"
-Aha. Czyli twoim zdaniem jedynym wyjściem jest uciec od problemu.-stwierdziła bardziej niż spytała [I.T.P].
-Nie obieraj tego w aż takie słowa. To nie będzie ucieczka od problemu tylko...od chłopaków,a to co innego.-obroniłam się.
-No jasne,jasne. A twój problem to właśnie chłopcy. Oczywiście,że możesz u mnie zamieszkać,nie mam nic przeciwko,ale i tak uważam,że wszystko wyolbrzymiasz. W końcu nie stało się nic złego...
-Nie stało się nic złego?! Błagam Cię! Przecież przez mój cholerny egoizm zniszczyłabym to co budowali w piątkę przez prawie pięć lat!
-No,ale to przecież nie ty pisałaś sama do siebie te hejty które dostawałaś tak naprawdę bezpodstawnie. To przez ich zazdrość. Owszem. Wbiegnięcie na ich scenę w trakcie koncertu było meega em...dziwne? Egoistyczne też,ale jednak. Prócz jakiś 70 tysięcy buczących wtedy fanów nikt nie miał do Ciebie pretensji. Ja też choć po telefonie od Eleanor musiałam rzucić to co robiłam w pracy i jechać na tą cholerną arenę.-przypomniała mi tą okropną rzecz moja przyjaciółka.
-Tak. Wiem jednak i tak myślę,że tym całym problemem jestem ja dlatego przeprowadzam się do Ciebie jeszcze dziś. Nie chcę robić im więcej problemów.
-Dobrze. Jedziemy po rzeczy.-westchnęła zrezygnowana [I.T.P]. "
Rok później.
-Tak,tak Niall do cholery! Zrozumiałam!-krzyknęłam do słuchawki.
Od mojej przeprowadzki od chłopaków minęło już trochę czasu jednak oni nadal męczą mnie telefonami i odwiedzinami w [I.T.P] i już moim domu.
Mimo,że w starym domu mojej przyjaciółki było nam dobrze i tak postanowiłyśmy przeprowadzić się do innego na przedmieściach Londynu.
Ale wracając do telefonów i odwiedzin.
Zawsze ich przyjmowałyśmy,ale szybko wychodzili. Miałam już powoli dość. Czy nadal trzymałam w przekonaniu,że to ja jestem "problemem"? Tak. I mimo,że nie rozgłaszam tego tak jak wcześniej wszem i wobec [I.T.P] i chłopcy nadal wiedzieli,że nic się nie zmieniło.
Choć nie. Zmieniło się we mnie coś.
Mam wreszcie te upragnione 20 lat. Zmieniłam styl na bardziej kobiecy. I w tak młodym wieku znalazłam dobrze płatną pracę,a więc o tą kwestię nie trzeba się martwić.
Niestety [I.T.P] często nie ma. Ma pracę w której głównym obowiązkiem są częste wyjazdy. Póki była przy mnie,a nie na drugim końcu świata radziłam sobie z męczącymi chłopakami,ale teraz na prawdę puszczają mi nerwy.
Jedynymi osobami które wpuszczamy do mieszkania są Eleanor,Sophia i Perrie choć i ona ma ostatnio mało czasu przez swój zespół i nasi rodzice. Jesteśmy totalnie odcięte od reszty. Co nie znaczy,że nie mamy znajomych "spoza okręgów 1D". Nie,skąd. W pracy mam ich od "ciula" jednak nie dopuszczam ich aż tak do siebie.
Za tydzień miała wrócić [I.T.P],a więc jeszcze tylko siedem dni i znów się zobaczymy. Nie wiem czemu,ale zawsze gdy podniesie głos chłopcy albo dają sobie spokój,albo dobijają się dalej,lecz w małymi przerwami. Ta dziewczyna działa na nich niesamowicie.
Postanowiłam,że nie będę siedziała w domu i wyjdę na spacer. Nie myślałam nad tym,że mogę spotkać któregoś z nich,a to był błąd.
Pobiegłam po schodach do mojego pokoju i zaczęłam wyciągać z niej ubrania.
Wybrałam idealny zestaw na dzisiejszy chłodny dzień,ubrałam się i po zakluczeniu domu wyszłam na spacer po parku który znajdował się w pobliżu.
Szłam podziwiając przyrodę gdy nagle usłyszałam,że ktoś mnie woła.
Odwróciłam się,ale od razu pożałowałam. Gdy zobaczyłam kto jest właścicielem głosu przyśpieszyłam kroku.
Niestety ów ktoś mnie dogonił.
Liam Payne proszę państwa!...
-Jezu. [T.I] w końcu Cię złapałem. Czemu uciekałaś?
-Bo mnie goniłeś.-odpowiedziałam niby żartem aby uniknąć z nim rozmowy.
-Haha. Śmieszna jesteś.-odparł Liam ironicznie.-Dobra [T.I] co się dzieje? -Odeszłaś tak nagle od nas...ode mnie...-ostanie dwa słowa wypowiedział smutnym głosem.
Ah. Nie mówiłam wam? Byłam z Liamem gdy mieszkałam z chłopcami,a więc co się stało z nami? Zerwałam z nim. Czy tego chciałam? Jasne,że nie! Liam to było najlepsze co mnie w życiu spotkało. Zostawiłam go dla jego i chłopaków dobra.
Nigdy w życiu nie skończyłabym tego związku z własnej woli jednak by nie zagrażać jego karierze zniszczyłam to tak szybko jak się zaczęło.
Ja wiem,że wyczucie czasu to mam genialne,ale dopiero wtedy to do mnie dotarło. Zniszczyłam coś co miało być na zawsze. Zrobiłam to bo myślałam,że wtedy będzie lepiej lecz tak na prawdę raniłam siebie i osobę która była dla mnie najważniejsza. Zraniłam Liama. Zrobiłam coś czego nie miała zrobić nigdy.
Stałam tak przez chwilę,ale szybko się "obudziłam" i pocałowałam go.
Odwzajemnił. Boże jaka ja byłam głupia...
Zostawić Liama?
Najgłupsza rzecz jaką w życiu zrobiłam.
Już nigdy więcej.
NIGDY.
Końcówkę zwaliłam trochę,ale mam nadzieję,że da się czytać :3
A. ♥
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz