sobota, 28 lutego 2015

#Hazz cz.1 ♥

-[T.I]!!!!-usłyszałam krzyk Nialla.
-Schodzę.-odpowiedziałam niechętnie.
Wstałam leniwie z łózka. Moje włosy są poczochrane, a makijaż rozmazany. Zapewne teraz próbujecie zgadnąć co się stało. I zapewne połowa z Was ma rację biorąc pod uwagę ten banalny powód.

Nick mnie rzucił. Może to by nie bolało aż tak bardzo, jeśli byłoby to zwykłe zerwanie, a nie zdrada. Od dwóch dni nie wychodzę z pokoju. Wiedziałam, że będąc z Nickiem muszę się przygotować na masę dziewczyn biegającą obok niego. W końcu to największe "ciacho" w szkole. Ale nie byłam przygotowana na to, że co dwa dni ma nową dziewczynę nie zrywając ze mną.

-Tak?-zapytałam chłopka stając w progu drzwi.
-Zapomniałaś zrobić zak...-chciał zapytać,ale gdy na mnie spojrzał zatrzymał się.-Co się stało?
No tak. Zapomniałam powiedzieć, że chłopaki nic o tym nie wiedzieli. Nie będę Wam opisywać dlaczego mieszkam z One Direction ponieważ jest to zbędne.

-Nic.-odwróciłam się i wróciłam do pokoju.
Odświeżyłam się, ubrałam, zrobiłam makijaż i zeszłam na dół.


Oczywiście Horanek musiał powiedzieć chłopakom w jakim stanie mnie zobaczył, bo jakby inaczej? Zaczęli zasypywać mnie masą pytań. Wyminęłam ich szybko i mówiąc jedynie:
-Idę na zakupy.
Wyszłam z willi.

Właśnie wracałam z lekką siatką do domu,gdy usłyszałam za sobą tak teraz znienawidzony głos. Odwróciłam głowę w jego stronę. Biegł do mnie. Odruchowo zaczęłam uciekać. Jednak chłopak się nie poddawał. Na szczęście do willi nie zostało mi daleko,więc lekko przyśpieszyłam,mając pewność, że nie zmęczę się w połowie drogi.

Wbiegłam pędem do domu i dość głośno zatrzasnęłam drzwi. Po chwili zobaczyłam w przedpokoju chłopców, Patrzyli na mnie zatroskani. Pewnie dlatego,że po moich policzkach ponownie zaczęły spływać łzy. Usłyszałam pukanie do drzwi.

-Mnie tu nie ma.-powiedziałam szeptem,wepchnęłam Horanowi siatkę w rękę i pobiegłam do swojego pokoju.
Nie długo po tym usłyszałam dźwięk zamykanych drzwi. jednak nie ulżyło mi. Wiedziałam, że za chwilę będę musiała się tłumaczyć chłopakom, a następnie słuchać ich kazań.
"Jesteśmy przyjaciółmi..." bla bla bla.

W dalszym myśleniu przerwał mi dźwięk otwieranych drzwi. Już po chwili na brzegu mojego łóżka siedziało pięciu chłopaków.
Zaraz się zacznie.

-To co się stało?Przecież to Twój chłopak dla...-Zayn przerwał gdy podniosłam rękę do góry w geście zatrzymania go.
-Były chłopak.-poprawiłam.
-A o co poszło?-dopytywał się Louis.
-Nie pokłóciliśmy się.-wzruszyłam ramionami.

-To dlaczego...-Liam nie dokończył.
-Zdradził mnie.-zastanowiłam się chwilę-Łącznie jakieś 65 razy.
Pora na kazania...

Wbrew tego co się spodziewałam chłopaki mnie przytulili. Zdziwiona oddałam uścisk.
-Dlaczego nam nie powiedziałaś?-zapytał Harry.
-Byłam zbyt zajęto płakaniem.

***16:35***

Na szczęście chłopaki odpuścili mi kazania. Zaczęli mnie rozśmieszać,co wychodziło im bez problemu. Po chwili z moich oczu zaczęły wypływać łzy. Łzy ze śmiechu. 
-Stop! Stop,bo nie mogę oddychać.-powiedziałam próbując złapać oddech pomiędzy śmiechem. 
Zamknęłam oczy by ich nie wiedzieć. Jednak po nie całej minucie poczułam łaskotanie. 

***...Trochę Później xD***

Chłopaki przestali się nade mną znęcać i dali chwilę na to bym poprawiła sobie makijaż. Gdy skończyłam Zayn zaproponował film. Oczywiście wszyscy po za mną byli za Horrorem. Niestety mieli przewagę liczebną xD. Harry złapał mnie za rękę i zaciągnął na dół za chłopakami. Ja za to poczułam motylki w brzuchu...














Nikola ♥

czwartek, 26 lutego 2015

Louis. ♥

  1. Spotkać One Direction.-spojrzałam na pierwszy punkt rzeczy i czynności które muszę zrobić w 2015.-Spotkać One Direction. Spróbować spotkać One Direction.-skreśliłam pierworodną wersję pierwszego punktu.
  2. Zobaczyć 5SOS na żywo.-to mogę już też skreślić. Skąd mieli by się wziąć w Polsce?! Jednak postanowiłam zostawić drugi punkt. "Tak na wszelki wypadek"-pomyślałam.
  3. Pójść na dobre studia.-to akurat nie problem. Oceny mam wręcz wyśmienite. Nie muszę się martwić.
  4. Nadal nie napisane...dopisze się potem.
Odłożyłam pamiętnik na szafkę nocną. Przeczesałam włosy ręką i westchnęłam. Do roboty nie miałam zupełnie nic.
Postanowiłam posprzątać mieszkanie przed przyjazdem rodziców. Mamy sprzątaczkę,nawet dwie co z tego? Gdy nie ma rodziców olewają swoje obowiązki i wychodzą.
"Super...". Tak zgadliście. Jestem rozpuszczoną nastolatką z kupą forsy i bogatymi rodzicami,a jednak nadal tkwimy w [Twoje Miasto] zamiast lecieć np.do Ameryki,a co nas tu trzyma? 
Ja. Tak. Za żadne skarby się stąd nie wyprowadzę. 

Włączyłam płytę 5SOS,wzięłam szmatkę i nucąc "Beside You" wzięłam się za sprzątanie.
Usłyszałam dzwonek do drzwi.
"Czego?"-pomyślałam.
Z nadal lecącą na maxa piosenką w tle poszłam otworzyć.
W drzwiach stanął okapturzony chłopak z okularami przeciw słonecznymi na nosie,a za nim biegły tabuny dziewczyn.
"Ktoś sławny?"
Wpuściłam go,a on zdyszany wysapał tylko:
-Dziękuję.
-A więc jak zgaduje jesteś kimś sławnym?
-T-Tak...-powiedział już wyraźniej. Znam ten głos. Nie,to nie może być prawda.-Masz fajny gust muzyczny.-zaśmiał się.
-Serio Ci się podoba? Według mnie są raczej średni.-zaczęłam blefować. Chciałam zobaczyć jak sam Michael Clifford zareaguje na takie słowa.
Tak,Michael Clifford stał w moim salonie. Ciekawe nie? 
Oburzony chłopak zsuną okulary i kaptur po czym powiedział:
-Słabi?! Dziewczyno! To najlepszy zespół na świecie!-czekałam tylko na ten moment i po prostu zaczęłam płakać. Ze szczęścia. Mój idol stał w moim pokoju. Nie dorzeczne!
-Ej,co Ci?-podszedł do mnie.-Nie mów,że...-nie skończył bo rzuciłam się na niego prawie go dusząc.
-Jezu Mikey! Ja was kocham! I ty u mnie....I....I te fanki....Nie,to jest sen prawda?-zaczęłam mówić bardzo szybko.
-Nie,haha.-zaśmiał się znów. Jak ja kocham jego śmiech.-To jest prawda. Jak Ci na imię?
-[T...] [T.I].-wyjąkałam przez łzy.
-[T.I],[T.I]...ładnie,ale tak nie typowo. 
-No wiesz...jesteśmy w Polsce,jest to Polskie imię i no....typowo Polskie...,a właśnie apropo. Co robisz...Robicie w Polsce?-spytałam.
-W samym kraju nic,jesteśmy tu tylko dlatego,że musieliśmy przejeżdżać przez niego by dojechać do Berlina gdzie swoją drogą mamy jutro koncert,a fanki mnie napadły i teraz jestem u Ciebie.
Porozmawialiśmy jeszcze chwilę,ale nagle zadzwonił telefon Clifforda.
Rozmowa:
-Chłopie gdzie ty jesteś?!-Lou.
-W domu pewnej dziewczyny,jestem u niej bo fanki mnie napadły...-Michael nie dokończył bo szatyn mu przerwał.
-Jaka ulica? Zaraz będziemy....Nosz ty się zawsze gdzieś szlajasz.
Chłopak podał adres który mu podałam i po 10 minutach usłyszeliśmy dzwonek.
"Okey,zaraz zobaczysz swoich wszystkich idoli,spokojnie"-mówiłam sobie przez całą drogę do drzwi.
-T...-gdy zobaczyłam samego Louisa odebrało mi mowę,jemu też....
Hm....
-Jestem [T.I].
-A ja Louis.
**5 lat później**
4.Nadal nie napisane. ..dopisze się potem. Wyjść za mąż za Louisa Tomlinsona. 
Zrobione.

<><>
Wiem,że do bani,głupie,krótkie,ale na prawdę nie miałam weny i szczerze powiedziawszy to "zmuszałam" się do napisania czegokolwiek,ale nie było mnie długo więc napisałam TO. Nie bijcie mnie. Następny będzie mam nadzieję lepszy.
Zobaczy się...
A.♥
   

środa, 25 lutego 2015

#Niall

-Kotku!-usłyszałam głos mojego taty.
Szybko wstałam sprzed komputera i poszłam do Niego.
-Słucham?-zawsze piałam dobry kontakt z tatą.
Po śmierci mamy bardziej się zżyliśmy. Wspieramy się nawzajem. Jesteśmy sobie bardzo bliscy.

-Pojedziesz jutro ze mną do pracy?-zapytał podając mi obiad pod nos.
-Taaa...kogo Ty tam masz?-spojrzałam na niego.
-One Direction.-odpowiedział.

Mój tata jest menadżerem. Chwilę jeszcze porozmawialiśmy po czym umyłam naczynia i poszłam szykować sobie na jutro ubrania. Nie wiem czy mi się wydawało czy też nie,ale tata był jakiś taki zdenerwowany. Ale jakby chciał powiedzieć o co chodzi to by powiedział. Jeśli nie nie będę się pchać w nie swoje sprawy. 

Nawet się nie spostrzegłam a już była 20:00. Poszłam szybko pod prysznic i przebrałam się w piżamę. Umyłam zęby i położyłam się do łózka. Nastawiłam budzik w telefonie który później odstawiłam na szafkę nocną  i zamknęłam oczy.

***Następny Dzień***

O 7:00 obudził mnie budzik. Wstałam z łóżka i poszłam się umyć. Umyłam włosy, zrobiłam makijaż i przebrałam się we wczoraj przygotowany zestaw ubrań.



Zeszłam na dół gdzie tata szykował już śniadanie.



-Pięknie wyglądasz.-skomplementował mnie.
-Dziękuję.Ty też.-spojrzałam na Jego ubiór

Zjedliśmy śniadanie i wyszliśmy z domu. Zakluczyłam mieszkanie i poszłam za tatą do samochodu. Lubiłam jeździć z tatą. Zawsze było pełno śmiechu,a że do Jego pracy była jakaś godzinka jazdy to jeszcze lepiej. Włączyłam radio, w którym aktualnie leciało No Control

Ogólnie lubiłam 1D,ale fanką nie byłam. Czasem ich słuchałam. Zaczęłam śpiewać. Tata patrzył na drogę z uśmiechem. Nie wiem dlaczego,ale kochał jak śpiewam. Jednak nie chciałam pokazywać mojego "talentu" światu. Wystarczy mi,że ja i mój tata o tym wiemy. 

***Pod studiem***

Wysiadłam z auta i skocznym krokiem poszłam z tatą. Co z tego,że mam 18 lat. Uważam,że nie muszę jeszcze dojrzewać. Lubię się śmiać,bawić. Lubię zachowywać się jak dziecko. Nie przeszkadzają mi niektóre negatywne opinie. 

Weszliśmy do pokoju w którym mieli czekać na Nas chłopaki. Weszłam i ujrzałam ich siedzących na kanapie. Teraz oczy wszystkich były skierowane na mnie. 
-Dzień Dobry!-powiedziałam radośnie i usiadłam obok Nialla na kanapie.
Ich rozbawione miny były wspaniałe. Uwielbiam gdy ludzie się uśmiechają. Jest to dla mnie taka jakby nagroda. 

Spojrzałam na koszulkę Nialla. "Free Hugs". Tak więc jak chłopcy wstali przytuliłam się do Niego.







-Fanka?-zapytał oddając uścisk.
Odkleiłam się od Niego.
-Nie. Po prostu lubię się przytulać,a z tego co widzę Ty przytulisz mnie za darmo.-pokazałam na jego koszulkę.
-Ooo...-powiedział i przyciągnął mnie do siebie ponownie przytulając.

-Dobra dzieciaki.Koniec tych uścisków.-mój tata odciągnął Nas od siebie.
-No dobra. Możecie zaczynać?-spojrzałam na tatę.
On tylko kiwnął głową na zgodę,a chłopcy od razu ustawili się na swoich miejscach.

***Po Próbie***

-Wow...To było świetne.-powiedziałam zachwycona ich głosami.
-E tam.Ty śpiewasz lepiej.-odezwał się mój tata.
Gdy to usłyszałam posłałam mu złowrogie spojrzenie.
-Wow...Gdyby wzrok mógł zabijać ja leżałbym na ziemi.

Przewróciłam teatralnie oczami i spojrzałam na chłopaków przepraszającym wzrokiem.



-Tooo...może byś zaśpiewała?-zapytał Harry.
-Nieee...-powiedziałam przeciągając-Może innym razem.

Tata poprosił chłopaków na "słówko". Po chwili usłyszałam swoje imię. Spojrzałam na tatę,który pokazał miejsce obok Nialla. Usiadłam. Wszyscy na mnie patrzyli. Czułam się...dziwnie. Uśmiechnęłam się nie śmiało i zakryłam twarz włosami patrząc wyczekująco na tatę.

-[T.I]...-chyba nie wiedział jak ubrać to "coś" w zdanie.
-Tak?-zapytałam pośpieszając go.
-Będziesz chodzić z Niallem.-bardziej stwierdził niż zapytał.
Chwilę nie odpowiadałam. Doznałam szoku. I nie,nie szoku radości jakby to zrobiły tysiące fanek.

-[T.I]?Wszystko dobrze?-tata pomachał ręką przed moją twarzą.
-Tak...na czy...nie.-powiedziałam patrząc na niego.
-Wiem,że to dla Ciebie szok.-Amerykę odkrył... -,-


Spojrzałam na Nialla. Jego wyraz twarzy starał się jakoś mnie ubłagać wzrokiem. Wstałam z miejsca i ruszyłam do drzwi. I po prostu wyszłam.

Normalna dziewczyna skakała by z radości. Ale ja nie jestem normalna. I nie zależy mi tylko na sławie. Chcę znaleźć prawdziwą miłość,a nie udawaną. Dopiero po jakimś czasie zorientowałam się,że wzięłam ze sobą tylko telefon i nie mam jak wrócić do domu.

A skoro do domu autem mam godzinę to na pieszo jakieś dwie. Nie no genialnie. Nie dość,że nie wiem gdzie jestem to jeszcze nie mam przy sobie pieniędzy. Gorzej być nie może. I teraz zaczął padać deszcz. Jednak może.


Szłam przez tą ulewę w krótkich spodenkach i bluzce z krótkim rękawem. Genialnie. Akurat przejeżdżało jakieś auto więc wystawiłam rękę by zwrócić na siebie uwagę. Samochód się zatrzymał. A okno otworzyło. Ujrzałam w nim Liama. Odwróciłam się szybko.

-Chyba nie zamierzasz iść do domu w taką ulewę.-usłyszałam Nialla.
-Zamierzam.-usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi.
Po chwili byłam już na rękach Nialla.

-Zabrudzę Wam auto.-powiedziałam chcąc wymyślić argument.
-A co tam auto.-wzruszyli ramionami.
Niall wpakował mnie do samochodu. Podałam szybko adres i spojrzałam w szybę.

Jednak i tak mało widziałam przez deszcz.


-[T.I]?-usłyszałam Nialla.-Co do tego w studiu...-zaczął ale mu przerwałam.
-Dobrze.-zgodziłam się.
-Naprawdę?
-Naprawdę.-zapewniłam go.-Tylko jest jeden malutki warunek.
-Tak?
-Będziesz mnie przytulał?-spojrzałam na uśmiechniętego chłopaka.

W odpowiedzi przytulił mnie.

***2 Miesiące Później***

Dziś ostatni dzień mojego "związku" z Niallem. Szkoda. Tak. Nie przesłyszeliście się. Kocham Go. Tylko,że On nie kocha mnie. Szliśmy przez park trzymając się za ręce. 
-To co? Ostatni pocałunek?-zapytałam dalej patrząc w ziemię.
Niall złapał mnie za podbródek i lekko podniósł moją głowę do góry.Złożył na moich ustach cudowny pocałunek.
-A może pocałunek zaczynający prawdziwy związek.








Łapcie Nialla ♥


Nikola ♥

wtorek, 24 lutego 2015

#Zayn cz.4 (ostatnia)

Przyjaciółka tylko skinęła głową dając mi znak,na zgodzę. I chwilę po tym siedziałam z chłopakami. Z chłopakami. Sam na sam.Spojrzałam na nich i się uśmiechnęłam.
-No hej. Dawno się nie widzieliśmy.-posłałam im ciepłe spojrzenia.
-[T.I] tak strasznie Cię przepraszamy. My nie chcieliśmy,żeby do tego doszło. My...my nie wiedzieliśmy co zrobić...-mówili w tym samym czasie.
-Ej. Spokojnie. Czy wyglądam na złą?-chłopcy spojrzeli na mnie i lekko pokręcili głowami-Awwww ♥♥♥ To takie słodkie ♥♥♥ 

Nie wytrzymałam i ich przytuliłam. Oczywiście oddali uścisk. Po chwili się od siebie odkleiliśmy. 
-Czyli między nami...okey?-zapytał niepewnie (co tylko dodało mu uroku) Niall.
-Okeyyyy :333-i teraz zobaczyłam ich piękne uśmiechy. 

Nie długo po tym do sali wszedł lekarz. Kazał chłopakom i [I.T.P] wyjść. Nie wiem o co chodziło,ale miny to za ciekawej nie miał. Zaczynałam się powoli bać. 
-Jak się Pani czuje?-zapytał siadając na krześle i notując coś w notesie.

-Dobrze. Tylko ręka mnie boli.-spojrzałam na opatrunek.
Dopiero teraz zauważyłam,że jest strasznie mocno zaciśnięty,a ręka zaczynała powoli sinieć.
-Mógłby Pan to trochę poluzować? Tylko tak delikatnie,proszę.-zapytałam próbując jakoś zwiększyć odległość między opatrunkiem a moją ręką.

Lekarz podszedł do mnie i szarpnął za bandaż. To zdecydowanie nie było delikatnie. 
-Chyba się Pan dzisiaj nie wyspał.-powiedziałam cicho czując na mich policzkach łzy.
-Raczej mam dość Panienek,które uważają,że ich całe życie jest do bani i raniąc się myślą,że to im pomoże. Po prostu są głupie. 
-Nie wiem czy Pan wie,ale ja tu jestem.

-Nie dość że głupie to jeszcze takie "bystre"-zrobił cudzysłów w powietrzu.
-Nie jestem pewna czy może się Pan tak zwracać do pacjentek.-powiedziałam nadal cicho dławiąc się łzami. 
Ból w moim nadgarstku nie chciał minąć.

-Po prostu się spakuj i wynocha.
-A opatrunek?
-W dupie mam opatrunek.

Wyszedł trzaskając drzwiami. Zaczęłam się pakować jedną ręką. Po chwili do sali weszła moja przyjaciółka, a za nią chłopaki. 
-Co Ci się stało?-zapytała od razu.
-Pan ma "dość Panienek,które uważają,że ich całe życie jest do bani i raniąc się myślą,że to im pomoże." Myśli też,że są głupie i "bystre".-również zrobiłam cudzysłów-No i z tego powodu był tak jakby "mało delikatny".

-Tak Ci powiedział.-zapytał zdziwiony Louis.
-Tak mi powiedział.-odpowiedziałam Louisowi.
Na koniec wzruszyłam ramionami i poprosiłam przyjaciółkę o pomoc w pakowaniu. Oczywiście się zgodziła.

***2 Tygodnie Później***

-Louis nie! Puszczaj to!-krzyczałam próbując wyrwać moją walizkę chłopakowi.
-Nie puszczę. Martwimy się o Ciebie.-powiedział i dalej ciągnął walizkę.
Miałam powoli dość. Tak o. Po prostu!? Tak po prostu miałam się do nich wyprowadzić!? Prawda po tym incydencie ze szpitalem itp. zbliżyliśmy się do siebie. Nawet bardzo. Chłopaki nie odstępują mnie na krok. 

Twierdzą,że się o nie boją. Myślę,że mogłabym się do nich przeprowadzić gdyby nie jeden mały szczegół. Zakochałam się w Zaynie. Boję się, że będąc z nimi w domu palnę coś nie odpowiedniego i wszyscy się domyślą. O moich uczuciach wie jedynie [I.T.P]. Jako moja Najlepsza Przyjaciółka ma prawdo wiedzieć w kim się zakochuję.

-Zayn bierz ją.-usłyszałam Nialla wyrywającego mnie z zamyśleń.
-Że co?-jednak zanim zdążyłam się zorientować o co chodzi,a Zayn podniósł mnie do góry. 
   

Wyszli z domu. A ja oczywiście z nimi... Nie za bardzo mi się to podobało.
-Zayn puść mnie.-poprosiłam go.
-Nie.-opowiedział i podrzucił mnie do góry.
Cicho pisnęłam i mocniej się w niego wtuliłam.
-Więcej tego nie rób.-uderzyłam go lekko w tył głowy.
-No ale patrz. Sama się do mnie kleisz.-uśmiechnął się.

Walnęłam go z łokcia w ramie. Jeszcze chwilę próbowałam się wydostać ale jakoś mi to nie wychodziło. Nie długo potem byliśmy już w ich willi. Zayn jeszcze raz mnie podrzucił. Po czym gwałtownie odstawił na ziemie.
-Miałeś więcej tego nie robić.-powiedziałam przez zęby.

Chłopak się zaśmiał. Rzuciłam się na niego z łaskotkami. Chłopak wylądował na podłodze,a ja chcąc uniemożliwić mu ruch siadłam na nim okrakiem. Chłopak dławiąc się śmiechem próbował mnie przeprosić.  

-Prze... co?-zapytałam przestając na chwilę.
-Prze...przepraszam.-powiedział oddychając głęboko.
-Niech się zastanowię.-udawałam zamyśloną.-Hmm...może jeszcze z minutkę.
-Nie.Nie błagam zlitu...-jednak śmiech mu przerwał.

Był taki słodki. Jego uśmiech był taki awww ♥. Przerwałam pocałowałam go w policzek i wstałam z niego.
-Jesteś bezlitosna.-powiedział wstając z podłogi.
-Cóż.-wzruszyłam ramionami.

Wzięłam swoją walizkę i zmierzałam ku wyjściu. Jednak chłopaki mi tak łatwo nie odpuścili. Zayn złapał mnie za rękę i to on tym razem zaczął mnie łaskotać. Nie miałam jak uciec. Byliśmy w tej pozycji co wcześniej tylko tym razem to on górował.

-Prze...-dławiłam się śmiechem.
-Prze... co?-powtórzył po mnie.
-Przestań proszę.-zrobiłam minę zbitego szczeniaczka.
-Niech się zastanowię.-udawał zamyślonego.-Hmm...może jeszcze minutkę.

I ponownie zaczął mnie łaskotać. Jednak nie skończył tak jak ja. On przerwał pocałował mnie w usta i pomógł mi wstać. A gdy już staliśmy na ziemi ponownie oparł swoje wargi o moje.

Nikola ♥

poniedziałek, 23 lutego 2015

#Zayn cz.3

-Przez cały czas. Słyszałam też jak chłopaki się z ciebie śmieją. Miałam ochotę powiedzieć,że cię słyszę,ale nie miałam siły.
-Jak się czujesz?-zapytał Zayn.
-A dobrze dziękuję.-powiedziała z uśmiechem.

***Oczami [T.I]***

Chłopcy i [I.T.P] spojrzeli na mnie ze zdziwieniem.
-Ty...ty w ogóle wiesz kim my jesteśmy?-zapytał niepewnie Zayn.
-Z tego co mi wiadomo One Direction.-spojrzałam na [I.T.P].

Pewnie nie wiedzieli dlaczego nie jestem taka przestraszona. Czasem chłopcy przychodzili do mnie bez przyjaciółki. Mówili mi wtedy jak bardzo mnie przepraszają. Mówili,że nie chcieli do tego dopuścić. Chcieli,żebym zwróciła na nich uwagę. Że strasznie przepraszają.

Nie raz czułam na swojej ręce ich ciepłe usta. Nie raz czułam też na niej łzy. Ich łzy. To jest straszne. Straszne jest to,że wiesz jak ktoś cierpi. Chcesz pocieszyć,przytulić i powiedzieć,że nic się nie stało. Ale nie możesz. Nie możesz się ruszyć. Nie możesz się odezwać. 

Tak jakbyś żyła. Żyła,ale nie istniała. Albo...żyła w wiecznym mroku. Mroku,który jest czasem przerywany. Przerywany przez tych,których tak bardzo chcesz dotknąć. I znów zaczynasz o tym myśleć. Myśleć o tym jak blisko,a jednocześnie daleko od nich jesteś. 

Jak bardzo chcesz otrzeć te łzy. Ale nie możesz się ruszyć. Jedyne co czujesz to smutek i ból. Ból fizyczny. Bo tego co się dzieje w Twoim sercu nie można nazwać. To jest tak...tak jakby wbito w Ciebie setkę ostrzy. Następnie je wyjęto. Zaszyto rany i ponownie wbić. Tak, żeby ból się nie kończył. Jednym słowem: Straszne!

Newet nie zauważyłam,a z moimch oczu zaczęły wypływać łzy. 
-Iść po lekarza?-usłyszałam zatroskany głos Zayna.
-Nie. Po prostu mnie przytulcie.-jak na zawołanie wszyscy w sali się na mnie rzucili. 
Gdy już się ode mnie odkleili wytarłam łzy,które spływały mi po policzkach. 

-Czemu płaczesz?-tym razem odezwał się Liam.
-O tak o.-uśmiechnęłam się.
-[T.I]...-zaczęła przeciągać [I.T.P].
-No cooooo?-również przeciągnęłam.

-I tak mi w końcu powiesz.-powiedziała patrząc na mnie. 
-Nie. Nie powiem gdyż...nie powiem.
-Dzięki za wytłumaczenie.
-Proszę.

Chwilę jeszcze gadaliśmy. Dopiero po chwili zorientowałam się,że lekarze dalej myślę,że jestem w śpiączce. 
-[Z.I.T.P] (zdrobnienie imienia twojej przyjaciółki) pójdziesz po lekarza?-zapytałam patrząc na nią.
-Źle się czujesz?-zapytała od razu.
-Nie. Wszystko dobrze. Tylko lekarze myślą,że jestem dalej w śpiączce.

Przyjaciółka tylko skinęła głową dając mi znak,na zgodzę. I chwilę po tym siedziałam z chłopakami. Z chłopakami. Sam na sam...

---------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam,że takie krótkie,ale brak mi weny. Trochę poetycko wyszło. Sama nie wiem skąd u mnie takie myśli -_- Chyba biorę to po prostu z własnego życia.  Dlatego ostatnio wszystkie moje posty są smutne,a na koniec je jakoś "pocieszam"? Nie ważne. Jeszcze dla tych którzy zastanawiają się czy skomentować czy nie. Mamy z Gosią też drugiego bloga. Tyle że tamten jest bezsensowny i dochodzi jeszcze nasza koleżanka Zosia. Ona napisała tego wspaniałego posta . Przeczytajcie proszę. Mam już pomysł na Harrego i Nialla. Tak więc proszę Gosię,żeby mi ich nie zabierała ;) ♥ Nikola ♥ Bay ♥
--------------------------------------------------------------------------------------------

sobota, 21 lutego 2015

#Zayn cz.2

Odprowadziłam [I.T.P] jak to miałyśmy w zwyczaju i poszłam w odwrotną stronę do swojego domu. Niestety na mojej drodze stanęli ONI. 
-Hej.-przywitali się.
Szli tą samą drogą obok mnie.

Nie odpowiedziałam tylko przerażona przyśpieszyłam kroku. Jednak oni nie odpuszczali. A ja nie odwracając się szłam jak najszybciej mogłam. W końcu zobaczyłam upragniony dom. Podbiegłam do niego. 

Na szybko otworzyłam drzwi i równie szybko je zamknęłam. Nie miałam najmniejszej ochoty na kolejne żarty. Chciałam dać sobie chwilę spokoju. Także sprawdziłam czy w domu nikogo nie ma. Oczywiście to było głupie.

Nigdy nikogo nie ma. Tata w delegacji,a mama w pracy. Ale nie narzekam. Przynajmniej mam normalne (ta na pewno) życie. Odstawiłam plecak do pokoju i weszłam do mojej łazienki. Zamknęłam drzwi od środka i otworzyłam kluczykiem małą i dobrze ukrytą szafeczkę.

Tak jak zamierzałam tak zrobiłam. Chwyciłam żyletkę i trzy razy przejechałam po nadgarstku. W chwili gdy zaczęło mi się kręcić w głowie jakby nigdy nic podłożyłam rękę pod kran z zimną wodą. 

Nie powiem. PIEKŁO STRASZNIE. Ale jak już zaczęłam musiałam skończyć. Po chwili krew przestała lecieć. Zakryłam wszystko rękawem mojej bluzki i postanowiłam się przewietrzyć. Było dość ciepło,więc wyszłam w tym co byłam.

Szłam przez park. Po chwili zobaczyłam idących obok mnie chłopaków. Strasznie się przestraszyłam. Jednak nic nie powiedziałam. Bałam się wykrztusić chociaż jedno krótkie słowo. 

Szłam tak jakby nigdy nic i starałam nie pokazywać tego jak strasznie się boję. Jednak długo to nie potrwało,bo przede mną stanęli Zayn i Harry. Chciałam ich wyminąć,ale oni mi na to nie pozwalali. Chwilę później poczułam rękę Louisa na swoim ramieniu. Tak się przestraszyłam,że...

No właśnie nie wiem co było dalej. Ale wiem,że obudziłam się w ich domu. Rozejrzałam się po pokoju i zobaczyłam swoje ubrania. Postanowiłam szybko uciec. Jednak nie było mi to dane. Gdy już chwytałam za klamkę poczułam czyjąś rękę na nadgarstku. Jak się okazało był to Liam.

-Nigdzie nie idziesz.-zarządził i chciał pociągnął mnie do salonu.
Próbowałam się wyrwać,ale jednak nic to nie dało. Chłopak był za silny. 

Gdy ja się szarpałam i stawiałam opór chłopakowi,Louis stał w progu kuchni i patrzył na nas popijając kawę z mlekiem.
-Może byś pomógł idioto!?-powiedział wkurzony Liam.
-Wolę postać i pić kawę.-pokazał na miejsce, w którym stał.

Wtedy Liam posłał mu srogie spojrzenie,a chłopak jak na zawołanie odstawił kubek i "pomagał" przyjacielowi. W końcu jednak uległam i zastałam zaciągnięta do drugiego salonu na piętrze.

Chłopcy (Malik,Horan i Styles) zerwali się z kanapy na którą zostałam brutalnie rzucona przez Tomlinsona i Payne. Popatrzyłam na swój nadgarstek. Przez to że chłopaki mnie ciągnęli świeże rany się odnowiły. Wyciągnęłam telefon w celu zadzwonienia do przyjaciółki z prośbą o pomoc.

Rozmowa Telefoniczna:
-Halo?
-Hej [IT.P] błagam pomo...

I w tym momencie Zayn wyrwał mi telefon i walną nim o ścianę.

***Oczami [I.T.P]***

Rozmowa nie spodziewanie się skończyła. Usłyszałam jeszcze tylko krzyk [T.I]. Pierwsze co mi przyszło na myśl to dom One Direction. Ubrałam się i jak najszybciej wyszłam z domu. Zamówiłam taxi i podałam adres chłopaków. Po nie całych 5 minut byłam na miejscu.

Zapukałam do drzwi. Otworzył mi Niall z pizzą w ręce. Bez zaproszenia wepchnęłam się do domu. Na górze siedziała [T.I]. Strasznie płakała. Zaczęłam się wydzierać na chłopaków.
-...co ona Wam...[T.I]?[T.I]!-pchnęłam chłopaków,którzy stali przed dziewczyną.

[T.I] leżała na tej kanapie,a z jej nadgarstku lała się krew. Chłopcy wyglądali na oszołomionych. Za to ja płakałam.
-No co czekacie!? No zróbcie coś! W końcu to wasza wina!-chłopcy jak na zawołanie podeszli do dziewczyny i zaczęli opatrywać jej nadgarstek.
-[T.I]?-próbowałam ją jakoś zagadać,żeby nie zamykała oczu,żeby przeżyła.
-Możesz im powiedzieć,żeby mnie nie dotykali?-dziewczyna próbowała się wyrwać.

Była jednak za słaba. Po chwili zamknęła oczy.
-[T.I]!-zaczęłam trząść jej ramieniem.
Ona jednak nie zareagowała. Leżała bez ruchu.
-Jesteście zadowoleni?-mówiłam cicho przez łzy-Chcieliście ją zabić?-złapałam dziewczynę za rękę.

Po chwili do przyjechała karetka. Oczywiście chłopcy pojechali ze mną.

***

Siedziałam pod salą [T.I] cała we łzach. Nie rozumiem,co ona im zrobiła. Lekarz nie wychodził z sali od godziny. 
-Przepraszamy.-powiedzieli w końcu.
-Przepraszacie? Co ona Wam zrobiła? Za co jej tak nienawidzicie?-zapytałam.
Oczywiście odpowiedziała mi cisza. 
-Jeśli jej się coś stanie. Nigdy już nie znajdziecie we mnie przyjaciółki. We mnie? Myślicie,że szkoła dobrze zareaguję na to,że przez Was dziewczyna chciała się zabić?-spuścili głowę.

Z sali wyszedł lekarz. Otarłam łzy i podeszłam do niego Zapytałam co się jest z moją przyjaciółką.
-Pani [T.N] jest w stanie krytycznym. Straciła masę krwi. Myślę,że kilka tygodni będzie w śpiączce.
-Czy jest możliwość,żeby umarła?
-Niestety tak.

Odszedł. Chciałam rzucić się na chłopaków. Chciałam,żeby czuli się źle. Żeby dotarło do nich to,że mogą zabić dziewczynę. Odwróciłam wzrok na chłopaków. Chciałam im teraz to wszystko powytykać. Ale widząc łzy w ich oczach moja złość minęła. Przytuliłam ich.

Z ich oczu popłynęły łzy. Zaczęłam głaskać ich po plecach. Zrobili źle,ale nie za bardzo przepadam patrzeć na cierpiących ludzi. 
-...żeby nas zauważała.-Liam skończył wszystko wyjaśniać.
-Nie mogliście po prostu porozmawiać?-zapytałam.
-Tak. Mogliśmy,tylko,że byliśmy głupi.-powiedział Zayn.

***3 tygodnie później***

Codziennie przychodziliśmy do [T.I]. Jednak ona cały czas była w śpiączce. Tak jak każdego dnia poszłam do chłopaków. Razem pojechaliśmy do szpitala. Weszliśmy do sali [T.I]. Jednak ona cały czas leżała. Podsunęłam krzesło do jej łózka. I usiadłam na nim. 

Po chwili chłopacy zrobili to samo. Złapałam ją za rękę. I tak jak zwykle zaczęłam do niej mówić.
-Wiesz,wszyscy się o ciebie martwią-dla chłopaków wydawało się to dziwne,że gadam do dziewczyny,która nawet mnie nie słyszy.-dlaczego się nie obudzisz?Martwię się o Ciebie. Nawet chłopcy tu są. Też się o Ciebie martwią. 
-Naprawdę?-usłyszałam jej cichy głos.
Ścisnęła moją rękę.
-Żyjesz?-z moich oczu popłynęły łzy szczęścia.

Po chwili już przytulałam przyjaciółkę. Ona lekko uścisnęła mnie.
-Strasznie się o Ciebie bałam.-powiedziałam,gdy już się od siebie oderwałyśmy.
-Wiem. Przez całe 3 tygodnie mi to mówiłaś.-uśmiechnęła się.
-Słyszałaś mnie?-zapytałam.

-Przez cały czas. Słyszałam też jak chłopaki się z ciebie śmieją. Miałam ochotę powiedzieć,że cię słyszę,ale nie miałam siły.
-Jak się czujesz?-zapytał Zayn...

NIKOLA♥

#Liam ♥ cz.4


-Chcieliście mnie zabić!?-zapytałam podnosząc telefon z ziemi-Nie mogliście czegoś powiedzieć,czy coś?
-Sorry.-zdziwiło mnie to,że po raz setny dzisiaj nie zapytali mnie o to "jak się trzymam".
-Co taka zdziwiona?-zapytał Niall.
-Nie nic.-uśmiechnęłam się.
-Z kim piszesz?-zapytał Louis patrząc mi w telefon,który od razu zablokowałam.
-Z [I.T.P].Dzisiaj sobie od Was idę.-powiedziałam i odeszłam od nich.

Zeszłam na dół. Założyłam swoje converse i kurtkę. Nic nie mówiąc wyszłam z domu. Zadzwonił do mnie Michael. Nie chętnie odebrałam. Chciałam posłuchać tego beznadziejnego tłumaczenia. 

Rozmowa Telefoniczna:
-Tak?-zapytałam z niechęcią.
-[T.I]? Odebrałaś?
-Nie słyszysz?
-Posłuchaj mnie proszę.
-Słucham.
-Ja...ja Cię strasznie przepraszam.
-Zdradziłeś mnie Michael.
-Ja wiem, Wiem,że zrobiłem źle.
-Skoro wiesz to po co to robiłeś?
-Przepraszam.
-Fajnie było? 
-No przepraszam no.
-Wiesz z tego co mi opowiadała Twoja nowa dziewczyna byłeś świetny.
-Błagam wybacz mi.
-Nie Michael. Kochałam Cię. I ufałam. Ale to minęło. Nie mam już do Ciebie zaufanie. Już Cię nie kocham. Mogłeś pomyśleć zanim zabawiałeś się z Katrin.
-[T.I]...
-Mogę Ci dać przyjaźń.
-Dziękuję.
-Przyjaciele?
-Na zawsze.
-Zaczekasz chwilę? Mam drugie połączenie.
-Okey.

Połączenie z [I.T.P].
-Tak?
-Nie mogę dzisiaj się spotkać. Przepraszam.
-Dobra nic się nie stało. Spotkam się z Michaelem.
-A Wy ze sobą nie zerwaliście?
-Później Ci opowiem.
-Ok.
-To pa.
-Pa.

Połączenie z Michaelem.
-Wróciłam.
-Tak sobie myślę...
-Coś nowego.-powiedziałam żartem.
-Cichooo. Możesz się dzisiaj spotkać?
-Za 10 minut u Ciebie?
-Ok.
-Pa.
-Pa.

Przechodziłam przez park. Nie miałam długo do Michaela. Nie potrafiłabym być z Nim jeszcze raz być. Ale przyjaźń jest dobrym wyjściem. Nie jestem osobą,która nie wybacza. Rozmyślałam sobie o tym wszystkim,aż doszłam do domu Michaela. 

Przywitaliśmy się uściskiem. Weszliśmy do niego i oglądaliśmy jakiś film. Przytuliłam się do niego. Byłam dość zmęczona. Po chwili zasnęłam. 

***Oczami Michaela***

Dziewczyna wtulona we mnie zasnęła. Źle mi było z tym,że ją zdradziłem. Chciałem z nią być,ale potrafiłem uszanować jej decyzję. Cieszyłem się,że zgodziła się przynajmniej na przyjaźń. Spojrzałem na nią. Wyglądała słodko. Wyłączyłem telewizor i zaniosłem ją do mojego pokoju na górze. 

 Na szczęście się nie obudziła. Ja za to położyłem się na kanapie. 

***Oczami [T.I]***Następny Dzień***

Wstałam. Spojrzałam na zegarek. 4:40. No nic. Podniosłam się z łóżka. Zrobiłam chłopakowi śniadanie i napisałam list w którym poinformowałam,że już wyszłam. Dobrze,że było jeszcze ciemno. Kiedy wychodziłam była 5:20. 

Moje włosy były dość poczochrane. Weszłam do domu. Zdziwiło mnie to,że w kuchni paliło się światło. Zdjęłam buty i weszłam do pomieszczenia. Zobaczyłam chłopaków.
-Czego nie śpicie?-zapytałam sennie.

Serio byłam zmęczona. Spałam dziś tylko 3 godziny. Przetarłam twarz dłońmi i oparłam się o blat kuchenny.
-Gdzie byłaś?-usłyszałam zmartwionego Liama.
Gdy dobiegł do mnie jego głos przypomniał mi się cały sen. Śniło mi się,że byliśmy razem. Że mnie kocha. A ja kochałam jego. W śnie byliśmy szczęśliwi. W sumie to nie jest takie kłamstwo. Na czy w połowie. Bo ja...ja go k-kocham.

Na początku trudno było mi się do tego przyznać. Przecież to TYLKO mój PRZYJACIEL. Tylko Przyjaciel. Nie mogę narzekać. Przynajmniej przyjaciel. Wolę mieć przyjaciela,którego kocham niż nie mieć go wcale. 
-[T.I]!-Harry machał mi ręką przed twarzą.
-Tak?-zapytałam gwałtownie odsuwając twarz.
-Gdzie byłaś?-powtórzył pytanie Liama Louis.
-U Michaela.-wzruszyłam ramionami.
-A wy się nie rozstaliście?
-Przyjaciele.-powiedziałam i poszłam do swojego pokoju.

Po tym jak się umyłam nałożyłam na siebie świerze ciuchy. Zerknęłam na zegarek,który wskazywał 8:30. Usłyszałam dźwięk zamykanych drzwi. 
Jak ja mu powiem? Jak ja mu powiem,że go kocham? Przecież to nie jest takie proste. A co jeśli nie odwzajemni moich uczuć? Co jeśli widzie we mnie tylko przyjaciółkę? Co jeśli niszczę naszą przyjaźń? Wyjdę na idiotkę.

Zasypywałam się myślami. I wtem do pokoju wszedł właśnie Liam.
-Nie wyszliście?-zapytałam.
Chłopak jednak nic nie powiedział. Podszedł do mnie i mnie pocałował. 
-Skąd wiedziałeś?-zapytałam.
-Co wiedziałem?-zdziwił się.
-Że Cię kocham.
-Nie wiedziałem.Zrobiłem to,bo ja Ciebie kocham.
I tak znalazłam miłość ♥

-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Dobra. Koniec Liama. Wiem,końcówkę zepsułam,ale jakaś jest :p ♥Nikola♥Bay♥
-----------------------------------------------------------------------------------------------------