Szłam do mojego najlepszego przyjaciela Nialla.Mój chłopak ze mną zerwał,powiedział,że już mu się znudziłam.Zapłakana szłam przez Londyn.Gdy byłam pod willą,trochę się zawahałam,bo nie chciałam psuć im humoru.Już przez okno widziałam jak się dobrze bawią.Spojrzałam przez drugie okno,postanowiłam,że nie będę im przeszkadzać.Miałam odchodzić kiedy usłyszałam swoje imię za plecami.Odwróciłam się.Zobaczyłam jak blondyn się do mnie uśmiecha,wymusiłam na swojej twarzy sztuczny uśmiech.
-Hej.-powiedziałam cicho,ale tak by chłopak to usłyszał.
-Dlaczego odchodziłaś i nie zadzwoniłaś?-zapytał mnie chłopak.
-Sama nie wiem.oczywiście skłamałam,gdybym mu powiedziała o co naprawdę chodzi,zacząłby mi prawić kazanie,że jestem jego przyjaciółką i mogę mu o wszystkim powiedzieć.Bla bla bla...
-Jak nie wiesz to właź do środka.-powiedział ucieszony chłopak.
-Ale Niall,ja nie wiem czy to naj...-Niall mi przerwał.
-Nie marudź tylko choć!-powiedział i pociągną mnie za rękę.
-T.I!-krzyknęli uradowani chłopcy,kiedy weszłam do salonu.
-Ja!-krzyknęłam jakby znudzona i zrobiłam przy tym dżezowe rączki.-Mogę już iść?-powiedziałam zdołowana.
-Nie.-powiedzieli wszyscy chłopcy razem.
Siedziałam na tej kanapie kiedy chłopcy się wygłupiali,normalnie śmiałabym się z nimi,ale w tym momencie nie mam ochoty.
-T.I?-Niall.
-Tak?-powiedziałam szybko nie podnosząc wzroku na chłopaka.
-Coś się stało?-zapytał z troską.Niall zawsze mi pomagał i był przy mnie w najtrudniejszych dla mnie chwilach.
-A co się miało stać?
-Nie wiem jakaś dziwna jesteś.-powiedział,ale potem szybko się wytłumaczył.-Oczywiście bez urazy,ale zazwyczaj się z nami śmiejesz.Właściwie to ty zawszy śmiałaś się najwięcej.
-Nic się nie stało.-powiedział i spojrzałam na chłopaków,żeby Niall się już nie martwił.
***Kilka minut później***
-Chłopaki,patrzcie na mnie i na Zayna.-Harry.
Chłopcy zaczęli udawać mnie i Michela (czytaj:Miczela),ale nie słuchałam co mówią,bo przypomnieli mi wszystko z nim związane.Powoli zaczynałam płakać,ale chłopcy byli za bardzo zajęci śmianiem się i nie zauważyli tego.
-T.I nie płacz to tylko żarty.-powiedział Niall,kiedy chłopcy skończyli swoje przedstawienie.
-Ale ja nie płaczę.-powiedziałam i spuściłam głowę bardziej w dół,tak aby mnie nie widzieli.
-Jak nie płaczesz to spójrz na mnie.-Niall
Ale ja tylko pokazałam ruchem głowy,że tego nie zrobię.Chłopcy nie dawali za wygraną,aż w końcu się odezwałam.
-Nie chcecie mnie widzieć,z rozmytym makijażem,uwieźcie mi.
-Ale my już cię widzieliśmy z ro...-zaczął Louis,ale mój telefon mu przerwał.
***Oczami Louisa***
Na nasze szczęście,T.I miała głośny głośnik w telefonie,dlatego słyszeliśmy całą jej rozmowę.
Rozmowa telefoniczna:
-No hej kochana,jak się trzymasz?-usłyszałem głos jej przyjaciółki I.T.P.
-Bywało lepiej,dziękuję,że zadzwoniłaś.-powiedziała i lekko się uśmiechnęła.
-Dla Ciebie zawsze,tylko jak przeczytałam sms zadzwoniłam do Ciebie.
-Dziękuję,na Ciebie zawsze mogę liczyć.
-No,ale jeszcze masz chłopaków,oni na pewno by Ci pomogli,gdybyś im powiedziała.
-Ale ja nie chcę im mówić.-powiedziała T.I i tupnęła nogą o ziemię.
-Ale dlaczego?Przecież oni Ci zawsze pomagali.
-Tak wiem,kocham ich,ale uważam,że nie mogę im zatruwać,życia wszystkimi moimi sprawami.
-Ale Niall i reszta zawsze Ci pomagali.-Wtedy już wiedzieliśmy,że chodzi o nas.
-Ale...-I.T.P nie dała dokończyć T.I.
-Albo ty im powiesz,albo ja to zrobię!
-Nie możesz mi tego zrobić!
-Przepraszam T.I,ale uważam,że twoi przyjaciele powinni o tym wiedzieć.
-Masz rację,kocham Cię I.T.P.Powiem im.
-Ale musisz powiedzieć też o tym,że ty...-T.I jej przerwała.
-O tym im w życiu nie powiem i nie namówisz mnie!-krzyknęła wstając z kanapy.
-Ale T.I zrozum,oni muszą się w końcu dowiedzieć.-powiedziała spokojnie I.T.P.
-W życiu im nie powiem!Chyba,że jakiś liści napiszę i się wyprowadzę!Zrozum!Nigdy im tego nie powiem,nigdy!-podkreśliła ostatni wyraz.
-Już Ci raz powiedziałam,albo ty albo ja.-nadal mówiła spokojnie.
-Ale ty dobrze wiesz,że ja niem mam teraz pieniędzy na wyprowadzkę!Potrzebuję jakiś rok!-mówiła nie spokojnie T.I.
-Wiem,że nie masz pieniędzy,aby kupić sobie mieszkanie.Masz 2 dni,żeby im powiedzieć,jeśli tego nie zrobisz ja im powiem.
-Ale ja nie mogę,to moi przyjaciele i to najlepsi,nie powiem im tego!A co jeśli się ode mnie odwrócą!Nie chcę ich stracić!Proszę I.T.P,nie rób mi tego,błagam.-T.I zaczęła płakać.
-Posłuchaj T.I,oni muszą wiedzieć,na pewno się od Ciebie nie odwrócą!
-Nie,wcale się nie odwrócą,najwyżej uznają za wariatkę i nie będą chcieli mieć ze mną nic wspólnego!
-Ale T.I ja mam zdjęcia,pokarzę im to jeśli ty tego nie zrobisz.-I.T.P cały czas była spokojna.
-Nie wierzę masz nawet zdjęcia?Kiedy je zrobiłaś?-T.I bardziej płakała.
-Zrobiłam je kiedy mi o tym powiedziałaś.Kocham Cię♥ i chcę dla Ciebie dobrze.
-Ja też Cię Kocham♥ muszę już kończyć,później się zdzwonimy.
Rozmowa się skończyła,ale T.I nie przestawała płakać.Bała się czegoś tylko dlaczego?
-T.I czego powiedziałaś,że się od Ciebie odwrócimy?-Niall
-Bo...nie mogę powiedzieć.
-Nam zawsze możesz powiedzieć,co się stało?-Zayn
-Nie mogę powiedzieć,a miałam wam powiedzieć,że Michel za mną zerwał.-powiedziała szybko,ale nie płakała z tego powodu.
-Ale dlaczego płaczesz?-Liam
-Kocham was♥-chciała wyjść z pokoju,ale jej nie pozwoliłem,złapałem ją.
-T.I proszę powiedz co się stało.-ona kiwnęła tylko głową na znak,że tego nie zrobi.
-Proszę,puść mnie to bardzo boli.-powiedziała cicho.
-Ale ja cię nie trzymam mocno.
-Wy tego nie zrozumiecie.-spojrzała na swoje nadgarstki.
-T.I czy ty się...-T.I szybko się wyrwała.
-Kocham Was♥-powiedziała i wybiegła z domu.
***Oczami T.I***
Wybiegłam szybko z domu i pobiegłam do swojego.Nie mogłam im powiedzieć,że się tnę.Ale oczywiście z moim głupim szczęściem,chłopaki się domyślili.Dlaczego ja mam takie cholerne szczęście!?Nienawidzę siebie!Jestem taka beznadziejna!Usłyszałam pukanie do drzwi więc wstałam,żeby otworzyć.
-Kto tam?-krzyknęłam przez drzwi.
-To ja Louis, otwórz mi T.I!-krzyknęli chłopcy.
-Nie mogę!-krzyknęłam i otarłam łzy.
-T.I nie rób głupstw,otwieraj te drzwi!My Ci pomożemy!Proszę otwórz drzwi!
-Dobrze.-powiedziałam cicho i otworzyłam drzwi Louisowi.
-Tak się o Ciebie bałem!-powiedział Louis i mnie pocałował-Kocham Cię T.I,pomogę Ci,ale już nigdy tego nie rób!
-Ja też Cię kocham Louis.
-Dobrze,skoro to już z mamy obgadane,dzwonię po chłopaków.
-Ale Louis...-przerwał mi.
-Kochanie,muszę Ci pomóc,nawet nie wiesz jak chłopcy się o Ciebie martwią.
Lou zadzwonił po chłopaków,a ja siedziałam na kanapie.Usłyszałam pukanie do drzwi,więc poszłam je otworzyć,chłopcy od razu się na mnie rzucili z uściskiem.Oni chyba na prawdę się o mnie strasznie bali.
-Ona jest moja!-krzykną Louis i odciągną mnie od chłopaków.
Ale mnie to nie śmieszyło,gdyby nie to,że oni tutaj są ja bym siedziała w łazience z raną na nadgarstku.Chłopcy chyba to zauważyli.
-T.I nawet o tym nie myśl!-powiedział do mnie Niall
-Ale...-Liam mi przerwał
-T.I przeprowadzasz się do nas!
-CO!?-krzyknęłam i wyrwałam się z uścisków Louisa.
-Słonko,zrozum,to dla twojego dobra.-powiedział do mnie Lou
-Słucham!?Dla mojego dobra!?Nigdzie nie idę!-krzyknęłam i pobiegłam do łazienki.Zamknęłam się od środka,tak aby chłopcy nie mogli wejść.
-T.I słonko otwórz drzwi.-usłyszałam głos Louisa
-Nie otworzę.-powiedziałam krótko.
-Dobrze,Niall,Zayn i Harry idźcie spakować T.I,Liam idź do domu i przygotuj pokój dla T.I,a ja przekonam ją,żeby wyszła.
-Dobrze.-usłyszałam tylko jak chłopcy odpowiadają Louisowi.
Kiedy już odeszli Lou zwrócił się do mnie.
-Kochanie wyjdź proszę.
-Ale ja nie chcę się przeprowadzać!
-Misiu,ale to dla twojego dobra,proszę wyjdź do mnie.-powoli mnie przekonywał.
-Nie chcę.-powiedziałam szybko.
-Kotku,błagam,będziesz ze mną w pokoju,pomożemy Ci.Proszę wyjdź z łazienki.
Wyszłam z łazienki,a Louis mocno mnie przytulił.Tuliliśmy się tak,aż przypomniałam sobie,że Niall,Harry i Zayn mnie pakują.I moja bieliznę...
Wbiegłam do pokoju i zobaczyłam Nialla w moim staniku nałożonym na jego bluzkę.
-Co wy idioci robicie!?-Niall pośpiesznie zdjął mój biustonosz i rzucił się na mnie.
-Przeproś nas!Przepraszaj bo nie przestanę!-Niall zaczął mnie łaskotać,a Zayn i Harry trzymali moje ręce i nogi.
-Nie...nie...prz...pro...szę...!!Lou....kochanie.....błagam...pomó...pomóż...mi...błagam!!-w tym momencie mój kochany Louis rzucił się do pomocy mi.Kiedy już mnie uratował pocałowałam go w podziękowaniach.
Przeprowadziłam się do chłopaków i szło nam genialnie,aż do dnia gdy...
-----------------------------------------------------------
Mam nadzieję,że pierwsza część Louisa się spodobała♥
Już nie długo kolejna ☺
-----------------------------------------------------------
LAMA
-----------------------------------------------------------
-Hej.-powiedziałam cicho,ale tak by chłopak to usłyszał.
-Dlaczego odchodziłaś i nie zadzwoniłaś?-zapytał mnie chłopak.
-Sama nie wiem.oczywiście skłamałam,gdybym mu powiedziała o co naprawdę chodzi,zacząłby mi prawić kazanie,że jestem jego przyjaciółką i mogę mu o wszystkim powiedzieć.Bla bla bla...
-Jak nie wiesz to właź do środka.-powiedział ucieszony chłopak.
-Ale Niall,ja nie wiem czy to naj...-Niall mi przerwał.
-Nie marudź tylko choć!-powiedział i pociągną mnie za rękę.
-T.I!-krzyknęli uradowani chłopcy,kiedy weszłam do salonu.
-Ja!-krzyknęłam jakby znudzona i zrobiłam przy tym dżezowe rączki.-Mogę już iść?-powiedziałam zdołowana.
-Nie.-powiedzieli wszyscy chłopcy razem.
Siedziałam na tej kanapie kiedy chłopcy się wygłupiali,normalnie śmiałabym się z nimi,ale w tym momencie nie mam ochoty.
-T.I?-Niall.
-Tak?-powiedziałam szybko nie podnosząc wzroku na chłopaka.
-Coś się stało?-zapytał z troską.Niall zawsze mi pomagał i był przy mnie w najtrudniejszych dla mnie chwilach.
-A co się miało stać?
-Nie wiem jakaś dziwna jesteś.-powiedział,ale potem szybko się wytłumaczył.-Oczywiście bez urazy,ale zazwyczaj się z nami śmiejesz.Właściwie to ty zawszy śmiałaś się najwięcej.
-Nic się nie stało.-powiedział i spojrzałam na chłopaków,żeby Niall się już nie martwił.
***Kilka minut później***
-Chłopaki,patrzcie na mnie i na Zayna.-Harry.
Chłopcy zaczęli udawać mnie i Michela (czytaj:Miczela),ale nie słuchałam co mówią,bo przypomnieli mi wszystko z nim związane.Powoli zaczynałam płakać,ale chłopcy byli za bardzo zajęci śmianiem się i nie zauważyli tego.
-T.I nie płacz to tylko żarty.-powiedział Niall,kiedy chłopcy skończyli swoje przedstawienie.
-Ale ja nie płaczę.-powiedziałam i spuściłam głowę bardziej w dół,tak aby mnie nie widzieli.
-Jak nie płaczesz to spójrz na mnie.-Niall
Ale ja tylko pokazałam ruchem głowy,że tego nie zrobię.Chłopcy nie dawali za wygraną,aż w końcu się odezwałam.
-Nie chcecie mnie widzieć,z rozmytym makijażem,uwieźcie mi.
-Ale my już cię widzieliśmy z ro...-zaczął Louis,ale mój telefon mu przerwał.
***Oczami Louisa***
Na nasze szczęście,T.I miała głośny głośnik w telefonie,dlatego słyszeliśmy całą jej rozmowę.
Rozmowa telefoniczna:
-No hej kochana,jak się trzymasz?-usłyszałem głos jej przyjaciółki I.T.P.
-Bywało lepiej,dziękuję,że zadzwoniłaś.-powiedziała i lekko się uśmiechnęła.
-Dla Ciebie zawsze,tylko jak przeczytałam sms zadzwoniłam do Ciebie.
-Dziękuję,na Ciebie zawsze mogę liczyć.
-No,ale jeszcze masz chłopaków,oni na pewno by Ci pomogli,gdybyś im powiedziała.
-Ale ja nie chcę im mówić.-powiedziała T.I i tupnęła nogą o ziemię.
-Ale dlaczego?Przecież oni Ci zawsze pomagali.
-Tak wiem,kocham ich,ale uważam,że nie mogę im zatruwać,życia wszystkimi moimi sprawami.
-Ale Niall i reszta zawsze Ci pomagali.-Wtedy już wiedzieliśmy,że chodzi o nas.
-Ale...-I.T.P nie dała dokończyć T.I.
-Albo ty im powiesz,albo ja to zrobię!
-Nie możesz mi tego zrobić!
-Przepraszam T.I,ale uważam,że twoi przyjaciele powinni o tym wiedzieć.
-Masz rację,kocham Cię I.T.P.Powiem im.
-Ale musisz powiedzieć też o tym,że ty...-T.I jej przerwała.
-O tym im w życiu nie powiem i nie namówisz mnie!-krzyknęła wstając z kanapy.
-Ale T.I zrozum,oni muszą się w końcu dowiedzieć.-powiedziała spokojnie I.T.P.
-W życiu im nie powiem!Chyba,że jakiś liści napiszę i się wyprowadzę!Zrozum!Nigdy im tego nie powiem,nigdy!-podkreśliła ostatni wyraz.
-Już Ci raz powiedziałam,albo ty albo ja.-nadal mówiła spokojnie.
-Ale ty dobrze wiesz,że ja niem mam teraz pieniędzy na wyprowadzkę!Potrzebuję jakiś rok!-mówiła nie spokojnie T.I.
-Wiem,że nie masz pieniędzy,aby kupić sobie mieszkanie.Masz 2 dni,żeby im powiedzieć,jeśli tego nie zrobisz ja im powiem.
-Ale ja nie mogę,to moi przyjaciele i to najlepsi,nie powiem im tego!A co jeśli się ode mnie odwrócą!Nie chcę ich stracić!Proszę I.T.P,nie rób mi tego,błagam.-T.I zaczęła płakać.
-Posłuchaj T.I,oni muszą wiedzieć,na pewno się od Ciebie nie odwrócą!
-Nie,wcale się nie odwrócą,najwyżej uznają za wariatkę i nie będą chcieli mieć ze mną nic wspólnego!
-Ale T.I ja mam zdjęcia,pokarzę im to jeśli ty tego nie zrobisz.-I.T.P cały czas była spokojna.
-Nie wierzę masz nawet zdjęcia?Kiedy je zrobiłaś?-T.I bardziej płakała.
-Zrobiłam je kiedy mi o tym powiedziałaś.Kocham Cię♥ i chcę dla Ciebie dobrze.
-Ja też Cię Kocham♥ muszę już kończyć,później się zdzwonimy.
Rozmowa się skończyła,ale T.I nie przestawała płakać.Bała się czegoś tylko dlaczego?
-T.I czego powiedziałaś,że się od Ciebie odwrócimy?-Niall
-Bo...nie mogę powiedzieć.
-Nam zawsze możesz powiedzieć,co się stało?-Zayn
-Nie mogę powiedzieć,a miałam wam powiedzieć,że Michel za mną zerwał.-powiedziała szybko,ale nie płakała z tego powodu.
-Ale dlaczego płaczesz?-Liam
-Kocham was♥-chciała wyjść z pokoju,ale jej nie pozwoliłem,złapałem ją.
-T.I proszę powiedz co się stało.-ona kiwnęła tylko głową na znak,że tego nie zrobi.
-Proszę,puść mnie to bardzo boli.-powiedziała cicho.
-Ale ja cię nie trzymam mocno.
-Wy tego nie zrozumiecie.-spojrzała na swoje nadgarstki.
-T.I czy ty się...-T.I szybko się wyrwała.
-Kocham Was♥-powiedziała i wybiegła z domu.
***Oczami T.I***
Wybiegłam szybko z domu i pobiegłam do swojego.Nie mogłam im powiedzieć,że się tnę.Ale oczywiście z moim głupim szczęściem,chłopaki się domyślili.Dlaczego ja mam takie cholerne szczęście!?Nienawidzę siebie!Jestem taka beznadziejna!Usłyszałam pukanie do drzwi więc wstałam,żeby otworzyć.
-Kto tam?-krzyknęłam przez drzwi.
-To ja Louis, otwórz mi T.I!-krzyknęli chłopcy.
-Nie mogę!-krzyknęłam i otarłam łzy.
-T.I nie rób głupstw,otwieraj te drzwi!My Ci pomożemy!Proszę otwórz drzwi!
-Dobrze.-powiedziałam cicho i otworzyłam drzwi Louisowi.
-Tak się o Ciebie bałem!-powiedział Louis i mnie pocałował-Kocham Cię T.I,pomogę Ci,ale już nigdy tego nie rób!
-Ja też Cię kocham Louis.
-Dobrze,skoro to już z mamy obgadane,dzwonię po chłopaków.
-Ale Louis...-przerwał mi.
-Kochanie,muszę Ci pomóc,nawet nie wiesz jak chłopcy się o Ciebie martwią.
Lou zadzwonił po chłopaków,a ja siedziałam na kanapie.Usłyszałam pukanie do drzwi,więc poszłam je otworzyć,chłopcy od razu się na mnie rzucili z uściskiem.Oni chyba na prawdę się o mnie strasznie bali.
-Ona jest moja!-krzykną Louis i odciągną mnie od chłopaków.
Ale mnie to nie śmieszyło,gdyby nie to,że oni tutaj są ja bym siedziała w łazience z raną na nadgarstku.Chłopcy chyba to zauważyli.
-T.I nawet o tym nie myśl!-powiedział do mnie Niall
-Ale...-Liam mi przerwał
-T.I przeprowadzasz się do nas!
-CO!?-krzyknęłam i wyrwałam się z uścisków Louisa.
-Słonko,zrozum,to dla twojego dobra.-powiedział do mnie Lou
-Słucham!?Dla mojego dobra!?Nigdzie nie idę!-krzyknęłam i pobiegłam do łazienki.Zamknęłam się od środka,tak aby chłopcy nie mogli wejść.
-T.I słonko otwórz drzwi.-usłyszałam głos Louisa
-Nie otworzę.-powiedziałam krótko.
-Dobrze,Niall,Zayn i Harry idźcie spakować T.I,Liam idź do domu i przygotuj pokój dla T.I,a ja przekonam ją,żeby wyszła.
-Dobrze.-usłyszałam tylko jak chłopcy odpowiadają Louisowi.
Kiedy już odeszli Lou zwrócił się do mnie.
-Kochanie wyjdź proszę.
-Ale ja nie chcę się przeprowadzać!
-Misiu,ale to dla twojego dobra,proszę wyjdź do mnie.-powoli mnie przekonywał.
-Nie chcę.-powiedziałam szybko.
-Kotku,błagam,będziesz ze mną w pokoju,pomożemy Ci.Proszę wyjdź z łazienki.
Wyszłam z łazienki,a Louis mocno mnie przytulił.Tuliliśmy się tak,aż przypomniałam sobie,że Niall,Harry i Zayn mnie pakują.I moja bieliznę...
Wbiegłam do pokoju i zobaczyłam Nialla w moim staniku nałożonym na jego bluzkę.
-Co wy idioci robicie!?-Niall pośpiesznie zdjął mój biustonosz i rzucił się na mnie.
-Przeproś nas!Przepraszaj bo nie przestanę!-Niall zaczął mnie łaskotać,a Zayn i Harry trzymali moje ręce i nogi.
-Nie...nie...prz...pro...szę...!!Lou....kochanie.....błagam...pomó...pomóż...mi...błagam!!-w tym momencie mój kochany Louis rzucił się do pomocy mi.Kiedy już mnie uratował pocałowałam go w podziękowaniach.
Przeprowadziłam się do chłopaków i szło nam genialnie,aż do dnia gdy...
-----------------------------------------------------------
Mam nadzieję,że pierwsza część Louisa się spodobała♥
Już nie długo kolejna ☺
-----------------------------------------------------------
LAMA
-----------------------------------------------------------
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz