-No hej. Dawno się nie widzieliśmy.-posłałam im ciepłe spojrzenia.
-[T.I] tak strasznie Cię przepraszamy. My nie chcieliśmy,żeby do tego doszło. My...my nie wiedzieliśmy co zrobić...-mówili w tym samym czasie.
-Ej. Spokojnie. Czy wyglądam na złą?-chłopcy spojrzeli na mnie i lekko pokręcili głowami-Awwww ♥♥♥ To takie słodkie ♥♥♥
Nie wytrzymałam i ich przytuliłam. Oczywiście oddali uścisk. Po chwili się od siebie odkleiliśmy.
-Czyli między nami...okey?-zapytał niepewnie (co tylko dodało mu uroku) Niall.
-Okeyyyy :333-i teraz zobaczyłam ich piękne uśmiechy.
Nie długo po tym do sali wszedł lekarz. Kazał chłopakom i [I.T.P] wyjść. Nie wiem o co chodziło,ale miny to za ciekawej nie miał. Zaczynałam się powoli bać.
-Jak się Pani czuje?-zapytał siadając na krześle i notując coś w notesie.
-Dobrze. Tylko ręka mnie boli.-spojrzałam na opatrunek.
Dopiero teraz zauważyłam,że jest strasznie mocno zaciśnięty,a ręka zaczynała powoli sinieć.
-Mógłby Pan to trochę poluzować? Tylko tak delikatnie,proszę.-zapytałam próbując jakoś zwiększyć odległość między opatrunkiem a moją ręką.
Lekarz podszedł do mnie i szarpnął za bandaż. To zdecydowanie nie było delikatnie.
-Chyba się Pan dzisiaj nie wyspał.-powiedziałam cicho czując na mich policzkach łzy.
-Raczej mam dość Panienek,które uważają,że ich całe życie jest do bani i raniąc się myślą,że to im pomoże. Po prostu są głupie.
-Nie wiem czy Pan wie,ale ja tu jestem.
-Nie dość że głupie to jeszcze takie "bystre"-zrobił cudzysłów w powietrzu.
-Nie jestem pewna czy może się Pan tak zwracać do pacjentek.-powiedziałam nadal cicho dławiąc się łzami.
Ból w moim nadgarstku nie chciał minąć.
-Po prostu się spakuj i wynocha.
-A opatrunek?
-W dupie mam opatrunek.
Wyszedł trzaskając drzwiami. Zaczęłam się pakować jedną ręką. Po chwili do sali weszła moja przyjaciółka, a za nią chłopaki.
-Co Ci się stało?-zapytała od razu.
-Pan ma "dość Panienek,które uważają,że ich całe życie jest do bani i raniąc się myślą,że to im pomoże." Myśli też,że są głupie i "bystre".-również zrobiłam cudzysłów-No i z tego powodu był tak jakby "mało delikatny".
-Tak Ci powiedział.-zapytał zdziwiony Louis.
-Tak mi powiedział.-odpowiedziałam Louisowi.
Na koniec wzruszyłam ramionami i poprosiłam przyjaciółkę o pomoc w pakowaniu. Oczywiście się zgodziła.
***2 Tygodnie Później***
-Louis nie! Puszczaj to!-krzyczałam próbując wyrwać moją walizkę chłopakowi.
-Nie puszczę. Martwimy się o Ciebie.-powiedział i dalej ciągnął walizkę.
Miałam powoli dość. Tak o. Po prostu!? Tak po prostu miałam się do nich wyprowadzić!? Prawda po tym incydencie ze szpitalem itp. zbliżyliśmy się do siebie. Nawet bardzo. Chłopaki nie odstępują mnie na krok.
Twierdzą,że się o nie boją. Myślę,że mogłabym się do nich przeprowadzić gdyby nie jeden mały szczegół. Zakochałam się w Zaynie. Boję się, że będąc z nimi w domu palnę coś nie odpowiedniego i wszyscy się domyślą. O moich uczuciach wie jedynie [I.T.P]. Jako moja Najlepsza Przyjaciółka ma prawdo wiedzieć w kim się zakochuję.
-Zayn bierz ją.-usłyszałam Nialla wyrywającego mnie z zamyśleń.
-Że co?-jednak zanim zdążyłam się zorientować o co chodzi,a Zayn podniósł mnie do góry.
Wyszli z domu. A ja oczywiście z nimi... Nie za bardzo mi się to podobało.
-Zayn puść mnie.-poprosiłam go.
-Nie.-opowiedział i podrzucił mnie do góry.
Cicho pisnęłam i mocniej się w niego wtuliłam.
-Więcej tego nie rób.-uderzyłam go lekko w tył głowy.
-No ale patrz. Sama się do mnie kleisz.-uśmiechnął się.
Walnęłam go z łokcia w ramie. Jeszcze chwilę próbowałam się wydostać ale jakoś mi to nie wychodziło. Nie długo potem byliśmy już w ich willi. Zayn jeszcze raz mnie podrzucił. Po czym gwałtownie odstawił na ziemie.
-Miałeś więcej tego nie robić.-powiedziałam przez zęby.
Chłopak się zaśmiał. Rzuciłam się na niego z łaskotkami. Chłopak wylądował na podłodze,a ja chcąc uniemożliwić mu ruch siadłam na nim okrakiem. Chłopak dławiąc się śmiechem próbował mnie przeprosić.
-Prze... co?-zapytałam przestając na chwilę.
-Prze...przepraszam.-powiedział oddychając głęboko.
-Niech się zastanowię.-udawałam zamyśloną.-Hmm...może jeszcze z minutkę.
-Nie.Nie błagam zlitu...-jednak śmiech mu przerwał.
Był taki słodki. Jego uśmiech był taki awww ♥. Przerwałam pocałowałam go w policzek i wstałam z niego.
-Jesteś bezlitosna.-powiedział wstając z podłogi.
-Cóż.-wzruszyłam ramionami.
Wzięłam swoją walizkę i zmierzałam ku wyjściu. Jednak chłopaki mi tak łatwo nie odpuścili. Zayn złapał mnie za rękę i to on tym razem zaczął mnie łaskotać. Nie miałam jak uciec. Byliśmy w tej pozycji co wcześniej tylko tym razem to on górował.
-Prze...-dławiłam się śmiechem.
-Prze... co?-powtórzył po mnie.
-Przestań proszę.-zrobiłam minę zbitego szczeniaczka.
-Niech się zastanowię.-udawał zamyślonego.-Hmm...może jeszcze minutkę.
I ponownie zaczął mnie łaskotać. Jednak nie skończył tak jak ja. On przerwał pocałował mnie w usta i pomógł mi wstać. A gdy już staliśmy na ziemi ponownie oparł swoje wargi o moje.
Nikola ♥

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz