piątek, 13 lutego 2015

Hazz. ♥

Biegłam przez korytarz szkolny jeszcze w kurtce i szaliku. Nie miałam czasu na przebranie się,już i tak byłam spóźniona na pierwszy wykład.
Gdy już dobiegłam do sali z numerem 34 i nacisnęłam klamkę ponad 20 par oczu w tym mojego wykładowcy zwróciły się ku mnie.
"Na co się tak gapicie?'-pomyślałam,ale jedyne co potrafiłam wydusić to ciche "przepraszam za spóźnienie".
Nie lubiłam być w centrum uwagi jednak patrząc na moje "stanowisko" czyli dziewczyna samego Harolda Styles'a bożyszcza nastolatek który wraz z czteroma innymi chłopakami jeźdź po całym świecie w trasy-ogólna uwaga była nie unikniona.

Siadłam na moje miejsce obok mojej przyjaciółki |I.T.P|,która jako jedyna przyjaźni się ze mną dla MNIE,a nie dla rozpoznawalnej |T.I| |T.N|,wyciągnęłam książki zaczęłam skupiać się na tym co mówi pan Smith. 
Ważne rzeczy notowałam aby dobrze przygotować się do egzaminu,a gdy usłyszałam dźwięk oznajmiający przerwę pobledłam. 
"Po co stworzono te cholerstwa?!"-pomyślałam wkurzona.

Mimo,że inni uczniowie czekają ze zniecierpliwieniem na te parę "Dzyń" dla mnie 15 minut spęczonych na korytarzu z 70 dziewczynami latającymi za mną i wręcz błagającymi bym zaprowadziła je do chłopaków było czystą udręką. 

Wyszłam razem z |I.T.P| na korytarz i nagle (czy one czyhają pod tą salą ciągle?) zza drzwi wyskoczyło ok.20 dziewczyn,a za nimi prawie 30. 
"No i się zaczyna..." 
Westchnęłam,wzięłam przyjaciółkę pod rękę i jak najszybciej popędziłam z nią do drzwi wyjściowych.

Mimo,że miała jeszcze jeden wykład to miałam dość i postanowiłam zrobić sobie wolne z niego. 
Dziś piątek,a więc weekend. Mogłam się zerwać.

Wybiegłyśmy z budynku szkoły i wyszukawszy samochód mojego chłopaka popędziłyśmy do niego.

-Cześć skarbie.-przywitał mnie Harry całusem.-Hej |I.T.P|.-przywitał także moją przyjaciółkę gdy wgramoliłyśmy się do auta.
-Tak,cześć Hazz.-opowiedziała dziewczyna.
Kiedy wyjaśniłyśmy chłopakowi co się stało,że wyszłyśmy godzinę wcześniej pojechaliśmy do willi całej piątki. 

|I.T.P| była jedyną osobą którą chłopcy wpuszczali do domu z poza "swoich okręgów" ponieważ wiedzieli ile jest dla mnie warta ta |Kolor Włosów Twojej Przyjaciółki| dziewczyna. 
Co więcej przyjęli ją z otwartymi rękoma i bardzo polubili z wzajemnością :).

Kiedy podjechaliśmy pod "Posiadłość Tomlinsona,Styles'a,Payne'a,Malika i Horana" Harry zaparkował samochód,a my po otworzeniu pobiegłyśmy od razu do drzwi,aby nachalne fanki ani reporterzy nie "napadli" nas.

Na prawdę nie wiem jak ona to wytrzymuje. W prawdzie ona sama nie jest osobą show biznesu jednak spędzając czas ze mną spędza go też w towarzystwie 1D,a więc paparazzi interesują się także nią. 
Jestem jej niezmiernie wdzięczna za to,że tak dzielnie to wytrzymuje i za to,że przyjaźni się z |T.I|,a nie z "|T.I|-dziewczyną Harrego Stylesa. 
Skąd to wiem? Znamy się od małego,mieszkałyśmy w Polsce obok siebie,a gdy musiałam opuścić mój kraj dla spotkań z Harrym poleciała ze mną i za to teraz "płaci" praktycznie zerowym życiem prywatnym.

Wbiegliśmy we trójkę w jednym momencie do mieszkania 1D z trzaskiem zamykając drzwi. 
Ups...
-O już jesteście? Co tak szybko?-wparował do przedpokoju Liam. 
Moja przyjaciółka objaśniła mu wszystko dokładnie,a ten tylko pokiwał głową i powiedział,że jesteśmy akurat w porę bo zrobił obiad.
Weszłam z |I.T.P| do salonu z zamiarem przywitania się z resztą domowników. Jednak chłopcy nie byli sami. Na kanapie siedziała Eleanor wtulona w Lou,natomiast widziałam też krzątającą się razem z Liamem po kuchni Sophię.

Po przywitaniu się z całą gromadą zasiedliśmy w dziewiątkę do stołu by z konsumować dania Sophii i Liam'a. 
Po obiedzie Harry wziął mnie za rękę i zaprowadził po bardzo dobrze mi znanych schodach na wielki balkon z którego doskonale było widać cały Londyn. 
Było już dość ciemno,a więc jedynymi rzeczami które go oświecały były światła palące się w domach innych ludzi i księżyc. 
Było magicznie...

-Ehm...Wiesz,że Cię kocham prawda?-spytał nagle Harry.
-Tak wiem i mam nadzieję,że ty wiesz,że ja Ciebie też,a co się stało?-spytałam lekko zdziwiona.
-Nie nic...-odparł. Był spięty. Dobra. Co się tu dzieje?!.-Dobra. Teraz albo nigdy.-powiedział do siebie.
-Harry. Co jest?-podniosłam lekko głos. 
-Uh...No...dobrze.-wypowiedział te słowa i uklęknął przede mną. O Mój Boże...-Skoro już wiesz,że kocham Cię najmocniej na świecie i niczego nie jestem bardziej pewien to jestem też pewien,że to odpowiedni moment. A więc |T.I|...znamy się już dwa lata i mimo,że może Ci się to wydawać za wcześnie,ale ja wiem,że chcę spędzić z Tobą resztę życia. |T.I| |T.N| wyjdziesz za mnie?
Łzy leciały mi ciurkiem po polikach. To był najlepszy moment mojego życia.

-Nie.-odpowiedziałam. Chlopak wstał wyraźnie zdziwiony,łzy zbierały mu się w oczach,już chciał odejść gdy nagle rzuciłam mu się na szyję.
-Żartowałam Harry. Tak! Oczywiście,że za Ciebie wyjdę!.-rozpłakałam się na dobre.
-Jezus |T.I|,nie strasz mnie tak więcej błagam Cię.-odetchnął Styles i włożył mi na palec piękny pierścionek.
-Oczywiście Harry. Przepraszam,już nigdy więcej tak nie zrobię.

Byłam i jestem najszczęśliwszą kobietą na świecie.
Przy Harrym. 


A.♥ 

2 komentarze: