wtorek, 10 lutego 2015

#Louis cz.3

Wsadziłam małą do wózeczka i wyszłyśmy z domu.Przechodziłyśmy razem parkiem.Co jakiś czas się do niej uśmiechałam i spoglądałam co robi.Najczęściej się śmiałą i patrzyła na mnie z uśmiechem.Nagle spostrzegłam,że idzie obok mnie 5 chłopaków.Patrzyli to na mnie to na małą.Dlatego teraz wzięłam ją na ręce i przyśpieszyłam kroku.Lilia się do nich uśmiechnęła i wyciągnęła rączki.Spojrzałam na chłopaków,którzy nie odpuszczali i dalej za mną szli.Mała zaczęła się do nich uśmiechać i śmiać bardziej wyciągając rączki.
-Mogę ją wziąć na ręce?-usłyszałam głos jej tatusia.
Spojrzałam na uśmiechniętą dziewczynkę,która patrzyła na mnie z proszącymi oczkami.Odwróciłam się do chłopaków i ostrożnie przekazałam małą Louisowi.Wyglądał tak słodko z Lili.Jak taki troskliwy tatuś.I wtedy zobaczyłam paparazzi za chłopakami.Wzięłam Lilię od Louisa i się pożegnałam.Odwróciłam się i poszłam do domu.

***

Weszłam do domu.Położyłam małą w wózeczku i zdjęłam buty i kurtkę.Wzięłam Lili na ręce i poszłam na górę do jej pokoju.Ułożyłam ja w kołysce i zanuciłam kołysankę.Była już 19:00 więc to był czas,by mała się położyła.W końcu zasnęła.Zeszłam na dół i usłyszałam dzwonek do drzwi.Po cichu podeszłam do drzwi i otworzyłam.
-Czeeeść :333-przywitali się chłopcy.
Weszli do środka.
-Jasne wchodźcie co tam.-powiedziałam ironicznie.
Poszliśmy do kuchni.
-[T.I] musimy pogadać.-usłyszałam Louisa.
-Nie mamy o czym.-wzruszyłam ramionami.
-[T.I] do cholery!-zaczął krzyczeć Niall.
-Zamknij się,bo obudzisz...-zaczęłam,ale usłyszałam płacz Lili.-małą.-rzuciłam mu złowrogie spojrzenie.
Poszłam na górę.Wzięłam ją na ręce i zaczęłam chodzić w kółko po pokoju i nucić jej jakąś kołysankę.Zobaczyłam chłopaków w progu drzwi.Odwróciłam się.Położyłam małą w kołysce i po chwili zasnęła.Pocałowałam ja w czółko i wyszłam z pokoju zostawiając uchylone drzwi i zapaloną lampkę.Ponownie poszliśmy na dół.
-To może tym razem ciszej?-zapytałam patrząc znacząco na Nialla.
-No bo ten...-zaczął Liam.
-No bo ten...-powtórzyłam-Albo mówicie albo wychodzicie.
-Czyje to dziecko?-powiedział na jednym wdechu Zayn.
-Nie dacie mi spokoju?Co was to obchodzi?A teraz łaskawie wyjdźcie i dajcie Lili spać.-wypchałam ich z mojego domu.

***

Wstałam i od razu zajrzałam do mojej małej pociechy.Bardzo ją kocham.I mimo tego,że nie była zamierzana i tak jest moją malutką i wspaniałą córeczką,którą zawsze będę kochać.Mała się uśmiechnęła i wyciągnęła rączki w moją stronę.Wzięłam ją na ręce.Zeszłam na dół i nakarmiłam.Sama sobie zrobiłam jedzenie.Położyłam Lili na kocyku w salonie i szybko poszłam się umyć.

***

Ubrałam się.


Wzięłam szczotkę i zeszłam na dół.Uczesałam się i zaczęłam łaskotać małą po brzuszku.Jej śmiech jest taki uroczy.
-Ding!Dong!-usłyszałam ponowny dzwonek do drzwi.
Podeszłam do drzwi.Ujrzałam w nich samego Louisa.Szczerze?Ucieszyło mnie to,że przyszedł sam.Zmęczona już tym wszystkim wpuściłam go do domu.Weszliśmy do salonu,gdzie leżała Lilia.Spojrzeliśmy sobie w oczy.Po chwili już stałam w jego uścisku.Odziwo nie odepchnął mnie.
-[T.I] to moje dziecko,prawda?-wyszeptał mi do ucha.
Odsunęłam się od niego.Przez dłuższy czas nie odpowiadałam.Spojrzałam tylko na moją ślicznotkę.
-[T.I] nie oszukasz nas.To jest wiadome.Widać to po niej.Jest do mnie bardzo podobna.-usiadł koło mnie i położył rękę na moim kolanie.
-Dobra.To twoje dziecko.
Chwilę jeszcze pogadaliśmy.Umówiliśmy się na następne spotkanie.

***Oczami Louisa***

Wszedłem do domu.
-I co?-Liam.
-Przyznała się?-Niall.
-Tak.-powiedziałem i poszedłem do swojego pokoju.
Zacząłem myśleć.Co ta dziewczyna musi przeżywać.Przez całą ciąże była sama.A gdy ktoś ją 
pytał jak się nazywa ojciec,musiała mówić,że albo nie zna albo milczeć.Sama musi wychowywać Lili.Na razie jest na płatnym zwolnieniu,ale jak już będzie musiała wrócić do pracy?Mogę się założyć,że nawet nie przeszła jej przez głowę myśl o alimentach.Ona jest za dobrą osobą.Chyba mi na niej zależy.Raczej na pewno.Zerwałem się z fotela i poszedłem do [T.I].

***

Dziewczyna otworzyła drzwi.[T.I] poszła odłożyć dziewczynkę spać i po chwili wróciła.
-Tak?-zapytała siadając do stołu.
-Kocham Cię.-powiedziałem na jednym wdechu.
-Słucham?-zapytała nie dowierzając.
-No wiem,to może Cię zaskoczyć,ale Kocham Cię.
-Louis.Ja wiem...wiem,że jesteś tatą mojej...naszej córeczki,ale nie musisz.Nie potrzebuję litości.Naprawdę.
-Ale ja naprawdę Cię Kocham [T.I].
-I zdałeś sobie z tego sprawę wtedy,gdy powiedziałam Ci,że to twoje dziecko?
-Ja...ja wiem,że tak może Ci się wydawać,ale naprawdę jesteś dla mnie ważną osobą.
-To to wiem.W końcu jestem mamą twojego dziecka.
I w tym momencie po prostu ją pocałowałem.

***Oczami [T.I]***15 Lat Później***

-Mamo!Tato!-krzyknęła nasza 16 letnia córeczka wchodząc do kuchni.
-Tak?-zapytaliśmy w tym samym czasie.
-Poznałam takiego Michała.
-Więc?
-Daj mi dokończyć tato!No i od pewnego czasu się spotykamy.
-To wspaniale!-powiedziałam uradowana.
-Że co proszę?-Louis zachłysnął się wodą.
I teraz Lili mówi nam całą historię jak to została dziewczyną Michała.
-A mogę wiedzieć komu powiedziałaś to pierwszej?-zapytałam.
-Wujkowi Niallowi.
-Czyli Niall jest ważniejszy ode mnie?-Lou udał obrażonego.
-Kocham Cię Tato.
-Na to liczyłem.

***

Z Louisem zamieszkaliśmy razem.Później mi się oświadczył.I tak zostałam mężatką.♥♥♥♥♥♥

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No hejka.Tak kończymy Louisa.Nie lubię pisać smutnych opowiadań,dlatego moje kończą się dobrze.Jeszcze nigdy nie napisałam smutnego.NEVER.I mam nadzieję,że tak zostanie.Kocham Was ♥ Nikola ♥
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

2 komentarze: