sobota, 7 lutego 2015

#Zayn cz.2

***Oczami Zayna***

Patrzyliśmy na dziewczynę.Już mieliśmy do niej podejść,gdy nagle upadła.Podbiegliśmy do [T.I].Leżała nie przytomna.Wziąłem ją na ręce i poszliśmy do samochodu.Po kilku minutach byliśmy w willi.Około 21:30 dziewczyna się obudziła.
-Boże jaki miałam dziwny sen...-zaczęła ale gdy nas zobaczyła przerwała-To nie sen prawda?
-Niestety.-powiedział Harry.
-Okey.-powiedziała spokojnie.-To teraz-i w tym momencie się uniosła-powiedzcie mi do cholery gdzie ja jestem!?Kim wy jesteście!?I po co mnie tu przywieźliście!?-po czym opadła bezwładnie na kanapę.
-Po pierwsze.Jesteś u nas.Po drugie.Kojarzysz One Direction?I ostatnie.Zemdlałaś,dlatego tu jestem.-wyjaśniłem dziewczynie.
-Nie kojarzę One Direction.Zawieziecie mnie...-za jąkała się-Będę już iść.
-Zaczekaj.-odezwał się Niall.
-Tak.-zapytała odwracając się.
-Wiesz,jest już strasznie późno.-Liam.
-Więc?-zapytała pośpieszająco [T.I].
-Może zostaniesz na noc?-Harry.
-Nie.Ale Dziękuję.-powiedziała z uśmiechem.
To jest naprawdę fajna dziewczyna.Dlaczego więc chciała,albo nadal chce się zabić.
-Może ujmijmy to inaczej.Zostaniesz na noc.-powiedział Louis ciągnąć ją za rękę.

***Oczami [T.I]***

I co ja mam zrobić?Pewnie mnie nie wypuszczą.Ale potem będę miała piekło w domu.Louis pociągną mnie na kanapę.Przy okazji zmuszając,żebym usiadła.
-To może opowiesz nam coś o sobie?-usłyszałam Zayna.
-Dobrze...
I tak chłopcy dowiedzieli się PRAWIE wszystkiego o mnie,a ja praktycznie wszystkiego o nich.

***Następny Dnień***

Obudziłam się przytulona do chłopaków,a oni do mnie.Przy włączonym telewizorze.Wstałam powoli,żeby nie obudzić chłopaków i zrobiłam im śniadanie.Potem napisałam karteczkę.

Hej.
Tak słodko spaliście,że nie miałam serca was obudzić.
Na stole w kuchni leży śniadanie.
Mam nadzieję,że wam posmakuje.
Dziękuję za przenocowanie.
[T.I]♥

Położyłam karteczkę na stole obok kanapy.Akurat gdy zamykałam drzwi usłyszałam jakieś ciche pomruki znaczące,że chłopcy się przebudzili.Odeszłam od ich willi i zorientowałam się w terenie.Stąd do domu miałam jakieś 30 minut pieszo.Nie zostawało mi nic innego jak się przejść.Dochodziłam do domu.Z przerażeniem otworzyłam drzwi.Na szczęście nie było go w domu.Na komodzie zobaczyłam tylko na szybko zapisany liścik.

Mam nadzieję,że jak już wrócę będziesz w domu!
Jak mi znów uciekniesz,możesz szykować się na piekło!

I tak zakończył list.Nie pozostało mi nic innego,jak czekać.Miał przyjść za około 5 godzin.Pomyślała,że się przejdę.Poszłam w tamto miejsce,gdzie wczoraj znaleźli mnie chłopcy.Usiadłam sobie na krawężniku.


Po chwili zobaczyłam stające przy mnie auto.Podniosłam wzrok i zobaczyłam chłopaków uśmiechających się słodko.Oddałam im uśmiech.
-Ty nie w domu?-zapytał Niall.
-Nie.Chciałam się przejść.
-Jedziesz z nami?-pytanie Louisa trochę mnie zdziwiło,co pewnie było widać po moim wyrazie twarzy.
-Gdzie?
-Na próbę.-odpowiedział mi Zayn.
-Nie będę przeszkadzać?
-Jasne,że nie.-powiedzieli chórem.
Wzruszyłam ramionami i weszłam za nimi do samochodu.
-Tak przy okazji.To śniadanie było pyszne.-wyszeptał mi na ucho Niall na co się uśmiechnęłam.
I tak o to zaprzyjaźniłam się z One Direction.Bardzo dużo czasu spędzaliśmy razem.Jednak dalej nie odważyłam się im powiedzieć o tym co robi mi mój ojciec.Siedziałam sobie właśnie pomiędzy Zaynem i Niallem.Usłyszałam dzwonek sms-a.Wyjęłam telefon z tylnej kieszeni spodni.Przeczytałam wiadomość od taty,która brzmiała.

Dom.

