Przeprowadziłam się do chłopaków i szło nam genialnie,aż do dnia gdy dostałam nie oczekiwany telefon.W tym dniu siedziałam sobie z chłopakami na plaży,bo był bardzo gorący dzień.Chłopcy właśnie siedzieli w wodzie.Usłyszałam dzwonek swojego telefonu.Odebrałam i po chwili pożałowałam swojego wyboru.
Rozmowa telefoniczna:
-Słucham?-nie znałam tego numeru.
-Czy rozmawiam z panią T.I T.N?-usłyszałam męski głos.
-Tak to ja,o co chodzi?
-Dzwonię ze szpitala,niestety nie mam dobrych wiadomości.-byłam lekko zdziwiona,po co dzwonią do mnie ze szpitala!?
-Ale o co chodzi?-powiedziałam już lekko zdenerwowana.
-Pani rodzice oraz brat zginęli w wypadku samochodowym.
-Ale jak to się stało?-powiedziałam płacząc.
-Pijany kierowca wjechał w przód samochodu pani rodziców.
-Rozumiem,dziękuję za telefon.
-Niech się pani,nie martwi.Pani rodzice i brat są teraz w lepszym miejscu.
-Żegnam.
-Żegnam.
Moi rodzice mięli do nas przyjechać,żeby poznać mojego chłopaka.Myśl o tym,że już nigdy ich nie zobaczę,sprawiała,że ponownie miałam ochotę to zrobić.Skryłam twarz w ręce i podciągnęłam kolana do klatki piersiowej.
-Kochanie choć do wod...co się stało?
-Lou,chcę jechać do domu wy zostańcie jeśli chcecie.-nie chciałam im psuć zabawy,przez cały czas pracuję,potrzebują chwili wytchnienia.
-Dobrze nie długo przyjedziemy,w domu powiesz mi co się stało,dobrze?
-Jasne,kocham Cię misiu♥.
Wstałam z koca i zebrałam swoje rzeczy.Jak dobrze,że przyjechałam z I.T.P 3 autem.Przyjechałam do domu i powędrowałam do kuchni po szklankę wody.Wypakowałam swoje rzeczy i poszłam do łazienki.W momencie,w którym zobaczyłam żyletkę,wszystko wróciło.Nie wahałam się,zrobiłam jedno nacięcie na nadgarstku,a później drugie trochę wyżej.Gdy skończyłam przetarłam ranę mokrą ścierką jakby nigdy nic i poszłam oglądać telewizor.
***Oczami Louisa***
Grałem w siatkówkę z chłopakami,kiedy wszystko do mnie dotarło,mianowicie:T.I siedzi sama w domu,cała zapłakana...W dalszym rozmyślaniu przerwał mi Niall.(najlepszy przyjaciel T.I) uderzył nie chcący we mnie piłką od siatki.
-Lou co ty taki zamyślony?-Zayn
-Powiem wam w samochodzie,teraz musimy się zbierać i to szybko.
Gdy byliśmy już w samochodzie,powiedziałem wszystko chłopcom.Z niepokojem weszliśmy do domu.T.I siedziała na kanapie i oglądała jakiś film romantyczny.Ja i Niall od razu się na nią rzuciliśmy.Nie,nie jestem zazdrosny o Nialla,to jest jej BFF,rozumiem to.
-Ej chłopaki co się stało?-zapytała lekko zdziwiona,ale cały czas płakała.
-Po prostu się o Ciebie baliśmy.I czemu płaczesz?
-No bo...bo moi...moi rodzice...rodzice zginęli.-mówiła bardzo zapłakana.
-Ale jak to?-Niall
-No zginęli w wypadku samochodowym,przez pijanego kierowce.
-Wszystko będzie dobrze,wszystko się ułoży.Poradzimy sobie,tylko nie rób nic głupiego.-Ja
-Mam tego dość!Nie mam pięciu lat!Przestańcie mnie traktować jak małą przedszkolankę!-w tym momencie podniosła rękę i rękaw od jej koszuli uniósł się do góry.Zanim zdążyliśmy coś powiedzieć,T.I pobiegła do pokoju gościnnego.
***23:58***
T.I nadal nie wyszła.Aż w końcu usłyszeliśmy z chłopakami (bo oni tez nie spali) ciche schodzenie do kuchni.Powoli poszliśmy i zobaczyliśmy T.I w koszulce na ramiączkach.T.I teraz lała sobie wody do szklanki.W tej koszulce doskonale widzieliśmy całą jej ranę.Nie zauważyła nas,dopóki nie złapałem jej od tyłu.Uniosłem ją do góry i zaniosłem do naszego pokoju.Chłopcy poszli za mną.
-Teraz idziesz spać,jutro pogadamy o tym co zrobiłaś!-nakrzyczałem na nią.
-Ale...-Liam nie dał jej dokończyć.
-Nie ma "ale" robimy tak jak powiedział Louis i już!...
-----------------------------------------------------------
Mam nadzieję,że Lou się wam podoba.
Ta część wyszła jakaś krótka,ale już jutro będzie następna ☺
-----------------------------------------------------------------
LAMA♥
-----------------------------------------------------------------
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz