wtorek, 30 grudnia 2014

#Kara 2

-T.I,co się stało?-zapytał Niall.
-Nic,po prostu nie chcę spotkać...-przede mną staną Louis i Harry.-...ich.-powiedziałam i wskazałam na chłopaków.
-Co nas?-zapytał Louis.
-Nie twój interes,a teraz daj nam przejść.-powiedziałam i lekko go popchnęłam,pociągnęłam Zayna i Nialla za ręce i poszliśmy dalej.Zdjęłam bransoletkę i rzuciłam w chłopaka.
-Weźcie sobie tą bransoletkę!-krzyknęłam i odeszłam dalej.
-Wracaj tu i zakładaj tą bransoletkę!-krzyknął Louis.
-T.I,oni nic Ci nie zrobią?-Zayn.
-Trenuję Akrobatykę.Nie dadzą rady.-powiedziałam i uśmiechnęłam do chłopaków.
Gdy usłyszałam Louisa biegnącego w moją stronę,zrobiłam salto,co sprawiło,że wyminął mnie.I pobiegliśmy dalej.Zabrzmiał dzwonek.Poszliśmy na lekcje.
-Dzień Dobry.-usłyszeliśmy głos nauczycielki.-Usiądźcie proszę.
Wykonaliśmy prośbę nauczycielki.Po chwili ponownie się odezwała.
-Dzisiaj nie macie 3 lekcji,wychodzicie wcześniej.Jeszcze jedno,będziecie robić projekty w trójkach.To tak,T.I,Niall i Zayn są razem...-spojrzałam na uśmiechniętych chłopców,odwzajemniłam ich gest i odwróciłam wzrok...-z Piotrem.Projekt robicie na temat Irlandii.-ponownie spojrzałam na uśmiechniętego od ucha do ucha Nialla.-Tak jak już mówiłam,po tej lekcji możecie iść do domu.Na razie powtórzmy sobie informacje o Irlandii.
Lekcja się zaczęłam,co chwilę spoglądałam na Nialla.
-Dryyyyń!!!Dryyyyń!!!-dzwonek zadzwonił i wszyscy zaczęli się pakować.
Niall i Zayn podeszli do mnie i czekali,aż się spakuję.Po chwili skończyłam.Wyszliśmy z sali.
-Do kogo idziemy?-zapytał Niall.
-Możemy do mnie?-zapytałam chłopców,na co przytaknęli.-To ja zadzwonię szybko do mamy,muszę wiedzieć,czy nie będziemy jej przeszkadzać.Chodźcie zadzwonię w między czasie.

Rozmowa telefoniczna:
-Hej córcia.-powiedziała mama.
-Hej mamuś,gdzie jesteś?-zapytałam swojej rodzicielki.
-Jestem w pracy,będę około 3:30,a co?
-Nie,nic tylko chciałam zapytać,czy chłopcy mogę przyjść.-powiedziałam z uśmiechem do mamy.
-Jasne,tylko grzecznie tam!-powiedziała śmiejąc się mama.
-Ha ha ha...śmieszne.Mamy robić prace do szkoły.-powiedziałam patrząc na chłopców.
-Oj tam,oj tam.Jak chcesz idźcie do sklepu jak skończycie,kupcie sobie coś,na stole leży 60 zł.-powiedziała moja mama.
-Dobra ja kończę,kocham Cię mamuś.
-Ja ciebie też T.I.Pa!
-Pa!

-I jak?-zapytał Zayn.
-Możecie przyjść,mamy nie ma w domu.-powiedziałam patrząc na niego.
-T.I!-usłyszałam głos Harrego.
-Udawajcie,że nie słyszeliście i na trzy biegniemy.RAZ,DWA,TRZY.-zaczęliśmy biec szybko otworzyłam drzwi i wpuściłam chłopaków.
-T.I....-mówił Niall ciężko dysząc-w coś ty się wpakowała!!!???-drugie zdanie wypowiedział razem z Zaynem.
-Nie moja wina,to oni się mnie uczepili!
-Puk!Puk!-usłyszałam pukanie do drzwi.
Spojrzałam na chłopaków i otworzyłam je.Zobaczyłam wściekłego Louisa i Harrego.
-Idziesz z nami!-powiedzieli razem.
-Sorry,nie mogę,mam gości.-powiedziałam i wyrwałam się Louisowi.
-Trudno.-powiedział i chciał mnie pociągnąć.
-Nigdzie nie idę.-powiedziałam i złapałam Nialla za rękę,by Louis nie dał radu nie pociągnąć.
-Idziesz i koniec.-Louis.
-Nie i...po co ja w ogóle z wami gadam?-zapytałam samą siebie i zamknęłam drzwi.
-Idziemy na górę?-zapytałam,a chłopcy przytaknęli.

***Po skończonym projekcie***

-Niall,jesteś świetny.A ty Zayn,tak pięknie zrobiłeś makietę.Co ja bym bez was zrobiła?
-Nie zapominajmy,że to ty wszystko pisałaś i poprawiałaś szczegóły.-powiedział Zayn.
-Oj tam.-machnęłam ręką-Idziecie ze mną do sklepu,kupimy sobie coś i obejrzymy film.
-Jasne.-powiedzieli razem.

***W domu po skończonych zakupach***

-Nie chcę tego oglądać.-powiedziałaś do chłopaków,którzy chcieli obejrzeć horror.
-Prooooosimy.....-powiedzieli razem.
-Ale jak będę miała koszmary to przez was!-powiedziałam i włożyłam płytę do DVD.
Siedziałam i oglądałam ten głupi horror.Nigdy nie lubiłam horrorów,zawsze strasznie się boję,teraz nie było inaczej.
-Boże.-powiedziałam i schowałam głowę w kolana.
Chłopcy objęli mnie ramionami i dalej oglądali film.
Usłyszałam swój telefon,wstałam i odebrałam połączenie od mamy.

Rozmowa telefoniczna:
-Halo.-powiedziałam przyjaźnie do mamy.
-Hej kochanie,chciałam Ci powiedzieć,że dziś na noc nie przyjdę.Jeśli chcesz chłopcy mogą zostać na noc.Będę jutro około 13.
-Dobrze,masz gdzieś leki,bo źle się czuję.
-Są w mojej sypialni.
-Dzięki,kocham Cię.
-Ja Ciebie też,pa!
-Bay!

Poszłam do sypialni mamy i wzięłam leki.Postanowiłam zemścić się na chłopakach za ten głupi film.Poszłam do łazienki i nalałam lodowatej wody do kubka.Zakradłam się do nich od tyłu i wylałam wodę im na głowę.
-T.I jak mogłaś!?-Zayn.
-To za wybranie tego głupiego filmu.-powiedziałam i zaczęłam się śmiać.
Po chwili poczułam na sobie zimną wodę.
-AAAAAAA!!!!!!!MOJE WŁOSY!!!!!!!JAK JA WYGLĄDAM!!???!!!-spojrzałam na nich wzrokiem który mówił: zemszczę się.
Poszłam do łazienki i wylałam na nich zimną wodę.I tak zaczęła się nasza bitwa.Skończyliśmy ją około 00:00.
-Lepiej nie patrz w lustro.-powiedział Niall.
-Nie to,że wyglądasz źle,tylko tobie się to nie spodoba.-dodał po chwili Zayn.
-AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!BOŻE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!JAK JA WYGLĄDAM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!-zaczęłam pośpiesznie układać swoją fryzurę.-Dobra,jakoś wyglądam zostajecie na noc?
-A nie będziemy przeszkadzać?-zapytali.
-Niby w czym i komu?-zapytałam,wzruszyli ramionami.-Dobra macie-rzuciłam im 2 pary dresów.-Ja idę się wyszykować,są jeszcze 2 łazienki na dole i jedna na górze.-powiedziałam i zniknęłam za drzwiami łazienki.Przebrałam się w piżamę.


I poszłam do swojej sypialni.Zobaczyłam chłopaków leżących na moim łóżku.Położyłam się po między nimi.Zasnęłam.

***Następny dzień***

Obudziłam się o 5:21.Chłopcy jeszcze spali.Czułam się okropnie.Niall i Zayn co chwilę kaszleli.Postanowiłam się ubrać.Poszłam do łazienki,ubrałam się i zrobiłam lekki make-up.

Gdy wyszłam była 6:12.Zobaczyłam,że chłopcy się przebudzili.
-Jak się czujecie,bo ja okropnie.-powiedziałam patrząc na chłopaków.
-Źle...-zaczęli narzekać chłopcy.
Po chwili przyszłam do nich z termometrami,podałam im.Po 5 minutach zabrzmiał dźwięk,który mówi,że czas wyjąć termometr.Wzięłam je od chłopaków i zobaczyłam,że nie jest z nimi dobrze.
-Wow!Nie jest dobrze.-powiedziałam patrząc na wyniki,które pokazał termometr.
-A ty?-zapytał Zayn.
-Mną się nie przejmujcie.-powiedziałam i poszłam po leki.
Przyszłam po chwili z wodą i 4 tabletkami.
-Macie.-powiedziałam do chłopaków i podałam po dwie dla każdego.
-Od czego to?-Niall.
-Jedno od zbicia gorączki,a drugie od przeziębienia.-odpowiedziałam.
-To nie idziemy dziś do szkoły.U mnie nikogo nie ma siedzimy u nie do jutra?-Zayn.
-Ja nie mam nic przeciwko,a ty Niall?-zapytałam.
-Spoko.
-To idziemy do mnie.
-Tylko musicie poczekać,aż się przebiorę i uczeszę.-powiedziałam szukając czegoś w szafie.
-Ładnie wyglądasz.-powiedział Niall.
-Dzięki,ale to nie jest struj na wyjście.-powiedziałam.-Psik!-po czym kichnęłam.
-To w końcu jaką ty masz temperaturę?
-38 i 9.-powiedziałam szybko.-A wy 39 i 3-5.A teraz idę się wyszykować.-powiedziałam i wyszłam z sypialni.

-Dobra,gotowi?-zapytałam gdy wyszłam z łazienki.
-My tak,a ty?-Zayn.
-Ja też,tylko napiszę,mojej mamię,że wychodzę.
Poszłam do kuchni i napisałam list:

Kochana Mamo!
Jestem chora.
Jak nie wierzysz,to zobacz na termometr,który leży na blacie w kuchni.
Tak jak już mówiłam,jestem chora.
Idę do Zayna.
Wrócę za jakieś 2 dni,bo mogę się założyć,że później pójdziemy do Nialla ♥
Tak więc będę w Piątek wieczorem.
Do zobaczenia.
Kocham Cię♥

-Dobra możemy iść.-powiedziałam otwierając drzwi.
Chłopaki wyszli,a ja zakluczyłam mieszkanie.
-Patrzcie kto idzie.-powiedział Niall.
Zobaczyłam Louisa i Harrego.
-Jak coś,to idziemy do Zayna po książki,które wczoraj zostawiłam.
-Gdzie to się wybieracie?-zapytał Harry.Nie odpowiedzieliśmy dalej szliśmy.
-Ej,mówimy coś.-powiedział Louis łapiąc mnie za nadgarstek,czyli mój czuły punkt...
-Puść mnie.-powiedziałam zaciskając wargi,aby się nie popłakać.
-Gdzie idziesz?-zacisną ucisk na moim nadgarstku,nie wytrzymałam,łzy leciały mi po policzkach.
-Do Zayna po książki.-powiedziałam dalej płacząc.
-Dziewczyno!Dlaczego ty płaczesz!?-wrzasną na mnie.Nikt nie wiedział,że się tnę,dlatego Louis nie wie dlaczego płaczę.
-Puść mnie proszę.-powiedziałam patrząc na jego rękę zaciskającą moją.
-Louis,ja myślę,że ona się tnie.-powiedział Harry.
Louis chciał podciągnąć mój rękaw,ale mu przeszkodziłam.
-T.I,czy to prawda?-zapytał Niall.
-Ja..ja nie...nie mogę.-powiedziałam i wyrwałam się Louisowi.
Wbiegłam do domu.Dostałam sms-a od mamy.

Kochana T.I!
Moja przyjaciółka Julia,prosiła,żebym z nią została.
Nie będzie mnie przez tydzień.
W szafce nocnej obok mojego łóżka,są pieniądze.
200 zł,dla Ciebie,
Do zobaczenia kochana.

Nie zamknęłam drzwi,pobiegłam do łazienki.Zamknęłam ją od środka.Po chwili usłyszałam błaganie Nilla i Zayna.
-T.I,wyjdź proszę.My Ci pomożemy.Przysięgamy.Tylko wyjdź z tej łazienki!Nie rób nic głupiego!Prosimy!-przysłuchiwałam się im.
-Przepraszam.-powiedziałam tak by to usłyszeli i zrobiłam dwa nacięcia.
Upadłam na ziemię.Po chwili usłyszałam dźwięk wywarzanych drzwi.
-Niall dzwoń po karetkę!-krzykną Zayn.
Niall i Zayn trzymali mnie za ręce.Lekko je złapałam.
-T.I?Żyjesz!?Powiedz coś!Słyszysz.
Nic nie powiedziałam złapałam tylko mocniej ich ręce...

lama♥

poniedziałek, 29 grudnia 2014

#Kara 1

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Chciałam wam od razu powiedzieć o co chodzi.
To będzie seria.
O czym?
Dowiecie się jak będziecie czytać.
Powiem tyle,że jest tak grupa w szkole.
Nazywa się ''Szkolna Służba Porządkowa'',to jest taka jakby policja,tylko że w szkole.
Dowiecie się dlaczego jest taki tytuł,jak będziecie czytać.
Dłużej nie przedłużam :) 
Miłego czytania♥
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Szłam sobie do szkoły.Byłam w pierwszej liceum.Strasznie się denerwowałam pierwszym dniem.Miałam tylko nadzieję,że Niall i Zayn będą chodzić,ze mną do klasy.
-Uważaj!-usłyszałam tylko tyle i później mocne pchnięcie w plecy.
Wylądowałam na trawie.Zobaczyłam samochód.Pewnie by mnie przejechał.
-Nic Ci nie jest?-zapytał chłopak o zielonych oczach i pięknych lokach.
-Nie nic się nie stało,dzięki.-powiedziałam wstając z ziemi.
-Jestem Harry,a ty?
-Nazywam się...-nie skończyłam bo usłyszałam krzyki.
-T.I!!!T.I!!!-darł się Niall i Zayn.
-A więc T.I.-powiedział i uśmiechną się.
-Hej chłopcy.-powiedziałam ignorując go.
-Cześć.-powiedzieli i przytulili mnie.
Podbiegł do nas jakiś brunet.
-Hej Louis.-powiedział Harry.
-Hej.-powiedział Louis.
-Chodźmy już.-powiedziałam i pociągnęłam chłopców za ręce (Nialla i Zayna).
-Może ciut przyśpieszymy,bo się spóźnimy.-powiedziałam puszczając chłopaków.-A tak przy okazji,do jakiej klasy idziecie?
-My do 1 A,a ty?-zapytał Zayn.
-Ja tez.-powiedziałam i uśmiechnęłam się resztę drogi szliśmy śmiejąc się.

***Oczami Harrego****

-Chodź musimy zamknąć bramę.-powiedział Lou i zaczęliśmy biec.
Zostaliśmy wybrani do takiej jakby grupy,która pilnuje całej szkoły.W grupie jest Louis,Liam i ja.Pobiegliśmy do szkoły i zamknęliśmy bramę.Staliśmy przy drzwiach,aby nikt te mógł wejść,ale po chwili poszliśmy na chwilę do szkoły.

***Oczami T.I***

Byliśmy już przy bramie,ale była zamknięta.
-No pięknie.-powiedziałam siadając przy bramie.
-Ej,wstawaj przecież jest na to sposób.-powiedział Zayn i zaczął się wspinać.Później Niall,a następnie ja.Byłam na górze,kiedy moja spódnica zaczepiła się o bramę.
-Głupia spódnica.-pomyślałam.
-Ładnie to tak łamać regulamin?-zapytał nagle ten Louis.
-Ja zaprowadzę ich do Liama,a ty zajmij się nią.-powiedział Harry.
Ja jeszcze nie zeszłam,a Harry już przyszedł.
-Złaź z tej bramy.-powiedział Louis stojący pode mną.
-Nie gap się tak zboczeńcu!-krzyknęłam na niego i zeskoczyłam z bramy.
-Widocznie wyglądałaś pięknie tam nad nami.-Louis.
Nie wytrzymałam przyłożyłam mu.
-Dobra teraz idziesz z nami.-powiedział Harry łapiąc mnie na nadgarstek.
-Puszczaj mnie!Umiem chodzić!-krzyknęłam i wyrwałam się mu.
Weszliśmy do szkoły.Zobaczyłam tam Nialla z siniakiem na ręce i Zayna na drugiej.Podbiegłam do nich.
-Nic wam nie jest?Bo to są jacyś psychole.-powiedziałam przytulając się do nich,a następnie na chłopaków za mną.
-Nam nic,a tobie?-zapytał Zayn.
-To są straszni zboczeńcy.-powiedziałam patrząc na chłopaków.
Nagle do nas podeszli Liam,Louis i Harry.
-To co oni zrobili?-zapytał 'lider' czyli Liam.
-Włamali się do szkoły.-powiedział Louis.
-Co!?Włamaliśmy się!?Nic by się nie stało,gdyby któryś z tych idiotów nie zamkną bramy!-krzyknęłam pokazując na Harrego i Louisa.
-Oj,będzie kara.-powiedział Liam.
-Kara?-zapytałam z kpią w głosie.-Wy mówicie serio,czy to tylko żart.-pytałam przez śmiech.
-To nie żart.-powiedział Louis.
-Aha.-udawałam poważna,ale po chwili nie wytrzymałam i śmiałam się przez uśmiech,ale był to śmiech którego nie było słychać tylko widać.
-Ty,blondasek!100 pompek!-krzyknął.
-Co!?-krzyknęliśmy razem.
-Dobra,zostawcie ich to ja ich zmusiłam.-powiedziałam do tego całego 'lidera'.
-Dobrze.Zabierzcie tych chłopaków,a tą mi zostawcie.-powiedział,a Harry i Louis zabrali Zayna i Nialla.
Liam nie wymyślił jeszcze,żadnej 'kary',a chłopcy już wrócili.
-Dobra,jesteś dziewczyną,więc kara nie będzie ostra.-powiedział Liam.
-Aha.-powiedziałam siadając przy szafkach.
-Louis,masz jeszcze te bransoletki?-zapytał Liam.
-Mam,przynieść?-zapytał brunet.
Po chwili poczułam jak łapię moją rękę,nie zdążył jeszcze założyć tej bransoletki,a ja już mu wyrwałam rękę.
-Co ty robisz!?-zapytałam zdenerwowana.
-Zakładam Ci bransoletką.-powiedział i próbował ponownie złapać moją rękę.
-Chyba Ci się śni,że będę chodzić w takim badziewiu!-krzyknęłam i schowałam ręce.
-Dzięki -,- męczyłem się całą godzinę,żeby to zrobić.-powiedział Harry.
-Przykro,nie masz talentu.-powiedziałam i zrobiłam udawaną smutną minkę.
-Daj mi tą rękę!-krzykną.
-Bo co mi zrobisz?-zapytałam wstając i uciekając.-Zrobimy tam,ty mi dasz tą bransoletkę,a ja ją grzecznie założę,ok?
-Dobrze.-powiedział Louis i dał mi bransoletkę.
-''Obserwowana/ny przez S.S.P'',żartujecie sobie?-zapytałam patrząc na chłopaków.
-Nie,założysz to?-zapytał Louis.
-A macie inne kolory?-zapytałam patrząc na bransoletkę w ręce.
-Mamy jeszcze czarne i niebieską.-powiedział Harry podając mi je.
-Dobra,chyba wezmę czarną.-powiedziałam i oddałam mu resztę.-Ale nadal nie wiem,jak można tworzyć takie obrzydlistwo.Kiedy mogę to zdjąć?-zapytałam
-Dziś po szkole.-powiedział lider.
-Ok,mogę już iść?-zapytałam.
-Tak.
-To bay.-powiedziałam i machnęłam ręką.
-Dobrze,że mam długi rękaw zakryję to.-pomyślałam i schowałam bransoletkę pod rękaw.

***Pod klasą***

-Boże T.I,co oni Ci zrobili?Dobrze się czujesz?Wszystko w porządku?-zapytał mnie Niall,który razem Zaynem teraz mnie tulili.
-Niall,uspokój się.Wszystko dobrze,doli mi tylko jakąś beznadziejną bransoletkę za którą bym złamanego grosza nie dała.A teraz chodźcie na lunch bo jestem strasznie głodna,nic dziś nie jadłam.
-Dobra.-powiedział Zayn i Niall.
Siedziałam sobie przy stole,nie jadłam nie byłam głodna,powiedziałam tak tylko,żeby chłopcy się więcej nie pytali co mi jest.
-A ty czemu nie jesz?-zapytał Niall,który pchał w siebie 2 kanapkę.
-Nie jestem już głodna.-powiedziałam i wzruszyłam ramionami.-i wtedy zauważyłam idącego tu Louisa z Harrym.Szybko pociągnęłam rękawy i udawałam,ze ich nie widzę.
-Dobra,zjedliście?-zapytałam,chłopcy przytaknęli i wstaliśmy.
Szybko wzięłam od nich tace i zaniosłam na miejsce,pociągnęłam chłopaków.
-T.I,co się stało?-zapytał Niall.
-Nic,po prostu nie chcę spotkać...-przede mną staną Louis i Harry.-...ich.-powiedziałam i wskazałam na chłopaków.
-Co nas?-zapytał Louis.
-Nie twój interes,a teraz daj nam przejść.-powiedziałam i lekko go popchnęłam,pociągnęłam Zayna i Nialla za ręce i poszliśmy dalej...

lama♥

#Zayn 2

-Ale nie to nie wszystko,nie słyszałeś najlepszego.Byłam w tobie zakochana,tak zawsze Cię kochałam.Wiesz ile łez wypłakałam gdy po roku się nie odezwałeś,nawet w moje urodziny nie napisałeś głupiego ''Wszystkiego Najlepszego''.Straciłam przez Ciebie wszystko,dom przyjaciół rodzinę.Nie wiesz co ja wtedy przeżyłam.Próbowałam popełnić samobójstwo,ale I.T.P pomogła mi się z Ciebie wyleczyć.I gdy teraz poukładałam sobie życie ty wróciłeś.-powiedziała i odeszła do kuchni.

***Oczami T.I***

Poszłam do kuchni.Nalałam sobie wody i umyłam kubek.Chyba ich zdziwiłam.
-Jak to,chciałaś się zabić?-zapytał Niall,reszta stała za nim.
Nie odpowiedziałam.
-T.I?-Liam.
Ponownie nie odpowiedziałam.
-T.I?-Zayn.
Spojrzałam na niego i zaczęłam swoją wypowiedź.
-Wy nie wiecie jak to jest,siedzieć całe noce zapłakana i patrzeć w ekran telefonu,mając nadzieją,że za chwilę pojawi się wiadomość.Nie wiecie.Nie wiecie jak to jest stracić przyjaciół,dom i rodzinę,bo uważają Cie za świrniętą idiotkę,która czeka na cud.Wszyscy mi mówili,że wrócisz.Przestałam wierzyć kiedy moja mama wypowiedziała dla mnie najgorsze słowa,"jesteś idiotką,mogłam Cie nie rodzić,zabieraj rzeczy i wynocha z domu".Wy nie wiecie co ja wtedy przeżyłam.Przyjaciele mieli mnie dość.Nie miałam gdzie mieszkać,musiałam przebywać w hotelu.W końcu zaprzyjaźniłam się z I.T.P.Pomogła mi,jest wszystkim co mam.Kocham ją.Wiedziałam,że dostałeś się do jakiegoś zespołu.Tak bardzo chciałam Cie przytulić i pogratulować,ale to były tylko moje marzenia.W tedy się zaczęło.Gdyby nie I.T.P,pewnie teraz leżałabym w grobie.
-Ale co się zaczęło?-Louis.
-Co się zaczęło?Zaczęłam się ranić.Zaczęłam się ciąć.-powiedziałam i spojrzałam na swój nadgarstek,a później na minę Zayna.Widziałam w jego oczach ból i smutek.-Nie wiecie jak się zmieniłam,tylko Zayn może to dostrzec.Kiedyś byłam troskliwą i miłą dziewczyną,która w życiu by się nie wdała w bójkę.A teraz,teraz wystarczy,że ktoś powie,że 1D jest głupie,po 5 minutach leży na ziemi z rozbitym nosem.Nie wiedziałam,że Niall jest z zespołu,bo nie słucham was,wiedziałam tylko,że Zayn należy do tego zespołu.
-Tak mi przykro.-powiedział Zayn.
-Przykro Ci?-zapytałam z kpią w głosie.-Wiesz jak mi było przykro?Najgorsze jest to,że teraz nie wiem,czy Cię kocham czy nienawidzę.-powiedziałam i spojrzałam w jego oczy.-A teraz przykro mi,ale muszę już iść.-powiedziałam i zmierzałam w stronę wyjścia.
-Na pewno nie zostaniesz?-Liam.
Spojrzałam na Zayna.
-Dziękuję,ale nie.-powiedziała i uśmiechnęłam się ciepło do niego.
Wyszłam z ich domu i powędrowałam do swojego.Gdy przechodziłam przez ulicę zaczęłam myśleć o Zaynie.Poczułam przeszywający ból.Więcej nic nie pamiętam.

***Oczami I.T.P***

T.I nie wróciła do domu,mówiła,że idzie do jakiegoś Nialla.Na szczęście podała mi adres.Szybko się ubrałam i wybiegłam z domu.Gdy byłam przy drzwiach zaczęłam pukać do drzwi.Otworzył mi jakiś brunet (Louis).
-Sorry nie dajemy autografów.-powiedział i zamkną drzwi.
Zaczęłam natarczywie w nie walić.Po jakiś 2 minutach o tworzył mnie inny chłopak (Liam)
-Nie dajemy autografów!-krzykną.
-O jakie autografy wam do jasnej cholery chodzi!?-zapytałam na skraju wytrzymałości.
-Nie chodzi Ci o autografy?-zapytał Liam.
-Nie,szukam jakiegoś Nialla.Jestem przyjaciółką T.I.-powiedziałam nadal lekko poddenerwowana.
-Aaa...już go wołam.-powiedział i poszedł po blondyna.
-Hej,wejdziesz?-zapytał chłopak.
-Nie,przyszłam tylko na chwilę.Chciałam zapytać czy może T.I jest u Ciebie.-zapytałam zmartwiona o moją przyjaciółkę.
-Nie wyszła jakąś godzinę temu,coś się stało?
-Bo nie ma jej w domu,martwię się o nią,ona mi mówiła kilka dni temu,że...-nie dokończyłam bo za plecami blondyna ujrzałam tego chłopaka o którym mówiła mi T.I-ty jesteś Zayn?
-Tak,coś się stało?-zapytał.
-Szpital.-powiedział szybko,pod nosem.
-Jaki szpital,T,I coś się stało?-zapytał blondyn.
-Nie wiem,dlatego jadę do szpitala.-powiedziałam i już miałam odchodzić kiedy blondyn zadał mi pytanie.
-Możemy Cię zawieść?Przy okazji zobaczymy T.I.-zrobił błagalną minę.
-Dobrze.
Chłopcy szybko się uwinęli i za chwilę byliśmy w szpitalu.
Weszłam do szpitala,a za mną stali chłopcy.Podeszłam do recepcjonistki.
-Dzień Dobry,chciałam się dowiedzieć czy znajduję się tu T.I T.I?-zapytałam kobiety.
-Tak.
-A czy mogę się dowiedzieć w jakiej jest sali?-zapytałam.
-Jest pani kimś z rodziny?-zadała mi pytanie kobieta.
-Tak,jestem siostrą T.I.-oczywiście skłamałam.
-Znajduję się w sali 118.
-Dziękuję.-powiedziałam i odeszłam.
Chłopcy szli za mną.Przy sali zapytałam lekarza,czy mogę ją zobaczyć.Zgodził się,powiedziałam chłopakom,żeby zostali i jak T.I będzie chciała to ich zawołam.Powiedzieli,że dobrze.
Weszłam do sali i zobaczyłam zapłakaną T.I z gipsem na prawej ręce.
-Boże,kochana co Ci się stało?-zapytałam przyjaciółki,która spojrzała na mnie i się uśmiechnęła.
-Nic takiego,tylko samochód mnie potrącił.-powiedziała szybko.
-Biedna,posłuchaj przyjechali ze mną chłopcy,powiedziałam żeby zaczekali,chcesz ich widzieć.
-Powiedz,że jestem za bardzo zmęczona,nie chcę ich na razie widzieć.-do sali wszedł lekarz.
-Przepraszam,ale może pani przyjść za 3 minuty?
-To my zobaczymy się jutro.-powiedziałam i pocałowałam przyjaciółkę w polik.
-Pa.-zobaczyłam,że chłopcy słyszeli to.Pomachałam przyjaciółce i wysłałam buziaczka.
-I co?-zapytał Zayn.
-T.I nie czuję się na siłach,żeby z wami rozmawiać.-ich miny były bardzo smutne.
-A co jej się stało?-Liam.
-Potrącił ją samochód,ma załamaną rękę,lekarz powiedział,że jutro wyjdzie ze szpitala.Jeśli to tyle to ja już pójdę.
-Nie odwieść Cię?-zapytał Louis.
-Pojadę taksówką.-powiedziałam i pomachałam im.

***Oczami T.I.***
***Następny Dzień***

Wyszłam ze szpitala,okazało się,że ręka nie była złamana,czyli byłam całkiem zdrowa.To tak wyszłam ze szpitala i poszłam do domu.Kilka godzin później poszłam do Nandno's.Zobaczyłam chłopaków i od razu się wycofałam,ale oczywiście Niall musiał mnie zobaczyć -,-
-T.I!!!T.I!!!-nie miałam wyboru,musiałam podejść.
-Cześć.-powiedziałam oschle.
-Coś się stało?-Zayn.
Spojrzałam na niego morderczym spojrzeniem.
-Nie,nic się nie stało,Zayn.-powiedziałam przez zęby.-A teraz pozwólcie,że już pójdę.-chciałam iść,ale usłyszałam swoje imię wypowiedziane przez Nialla.
-Zostaniesz z nami,proooooooszę.-zaczął błagać mnie blondyn.
-Meh,muszę?-zapytałam.
-Nie,ale prooooszę.-powiedział i zrobił oczka kotka ze Shreka.
-Jak ja nienawidzę,jak robisz te oczy.-powiedziałam siadając obok blondyna.
-Dzięki.-powiedział i uśmiechnę się.
Oparłam się na łokciach i spojrzałam na Zyna.Wyglądał tak słodko kiedy się śmiał...zaraz co!?Może ja go dalej kocham?Tak,teraz już wiem,kocham go,to się nigdy nie zmieni.Spojrzałam na stół.Ale jak ja mam mu to powiedzieć?Z moich oczu zaczęły wypływać łzy.
-Wszystko dobrze?-zapytał Zayn.
-Tak...znaczy nie...uch...nie wiem!-powiedziałam opierając się  o krzesło i wycierając łzy.
-Ale czemu płaczesz?-Liam.
-Nie ważne,to o czym mówiliście?-zapytałam patrząc na blondyna.
-Pytaliśmy Cię,czy pójdziesz do nas.-powiedział i uśmiechną się.
-Mogę pójść,ale co będziemy robić?-zapytałam.
-Obejrzymy film.-powiedział i wzruszył ramionami.
-Dobrze,tylko pójdę do łazienki poprawić makijaż.
-Ach te dziewczyny.-powiedział nasz blondynek i pomachał głową,na co się zaśmiałam i ruszyłam w stronę toalety.Wyszłam po jakiejś minucie,przynajmiej tak mi się zdawało...
-No ile można się malować!?-Louis.
-A ile mnie nie było?-zapytałam.
-10 minut!-Lou.
-Dziwne,poprawiałam tylko oczy.-powiedziałam i wzruszyłam ramionami.-Idziemy?
-Tak,chodźmy.-Zayn.

***W domu 1D***

-Niall,ja tego nie oglądam!-krzyknęłam na chłopaka,który chciał włączyć horror.
Słyszał jeszcze śmiechy chłopaków.
-Jeszcze zobaczymy.Louis włącz to.-powiedział i rzucił chłopakowi płytę.
-Louis,jak to włączysz to ja wychodzę.-powiedziałam do chłopaka.
A Niall mnie złapał i usadził na kanapie.
-Phi.-powiedziałam i wstałam...a przynajmniej chciałam.Niall usiadł po mojej lewej,a Zayn po mojej prawej i gdy tylko chciałam wstać,oni mnie przytrzymywali.Film się zaczął.Położyłam głowę na kanapie i nie oglądałam.W pewnym momencie,chciałam zobaczyć co się dzieje.......i to był błąd.Jakaś psychol właśnie odcinał głowę bezbronnej kobiecie,wszędzie był krew.Momentalnie przytuliłam się do Zayn.
-Mój Boże,co wy włączyliście.-powiedziałam tak,żeby usłyszeli.
-A T.I przytuliła Zayna!-zaczęli śpiewać chłopcy.W tedy zorientowałam się co zrobiłam,chłopak patrzył na mnie uśmiechnięty,spojrzałam w jego oczy.
-Wiesz,ja cię chyba jednak kocham.-powiedziałam,tak by chłopcy nie usłyszeli.Zayn uśmiechną się szerzej i...i...i pocałował mnie.Chłopcy patrzyli na nas ze zdziwieniem.
-Wow,tak szybko umiesz wybaczać?-powiedział Niall,który wcinał popcorn patrząc na nas.
-Nie szybko,bo zajęło mi to 4 lata.-powiedziałam i spojrzałam na chłopaka.
-Wolę Ci nie podpaść.-powiedział Niall.
-To lepsze od filmu miłosnego!-krzykną Lou.

***9 lat później***

Nadal jestem z Zaynem,bardzo się kochamy i mamy synka,który ma 7 lat.Życie stało się sensowne.Kocham ich obu.

lama♥