Tylko tyle.Już wiedziałam co się szykuje.Wstałam z kanapy.
-Dobra chłopaki ja muszę się zbierać.-powiedziałam tylko biorąc swoją butelkę wody ze stolika.
-Odprowadzimy Cie.Ok?-zapytał Zayn.
-Jak wam się chce,to czemu nie?.
Zaczęliśmy kierować się w stronę mojego domu.Szłam z opuszczoną głową szykując się na to,co mnie za chwilę czeka.
-[T.I] wszystko dobrze?-zapytał Niall.
-Tak.-uśmiechnęłam się podnosząc głowę.
Porozmawialiśmy chwilę i nawet się nie skapnęłam a już byłam pod domem.Nie chętnie pożegnałam się z chłopakami.
-Spotkamy się jutro?-zapytał Louis.
I co mam mu odpowiedzieć?Przecież nie pokarzę się chłopakom z siniakami.
-Nie wiem.Przepraszam,ale muszę już iść.-odwróciłam się,a w moich oczach zebrały się łzy.
Na samą myśl o tym co on mi robił i robi,chce mi się wybuchnąć płaczem.
-Na pewno wszystko dobrze?-usłyszałam jeszcze Liama.
Nie odwracając się skinęłam tylko głową.Nie chciałam żeby zobaczyli łzy i usłyszeli załamujący się głos.Weszłam do domu.Zobaczyłam wściekłego ojca.
-Na górę.
-Nie.-powiedziałam nieśmiało.
-Słucham!?-powiedział jeszcze bardziej zdenerwowany.
-Nie chcę już tak dalej żyć.
-To ja jestem twoim ojce i ja będę Ci mówił jak masz żyć!
-Ale ja nie chcę.
Po wypowiedzeniu tych zdań poczułam mocne uderzenie w policzek.Następnie w brzuch.Cudem udało mi się wyjść z domu.Moje oczy wylewały z milion łez na sekundę.Biegłam przed siebie nie zastanawiając się nad niczym.Biegłam i biegłam.Mimo wielkiego bólu biegłam.Chciałam być jak najdalej od niego.Najdalej od...od świata.Chciałam być tam na górze z moją mamą.Nagle na kogoś wpadłam.Przewróciłam się ale dość szybko wstałam.Zauważyłam pięciu chłopaków.
-Prze-Przepraszam.-powiedziałam uciekając miałam nadzieję,że mnie nie rozpoznali.
Pobiegłam dalej.Noc spędziłam na błąkaniu się w nie zbyt znanym mi terenie.Szłam dalej.Mój płacz ustąpił dopiero jakieś 15 minut temu.Wyglądałam okropnie.Pod moimi oczami widniał czerwony ślad od płaczu.Makijaż był rozmazany,a włosy potargane.Szłam sobie tak dalej lekko pochlipując.Kiedy poczułam na ręce ciepły dotyk.Z przerażeniem zabrałam rękę.
-[T.I] co się stało?-usłyszałam Zayna.
-N-Nic.-powiedziałam starając się poukładać włosy,a twarz schować przed ich wzrokiem.
-[T.I] przecież nam możesz powiedzieć.-tym razem odezwał się Niall.
-Nie mogę.-powiedziałam ocierając łzy,które ponownie spływały mi po policzkach.
Mijały dni,a ja dalej nic nie powiedziałam.Nikomu nawet nie pisnęłam słówkiem.Chłopcy też nie dawali za wygraną.Jednak zawsze potrafiłam się wymigać.Szłam sobie rozmyślając nad sensem mojego życia.Obok mnie szli chłopcy.Jak długo będę umiało to jeszcze ukrywać?Pojedyncza łza spłynęła mi po policzku.Na szczęście szybko ją wytarłam i chłopcy nić nie zobaczyli.Była 20:00 więc powoli musiałam iść do domu.Oczywiście chłopaki uparli się,że pójdą mnie odprowadzić.Pożegnałam się z nimi jak zawsze i weszłam do domu.Byłam w trakcie kłótni z tatą.Kilka razy mnie uderzył przez co na moim policzku widniał czerwony odcisk jego dłoni.Usłyszałam dzwonek do drzwi.Z płaczem poszłam otworzyć.Za nimi ujrzałam piątkę chłopaków.
-Mam twój telef...-zaczął Zayn,ale gdy zobaczył w jakim jestem stanie przerwał.-Co Ci jest.
-Dzięki za telefon.-powiedziałam wyciągając po niego rękę.
Już miałam zamykać drzwi,ale Zayn przytrzymał je ręką.
-[T.I] co się stało?-zapytał jeszcze raz.
-Nic.Błagam idźcie już.-powiedziałam patrząc co chwila za siebie.
-Nie pójdziemy puki nie powiesz nam co się stało.-powiedział Liam.
Poczułam pociągnięcia za koszule,które nie było widoczne dla chłopaków.Odwróciłam się i zobaczyłam wściekłego ojca.Zebrałam resztki sił i zamknęłam drzwi.Następnie chyba wiadomo co się stało...

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kolejna część Zayna.Mam nadzieję,że wam pasuje.Bardzo,bardzo i jeszcze raz bardzo proszę was o komentarze.Bez nich czuję,jakby nikt nas nie czytał tylko wchodziła na tę stronę przez przypadek.Na na serio wnerwiające,jak widzisz ponad 1000 wejść i zero komentarzy.Dziękuję i żegnam.♥Nikola♥
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz