-Mam twój telef...-zaczął Zayn,ale gdy zobaczył w jakim jestem stanie przerwał.-Co Ci jest.
-Dzięki za telefon.-powiedziałam wyciągając po niego rękę.
Już miałam zamykać drzwi,ale Zayn przytrzymał je ręką.
-[T.I] co się stało?-zapytał jeszcze raz.
-Nic.Błagam idźcie już.-powiedziałam patrząc co chwila za siebie.
-Nie pójdziemy puki nie powiesz nam co się stało.-powiedział Liam.
Poczułam pociągnięcia za koszule,które nie było widoczne dla chłopaków.Odwróciłam się i zobaczyłam wściekłego ojca.Zebrałam resztki sił i zamknęłam drzwi.Następnie chyba wiadomo co się stało.
***5 Dni Później***
Po tym jak chłopcy mnie wtedy zobaczyli urwałam z nimi kontakt.Oczywiście dostawałam milion wiadomości,esemesów i Bóg wie czego jeszcze na minutę.Co się działo przez te 5 dni.Zupełnie nic.To co zawsze.Tylko tym razem gorsze.Ojciec był na mnie taki wściekły,że jest coraz gorzej z dnia na dzień.Znów myślałam o samobójstwie.Pewnie ciekawi was dlaczego jeszcze nie poszłam na policje?Nie miałam odwagi.Wsypanie go,oznacza również powiedzenie tego co mi robił.A ja cholernie się tego wstydziłam.Byłam za słaba.Spojrzałam na zegarek.19:30.Mam pół godziny.Może tym razem ucieknę?Weszłam szybko z domu.Szłam wzdłuż lasu.I tak jak wtedy zaczęło mi się strasznie kręcić w głowie.
***
Obudziłam się u...u One Direction.
-Boże ja mam déjà vu (deżawi).-powiedziałam łapiąc się za głowę,która bolała mnie nie miłosiernie.
-[T.I] może wyjaśnisz nam co Ci się stało?-usłyszałam Zayna za sobą.
-Nic się nie stało.-powiedziałam szybko siadając na kanapie.
-Dlaczego się nie odezwałaś?Nie napisałaś czy zadzwoniłaś?Martwiliśmy się o Ciebie.-powiedział Zayn siadając obok mnie.
-Nie macie o co się martwić?Tylko o mnie?-zapytałam wstając.
-[T.I] wiele dla nas znaczysz.Boimy się o Ciebie.
-Nie ma o co się bać.
Poszłam do przed pokoju i zaczęłam nakładać buty.Dłużej tu nie wytrzymam.Czuję,że za chwilę wybuchnę płaczem.
-[T.I]...-zaczął Liam ale mu przerwałam.
-Zapomnijcie o mnie.-powiedziałam tylko i wyszłam z domu.
***
Weszłam po cichu do domu,mając nadzieję,że ociec śpi.Ale nie.Oczywiście.Zaczął mnie walić pięściami i kopać.Upadłam na ziemię.Resztkami sił zadzwoniłam po pomoc.Ale nie na policję.Po pogotowie.Zobaczyłam jeszcze tylko jak ojciec biegnie na górę.Penie będzie udawał,że o niczym nie wie.A ja tam powoli umierałam.Tam było tak biało.Biło stamtąd takie jasne światło.Widziałam mamę.Mówiła do mnie.
-Wszystko się ułoży.Jestem z Tobą.[Z.T.I] Kocham Cię tak jak Zayn.
***
Obudziłam się.Każdy najmniejszy ruch wywoływał wielki ból.Powoli i ostrożnie otworzyłam oczy.Ujrzałam pięciu chłopaków przyglądających mi się z troską.
-Hej.-usłyszałam Nialla.
-Cześć.-odpowiedział.
Poczułam jak Zayn głaszcze mnie po głowie.Skąd wiedziałam,że to on?Jego dotyk wywołuje u mnie dreszcz.
-Dlaczego nam nie powiedziałaś?-zapytał.
Mówił to tak,jakby bał się mnie skrzywdzić.Tak delikatnie i z troską.
-Bałam się.-powiedziałam krótko.
-Pomoglibyśmy Ci.-tym razem odezwał się Liam.
-Wiem.Przepraszam.-powiedziałam.
Chłopcy mnie przytulili.I wtedy przypomniały mi się słowa mamy.
-Wiecie.Jak tak czekałam na to pogotowie-zaczęłam powoli,a chłopcy patrzyli na mnie z zaciekawieniem.-widziałam mamę.I powiedziała,ze mnie kocha.
-Na pewno Cie kocha.-usłyszałam Zayna,który uśmiechną się słodko.
-Nie przerywaj,to nie koniec.-chłopak uniósł ręce do góry w geście poddania.-Powiedziała,że kocham mnie tak jak Zayn.-spojrzałam na chłopaka.
-No stary,wydało się.-usłyszałam Louisa który się tak słodko uśmiechał ♥
-No bo...ja ten...Kocham Cie.-powiedział jąkając się.
-Ja Ciebie też Zayn.
***Kilka Lat Później***
I pomyśleć,że swojego męża znalazłam w szpitalu.Przynajmniej jestem oryginalna.Co teraz?Teraz patrzę,jak MÓJ Zayn gra z NASZYMI 6 letnimi chłopcami w piłkę.No oczywiście oni wygrywają.Zayn co chwilę patrzy na mnie i posyła buziaczka.Ja w zamian posyłam mu najpiękniejszy uśmiech jaki umiem.
Nikola♥
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz