden wypadek pokrzyżował nasze plany.
Do wypadku doszło w lipcu minionego lata kiedy to mój mąż szedł do sklepu potrącił go samochód który prowadził mój były który nie mógł pogodzić się z faktem iż kocham innego. Wjechał w niego specjalnie,nie był pijany nic z tych rzeczy zrobił to zupełnie świadomie. 
Zaczęłam płakać.

-Już,już |T.I| spokojnie.-zaczęła mnie pocieszać |I.T.P| jednak ona także zaczynała płakać. James był jej bratem czyli kimś bliższym niż dla mnie.
-To jest takie nie sprawiedliwe.-dławiłam się łzami.-On powinien żyć!-krzyknęłam przez co podniosłam się z łózka,ale szybko opadłam na poduszki. Nie mogłam się stresować,zaszkodziło by to dziecku,a kolejnej tragedii już bym nie przeżyła.
-Ale pamiętaj,że tego dupka także czekała śmierć.-pocieszał mnie Liam.
Wiem,że za takie "wyskoki" dostaje się lżejszą karę niż śmierci,ale Tom dostał właśnie taką.

-Tak wiem.-wychlipałam. 
Nagle poczułam mocny ból w okolicach brzucha.
No to się zaczyna....
-Jezus |T.I| wszystko w porządku?! -podskoczyła |T.I.P|.
-|T.I.P|! Ona rodzi! Leć po lekarzy!-krzyknął Liam po czym dziewczyna w biegu zniknęła w drzwiach,ale wróciła po paru sekundach z paroma lekarzami i dwoma pielęgniarkami.
Zostali wyprowadzeni z sali i zajęli się mną. Więcej nie pamiętam...
*3 lata później*
Po założeniu kurteczki małej |I.C| wzięłam klucze od samochodu i wyszłyśmy. Zakluczyłam drzwi,potem bramę i wsiadłyśmy do auta.
Mała miała dziś swoje 3 urodziny więc wraz z |I.T.P| i chłopakami z 1D postanowiliśmy zrobić jej urodziny marzeń.
Miało być dużo słodyczy,różu i typowych dla trzyletniej dziewczynki zabawek i parę jej koleżanek.
"To będą najlepsze urodziny w całym jej życiu"-pomyślałam po czym skręciłam w prawo by dojechać do domu zespołu.
-Mamusiu,czemu jedziemy do wujków?-spytała mnie córka tym swoim głosikiem.
-Zobaczysz kochanie,to niespodzianka.-powiedziałam i puściłam jej oczko. Odpowiedziała tym samym. Rozkoszne dziecko.
-A wiesz jaki dziś dzień mamusiu?-spytała się |I.C| gdy byłyśmy już w ogrodzie chłopaków.
-Wtorek,a co?-spytałam się żartem.
-No ftolek też,ale dziś są moje urodziny!-wykrzyknęła uradowana.
-Jesteś pewna? A nie za tydzień?
-Nie,mamo. Dziś. Zapomniałaś?-posmutniała.
Wzięłam ją za rączkę i otworzyłam furtkę. Nagle usłyszałyśmy "Wszystkiego Najlepszego!" i do małej podbiegły jej trzy koleżanki i przytuliły ją.
Najbardziej uroczy widok na świecie...
Podeszłam do reszty gości czyli |I.T.P| i 1D i przywitałam się z nimi.
-Dziękuję wam za pomoc,bez was nie dałabym rady.-powiedziałam po przytuleniu całej szóstki,a Liama powitałam szczególnie. 
Soczystym buziakiem.
Tak. Byłam oficjalnie zaręczona z Liamem Payne. I byłam z nim  najszczęśliwszą kobietą na świecie.
Myślałam,że po stracie Jamesa nie zaznam miłości,a tu proszę. Jakie zaskoczenie.
Zawsze mówił mi żebym była szczęśliwa.
Teraz taka jestem...
***

A.♥
   

czwartek, 5 marca 2015

#Zayn cz.2

***
Przypominam,że Pochyła Czcionka to myśli
***
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

-Powiedziałam trzema?Miałam na myśli dwoma.-pobiegłam do łazienki,szybko spakowałam wszystkie moje rzeczy i wybiegłam z domu. Wybiegłam z domu z walizką.

***Kilka Minut Później***

Wlekłam za sobą tą walizkę płacząc.
A co jak ciocia mnie nie przyjmie? Gdzie ja pójdę? Ja mam osiemnaście lat. Nie zabiję tego dziecka. Kocham Go.

I z takimi obawami szłam do cioci. Nawet się nie zorientowałam,a już byłam przy domu. Z obawą zapukałam do drzwi. Nie mieliśmy daleko do cioci. Często ją odwiedzałam. Patrzyłam na te drzwi zastanawiając się.
Zapukać czy nie?

W końcu się odważyłam. Zapukałam. Po chwili ciocia otworzyła drzwi. Od razu po tym jak mnie zobaczyła przytuliła się do mnie. Następni wpuściła mnie do domu. 
-Co się stało kochanie?

-Mama wyjechała z tatą Liama,prawda?-odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
-Tak. Ale co to ma do tego? Chłopcy Ci coś zrobili?
-Nie. To znaczy tak. Na czy...tak jakby Zayn.
-Ale co On Ci zrobił?-zapytała przerażona.

-Chyba Kogo.-na szczęście ciocia się domyśliła o co chodzi.

Chwilę jeszcze porozmawialiśmy po czym zapytałam czy mogę u niej zostać. Oczywiście zgodziła się. Zareagowała odwrotnie niż się spodziewałam. Cieszyła się.

***Dwa Dni Później***

Mam to powiedzieć chłopakom? W końcu są dla mnie jak bracia. Ale... Zayn nie. Zayn jest ojcem mojego dziecka. Chyba jednak zachowam to dla siebie. 

Po chwili usłyszałam ciocię wołającą mnie. Zwlekłam się z łóżka i zeszłam na dół.
-Coś się sta...-zatrzymałam gdy podniosłam wzrok i ujrzałam chłopaków-Do widzenia.
Wbiegłam do siebie na górę i ponownie położyłam się na łóżku.

Jednak długo mój spokój nie trwał długo,ponieważ chłopcy również ze mną poszli.
-[T.I] martwimy się o Ciebie. Co się stało?-Louis.
Pięknie. Powiedzieć czy nie? Nie... Nie chcę... Nie chcę,żeby wiedzieli. Zniszczę im karierę.
-Powiedzieć? Nie... -odpowiadałam sama sobie.

-Ale co powiedzieć?-Zayn nie dawał spokoju.
-Nie. Nic. Po prostu... Nie. Możecie już iść?
-Nie. Nie pójdziemy dopóki nie powiesz co się stało i nie wrócisz z nami do domu.
-No dobrze. Wrócę. Dobrze,że jeszcze się nie rozpakowałam.

Zeszłam na dół z chłopakami. 
-Cioci...ja przepraszam,ze tak...Wiesz. Ale chłopcy nie dadzą mi spokoju,więc muszę iść z nimi.
-Dobrze. Informuj mnie tam na bieżąco co z...-zatkałam jej usta ręką.
-Nie powiedziałam im.

-Okey. To uważaj na siebie. I dbaj. I weź jedz więcej.-poczochrała mi włosy.
Przytuliłyśmy się i wyszłam z chłopakami.

***W Domu***

Weszłam od razu na górę i zamknęłam się w pokoju. Po chwili usłyszałam pukanie do drzwi.
-Idźcie sobie.-powiedziałam odwracając się przodem do drzwi.
-Kochanie odtwórz.-usłyszałam mamę.

Zerwałam się z łóżka i otworzyłam drzwi. Rzuciłam się mamie na szyję nie zważając na stojącą z tyłu resztę. Teraz tak bardzo potrzebowałam mamy. Tej matczynej pomocy i troski.
-Co się stało córciu?-zapytała dalej mnie przytulając.

-Nie miałaś być na wakacjach?-zapytałam.
-Słysząc twój zapłakany głos postanowiłam wrócić.
-Przepraszam.
-Ależ nic się nie stało. To co się stało?-ponownie zadała pytanie.

-Chodzi o to,że...-przypomniało mi się że chłopcy i Geoff stoją z tyłu.-Ja nie chcę,żeby oni narazie wiedzieli.
-Geoff może zostać?-zapytała mama.
-No dobrze.

-To nie fair! Dlaczego wszyscy mogę wiedzieć poza nami!?-oburzył się Niall.
-Niall.-uspokoił go Liam.-Chodź,sama nam powie.-kiwnęłam głową na zgodę upewniając chłopaka w tym co mówił.
-Spoko.-burknął Niall i chłopcy odeszli.

***Po Rozmowie Z Rodzicami***

-Więc będę babcią,a Geoff dziadkiem?-zapytała mnie ucieszona? mama.
-Tak.
-To wspaniale!-krzyknęła uradowana.
-Nie jesteś zła?

-Nie. Nie jestem. Ale teraz idź powiedzieć chłopakom.
-No dobrze.-powiedziałam smętnie.
-Uśmiechnij się. Będzie dobrze.-próbowała pocieszyć mnie mama.

Zeszłam na dół i stanęłam przed chłopakami.
A co jeśli On mnie nie kocha? A co jak zepsuję im karierę? Prawda. Czuję coś do Zayna,ale On do mnie?
-Żyjesz?-usłyszałam Zayna.

-Tak. Tak.
-To powiesz o co chodzi?-Harry.
-Ale obiecajcie,że nie będziecie krzyczeć,śmieć się itp.-chciałam się upewnić.
-Obiecujemy.-powiedzieli razem...








Nikola♥

niedziela, 1 marca 2015

#Zayn cz.1 ♥



Pochyła czcionka-myśli.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------

***2 Tygodnie Wcześniej***

-Na pewno sobie poradzicie?-pytała mnie po raz setny mama.
-Tak.-odpowiedziałam mając nadzieję,że już sobie pójdzie.
Nie. To nie tak,że nie lubiłam się z mamą. Po prostu miałam ochotę ponownie zamknąć się w swoim pokoju i oderwać od rzeczywistości. Mam na imię [T.I] Payne. Moja mama znalazła sobie jakiegoś (teraz już) mężulka . Teraz mam przyrodniego brata, który jest sławny. 

-Roxy (Roksi) dadzą sobie radę.-poganiał ją Geoff.
Mama spojrzała na mnie i mocno przytuliła. Pogadała chwilę z Liam'em i w końcu wyszli. Wyjechali na dwa miesiące do Grecji. Odwróciłam się na pięcie i poszłam na drugie piętro do swojego pokoju. W uszy włożyłam słuchawki,a moja twarz skierowała się w stronę komputera.

Po chwili poczułam na swoim ramieniu czyjąś rękę. Zdziwiłam się gdy zobaczyłam Liam'a. Raczej nie zaglądał do mojego pokoju. Właściwie był tu tylko raz żeby zawołać mnie na obiad. Pokazał mi bym zdjęła słuchawki więc tak zrobiłam.

-Dzisiaj przychodzą do mnie znajomi. Jeśli chcesz możesz zejść.
-Nie,podziękuję.
-No dobrze...ale gdyś jednak chciała przyjść...ubierz się...w coś...
-Coś takiego jak taka pusta lala?-widziałam jego znajomych.

Typowe lalusie. Chłopak tylko kiwną głową i wyszedł z pokoju,a ja wróciłam do swojego zajęcia.


***20:00***

Zobaczyłam przez okno kilka jadących samochodów. Postanowiłam zobaczyć co się dzieje. Zdjęłam słuchawki i podeszłam do okna.
To są jego znajomi!?

Do domu zaczęło schodzić się coraz więcej osób. Zamknęłam się w pokoju na klucz nie chcąc,aby ktoś tu wchodził. Ponownie nałożyłam słuchawki. Na szczęście muzyka ze słuchawek zagłuszała tą z dołu. 
Nie chcę mieć przez niego problemów... Oj tam,powiem mami,że o niczym nie wiedziałam jakby to do niej jakoś dotarło.

***21:56***

Słuchałam sobie tej muzyki starając się zignorować ból brzucha. Byłam strasznie głodna. Ostatnio jadłam o 13:00. Ale nie miałam zamiaru się przebierać.
Może nikt mnie nie zauważy?

Wyszłam z pokoju i skierowałam się do kuchni. Na schodach siedziała jakaś para obściskując się. Sprawnie ich wyminęłam i poszłam do kuchni. Niestety przy lodówce stało jakiś dwóch facetów. 
-Przepraszam.-próbowałam sięgnąć ręką do lodówki.
Chłopaki jednak mi przeszkodzili.
-Przekąski są na dole idź sobie weź. Nie sądzę by gospodarz był zadowolony z tego,że jakaś dziewczyna grzebie mu po lodówce.
-Ale..-zaczęłam jednak przerwano mi.
-W ogóle co ty założyłaś? Wygląda jakbyś dopiero wstała z łóżka.
Auć...
-Chłopaki to...to jest [T.I]. Opowiadałam Wam o niej.-usłyszałam głos Liam'a za plecami.

-To twoja siostra?-zapytał blondyn.
-Taa...Wiecie,ja jednak pójdę.-pokazałam za siebie kciukiem.
-Może zaczniemy od początku? Ja jestem Zayn. To jest Niall.Dalej Louis i Harry.
-[T.I].

Odwróciłam się z zamiarem powrotu do pokoju,jednak przeszkodziła mi w tym ręką Zayn'a.
-Skoro jesteś siostrą Liam'a to może się z nami zabawisz?-zapytał.
Zależy co rozumiesz przez zabawisz.
-Nie wiem czy to dobry pomysł.-zaprzeczałam.
-No chodź.-Liam pociągnął mnie za sobą.

Usiedliśmy i chłopaki wepchnęli mi jakieś drinki do dłoni. Patrzyli na mnie wyczekująco. Nie chcąc wyjść na sztywną wypiłam napój. I jeszcze jeden... I jeszcze jeden...I Zayn...

***Teraźniejszość***

-Proszę Pani Payne.-usłyszałam Panią doktor.
Weszłam do gabinet.

***Po badaniu***

-Wszystko dobrze. Pani dziecko rozwija się znakomicie.
-Dziecko?-zdziwiłam się.
-Nie wiem Pani?
-Który tydzień?-spytałam.
-Drugi.

Wstałam i wybiegłam z gabinetu płacząc. Dziecko!? Ja mam osiemnaście lat.
Jak? Jak ja? Jak ja mogłam? Jak ja mogłam do? Jak ja mogłam do tego? Jak ja mogłam do tego dopuścić?...No pięknie...Nawet moje myśli się jąkają.

Weszłam do domu z rozmazanym makijażem. Weszłam do salonu,aby dostać się do mojego pokoju. Dalej płakałam. I to chyba bardziej...

W trybie natychmiastowym podbiegli do mnie chłopcy. Bardzo się za przyjaźniliśmy. 
-[T.I] co się stało?-zapytał Liam.
-Nie mówcie do mnie. Nie dotykajcie mnie. I nie patrzcie na mnie.-powiedziałam szeptem,ale tak aby mnie usłyszeli.

Wyminęłam ich i poszłam do swojego pokoju. 
Jak ja to powiem mamie? Jak ja to powiem tacie Liam'a. Nie chcę,by miał przeze mnie problemy. Może ucieknę? Albo zamieszkam u cioci?

Do pokoju weszli chłopcy.
-Tak trudno zrozumieć,że nie chcę mieć towarzystwa? Chcę być sama. 
Właściwie to nie całkiem.
No tą myśl pogłaskałam się po brzuchu.

Na pewno nie zabiję tego dziecka. To takie dziwne uczucie. Kocham tego dzidziusia. 
Nawet nie zauważyłam a obok mnie znalazło się pięciu chłopaków.
-Co się stało? Ktoś Cię zranił?-zapytał Niall.
-Nie. Nic się nie stało.
Usłyszałam dzwonek telefonu.
To sobie wybrałaś moment mamo...

-Tak? Hej. Jest ok,a u Ciebie? Cieszę się. Mama? Ja...ja,nie za bardzo wiem jak Ci to powiedzieć. Nie. Nie o to chodzi tylko...-spojrzałam na chłopaków-Chyba powiem Ci kiedy indziej. Na radzie mogę Ci tylko powiedzieć,że wyprowadzam się do cioci. Nie mogę powiedzieć dlaczego. Bo są tu chłopaki,a ja nie chcę,żeby oni wiedzieli.-w moich oczach ponownie zebrały się łzy.-Nic nie rozumiesz.-teraz zaczęły spływać-Boję się.-odwróciłam się do nich plecami-Muszę po prostu wyjechać-wyjęłam dużą walizkę i zaczęłam wrzucać tam byle jak ubrania-Mama nie rozumiesz,że boję się i nie chcę żeby kto ktokolwiek wiedział? Nie rozumiesz,że mogę zaufać tylko Tobie i cioci? To nie rozmowa na telefon. Ale nie musisz się martwić. Obiecuję,że ciocia o mnie zadba. Bay.

Nie czekając na odpowiedź mamy rozłączyłam się. Usiadłam pod ścianą,podciągnęłam nogi pod brodę i schowałam twarz.
-Dlaczego powiedziałaś,że jedynymi osobami którym możesz zaufać to Twoja mama i ciocia?-usłyszałam Zayn'a.
-Bo tak jest. Nie mam nikogo, po za tema trzema osobami.
-Trzema?
[T.I]!Idiotko!
-Powiedziałam trzema?Miałam na myśli dwoma.-pobiegłam do łazienki,szybko spakowałam wszystkie moje rzeczy i wybiegłam z domu. Wybiegłam z domu z walizką...









NIKOLA ♥