czwartek, 25 grudnia 2014

#Liam 1

Nazywam się T.I T.N.Nie znam swojej mamy i taty.Mieszkam w sierocińcu.Nie próbuję się z kimś zaprzyjażnić,bo ja za 3 dni będę miała 18 lat,a inne dzieci to jakieś 12 latki.Jest tu opiekunka o imieniu Elizabeth (wiem,że tak się nie pisze),ale ja ją nazywam Eliza,szczerze jej nienawidzę z resztą vice versa.Nienawidzę tych dzieci tutaj,zawsze chcę mi uprzykrzyć życie.
-T.I obiad.-zawołałam mnie z nie chęcią w głosie Eliza.
-Nie jestem głodna.-wymamrotałam pod nosem.
-T.I już złaź na dół na ten obiad!-krzyknęła.
Z nie chęcią zeszłam na dół i zjadłam ten głupi obiad.Gdy już zjadłam obiad poszłam do swojego pokoju.Postanowiłam porobić sobie żarty telefoniczne.Wybrałam przypadkowy numer i wcisnęłam zieloną.

Rozmowa telefoniczna: 
-Dzień Dobry,jestem z banku,czy mogę prosić o imię i nazwisko?
-Nazywam się Liam Payne,o co chodzi?
-Czy wypłacał Pan ostatnio pieniądze?
-Nie,coś się stało?
-Tak.
-A konkretnie?
-Nabrałeś się?
-Słucham?
-Nie jestem z banku,to tylko,żarty.
-Podaj mi swoje imię i wiek!
-Nie.
-Jeśli tego nie zrobisz,będę zmuszony zgłosić to na policję.
-Dobrze już powiem,ale nie dzwoń na tą policję,ok?
-Dobrze.
-No więc nazywam się T.I T.N i za 3 dni,kończę 18 lat.
-Naprawdę?Wszystkiego najlepszego,może wpadniesz do mnie w swoje urodziny?
-Ale ja cię nie znam i skąd mam wiedzieć jaki masz adres?
-Wyślę Ci adres,to jak?
-Dobrze.
-To do zobaczenia.
-Pa.

Trochę się wahałam,ale jak już się zgodziłam to tam pójdę.Nagle do pokoju weszła Elizabeth.
-Z kim rozmawiałaś?
-Nie twoja sprawa.-mruknęłam.
Gdy już wyszła odczytałam sms'a od Liama.Postanowiłam się wymknąć z tego głupiego ośrodka.Spakowałam się.Szybko wyszłam,dobrze,że Elizy nie było w pobliżu.Poszłam w wyznaczony adres i zapukałam do drzwi.
-Bożeeee....kolejna fanka!!-krzyknął blondyn z kanapką w ręku.
-Jaka fanka?-zapytałam,bo nie wiedziałam o co chodzi.
-Nie jesteś fanką?-zapytał zdziwiony.
-Nie,szukam jakiegoś Liama.Jest może?
-Liammmm...jakaś dziewczyna do Ciebie!-krzykną i odszedł od drzwi.
-Hej,tooo..kim jesteś?-zapytał spoglądając na mnie.
-Ja jestem T.I,kojarzysz?
-Tak,to ty do mnie dzwoniłaś,tak?
-Tak.
-Ale nie miałaś przyjść za trzy dni?
-Miałam,ale tak jakoś wyszło.Postanowiłam,że Cię poznam,chyba że jesteś zajęty.
-Nie,choć.-powiedział i zrobił mi miejsce w drzwiach.
-Aaa.gdzie mam postawić tą walizkę?
-Tutaj,choć do salonu.
-Dobrze.
Gdy weszłam do salonu ujrzałam 4 chłopaków,którzy wygłupią się na kanapie.
-A to to?-zapytałam.
-To są moi przyjaciele z zespołu,mieszkamy razem.Niall,Harry,Zayn i Louis.
-Ja jestem T.I.
-Aaa,wiesz sorry za tamto...-powiedział blondyn.
-Nie,nic się nie stało.Tylko o jakie fanki chodziło?
-To ty nas nie znasz?-Harry
-Nie,a co sławni jesteście?-zapytałam spoglądając na Liama,który był najwyraźniej rozbawiony całą tą sytuacją.
-Nie widziałaś nas w telewizji?-Louis.
-Nie za bardzo miałam jak.-powiedziałam spuszczając głowę w dół.
-Aaa,sorry nie wiedziałem.
-Nie,spoko.To co zaśpiewacie coś?-zapytałam podnosząc głowę.
-No spoko.-powiedzieli i zaczęli śpiewać HAPPILY .
-Wow.-tylko tyle udało mi się powiedzieć.
-Nie spodobało się?-spytali smutni razem.
-No jasne,że się podobało.-powiedziałam uśmiechając się.
-To co Cię do nas sprowadza.-zapytał Lou unosząc przy tym "poetycko" rękę do góry.
-Tak jakby,przyszłam tu bo Liam mnie zaprosił.-powiedziałam wzruszając ramionami.
-A ile masz lat?-Harry.
-Za trzy dni 18.-powiedziałam uśmiechając się do chłopaka.
Po jakiś 6 minutach,chłopcy zaczęli się strasznie kłócić,a mnie już bolała głowa.Wstałam z kanapy i poszłam do drzwi wyjściowych.Niall poszedł za mną.Ciuchy mnie nie obchodziły.Zatrzymałam się w pewnym momencie,bo zauważyłam Elizę stojącą do mnie tyłem.Momentalnie się odwróciłam,ale zauważyłam,że Eliza mnie zobaczyła i próbuje za mną biec,ale ja mam 18 lat,a ona 49.Niall był zdziwiony moją zmianą,ale pobiegł za mną.Szybko wbiegłam do domu,zaczekałam na blondyna i zamknęłam drzwi.Chłopcy stali w przed pokoju i dziwnie na mnie patrzyli.Usłyszałam pukanie do drzwi.
-Mnie tu nie ma.-powiedziałam i złożyłam ręce w znak błagania.
Liam pokazał głowa,że się na to zgadza i otworzył drzwi.
-Dzień Dobry,chciałam się zapytać,czy nie ma tu przypadkiem pewnej dziewczyny,blond włosy,niebieskie oczy?
-Nie.Pomyłka.-powiedział Liam.
-Dziękuję i przepraszam.-powiedziała Eliza i odeszła.
Ja i Niall usiedliśmy na kanapie i zaczęliśmy ciężko oddychać,jednak trochę się nabiegaliśmy.
-Kto to był?-Liam.
-To była Eliza.-powiedziała szybko.
-Aha.Wiele nam to mówi.-Zayn.
Pokazałam mu kciuki w górę i poszłam pod swoją walizkę po wodę.
-Dobra,to co robimy?-zapytał Louis.
-Gramy w butelką?-Zayn.
-Dobra.-powiedzieli wszyscy po za mną.
-W końcu jest jakaś dziewczyna.-powiedział Harry,a ja na niego spojrzałam w trybie natychmiastowym.
Po jakiś  10 minutach siedziałam już tam w samej bieliźnie.
-Jak teraz wypadnie na mnie,to was chyba zatłukę!-powiedziałam lekko wkurzona,chłopcy byli w spodniach,tylko aj byłam tam w samej bieliźnie.Zakręcił Louis,wypadło na.......................................................................................................................................................................................................................................................................................................................mnie!!
-To jakieś żarty!-krzyknęłam,a chłopcy patrzyli na mnie z uśmiechem.
I teraz przypomniało mi się,że mam jeszcze kolczyki!Zdjęłam jednego i uśmiechnięta odłożyłam.
-Dobra mi się wydaję,że czas skończyć tą grę.-powiedziałam i zaczęłam się ubierać.
-Dobrze.-powiedzieli chłopcy i założyli koszulki.
-T.I?-Louis.
-Yhm?
-Skoro ty znasz nasz adres,to...może my Ciebie jutro odwiedzimy?
-Eee...z tym będzie gorzej.-powiedziałam drapiąc się po karku.
-Czyli co?-zapytali razem.
-Czyli,że...no.-powiedziałam spuszczając głowę....




Lama♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz