wtorek, 30 grudnia 2014

#Kara 2

-T.I,co się stało?-zapytał Niall.
-Nic,po prostu nie chcę spotkać...-przede mną staną Louis i Harry.-...ich.-powiedziałam i wskazałam na chłopaków.
-Co nas?-zapytał Louis.
-Nie twój interes,a teraz daj nam przejść.-powiedziałam i lekko go popchnęłam,pociągnęłam Zayna i Nialla za ręce i poszliśmy dalej.Zdjęłam bransoletkę i rzuciłam w chłopaka.
-Weźcie sobie tą bransoletkę!-krzyknęłam i odeszłam dalej.
-Wracaj tu i zakładaj tą bransoletkę!-krzyknął Louis.
-T.I,oni nic Ci nie zrobią?-Zayn.
-Trenuję Akrobatykę.Nie dadzą rady.-powiedziałam i uśmiechnęłam do chłopaków.
Gdy usłyszałam Louisa biegnącego w moją stronę,zrobiłam salto,co sprawiło,że wyminął mnie.I pobiegliśmy dalej.Zabrzmiał dzwonek.Poszliśmy na lekcje.
-Dzień Dobry.-usłyszeliśmy głos nauczycielki.-Usiądźcie proszę.
Wykonaliśmy prośbę nauczycielki.Po chwili ponownie się odezwała.
-Dzisiaj nie macie 3 lekcji,wychodzicie wcześniej.Jeszcze jedno,będziecie robić projekty w trójkach.To tak,T.I,Niall i Zayn są razem...-spojrzałam na uśmiechniętych chłopców,odwzajemniłam ich gest i odwróciłam wzrok...-z Piotrem.Projekt robicie na temat Irlandii.-ponownie spojrzałam na uśmiechniętego od ucha do ucha Nialla.-Tak jak już mówiłam,po tej lekcji możecie iść do domu.Na razie powtórzmy sobie informacje o Irlandii.
Lekcja się zaczęłam,co chwilę spoglądałam na Nialla.
-Dryyyyń!!!Dryyyyń!!!-dzwonek zadzwonił i wszyscy zaczęli się pakować.
Niall i Zayn podeszli do mnie i czekali,aż się spakuję.Po chwili skończyłam.Wyszliśmy z sali.
-Do kogo idziemy?-zapytał Niall.
-Możemy do mnie?-zapytałam chłopców,na co przytaknęli.-To ja zadzwonię szybko do mamy,muszę wiedzieć,czy nie będziemy jej przeszkadzać.Chodźcie zadzwonię w między czasie.

Rozmowa telefoniczna:
-Hej córcia.-powiedziała mama.
-Hej mamuś,gdzie jesteś?-zapytałam swojej rodzicielki.
-Jestem w pracy,będę około 3:30,a co?
-Nie,nic tylko chciałam zapytać,czy chłopcy mogę przyjść.-powiedziałam z uśmiechem do mamy.
-Jasne,tylko grzecznie tam!-powiedziała śmiejąc się mama.
-Ha ha ha...śmieszne.Mamy robić prace do szkoły.-powiedziałam patrząc na chłopców.
-Oj tam,oj tam.Jak chcesz idźcie do sklepu jak skończycie,kupcie sobie coś,na stole leży 60 zł.-powiedziała moja mama.
-Dobra ja kończę,kocham Cię mamuś.
-Ja ciebie też T.I.Pa!
-Pa!

-I jak?-zapytał Zayn.
-Możecie przyjść,mamy nie ma w domu.-powiedziałam patrząc na niego.
-T.I!-usłyszałam głos Harrego.
-Udawajcie,że nie słyszeliście i na trzy biegniemy.RAZ,DWA,TRZY.-zaczęliśmy biec szybko otworzyłam drzwi i wpuściłam chłopaków.
-T.I....-mówił Niall ciężko dysząc-w coś ty się wpakowała!!!???-drugie zdanie wypowiedział razem z Zaynem.
-Nie moja wina,to oni się mnie uczepili!
-Puk!Puk!-usłyszałam pukanie do drzwi.
Spojrzałam na chłopaków i otworzyłam je.Zobaczyłam wściekłego Louisa i Harrego.
-Idziesz z nami!-powiedzieli razem.
-Sorry,nie mogę,mam gości.-powiedziałam i wyrwałam się Louisowi.
-Trudno.-powiedział i chciał mnie pociągnąć.
-Nigdzie nie idę.-powiedziałam i złapałam Nialla za rękę,by Louis nie dał radu nie pociągnąć.
-Idziesz i koniec.-Louis.
-Nie i...po co ja w ogóle z wami gadam?-zapytałam samą siebie i zamknęłam drzwi.
-Idziemy na górę?-zapytałam,a chłopcy przytaknęli.

***Po skończonym projekcie***

-Niall,jesteś świetny.A ty Zayn,tak pięknie zrobiłeś makietę.Co ja bym bez was zrobiła?
-Nie zapominajmy,że to ty wszystko pisałaś i poprawiałaś szczegóły.-powiedział Zayn.
-Oj tam.-machnęłam ręką-Idziecie ze mną do sklepu,kupimy sobie coś i obejrzymy film.
-Jasne.-powiedzieli razem.

***W domu po skończonych zakupach***

-Nie chcę tego oglądać.-powiedziałaś do chłopaków,którzy chcieli obejrzeć horror.
-Prooooosimy.....-powiedzieli razem.
-Ale jak będę miała koszmary to przez was!-powiedziałam i włożyłam płytę do DVD.
Siedziałam i oglądałam ten głupi horror.Nigdy nie lubiłam horrorów,zawsze strasznie się boję,teraz nie było inaczej.
-Boże.-powiedziałam i schowałam głowę w kolana.
Chłopcy objęli mnie ramionami i dalej oglądali film.
Usłyszałam swój telefon,wstałam i odebrałam połączenie od mamy.

Rozmowa telefoniczna:
-Halo.-powiedziałam przyjaźnie do mamy.
-Hej kochanie,chciałam Ci powiedzieć,że dziś na noc nie przyjdę.Jeśli chcesz chłopcy mogą zostać na noc.Będę jutro około 13.
-Dobrze,masz gdzieś leki,bo źle się czuję.
-Są w mojej sypialni.
-Dzięki,kocham Cię.
-Ja Ciebie też,pa!
-Bay!

Poszłam do sypialni mamy i wzięłam leki.Postanowiłam zemścić się na chłopakach za ten głupi film.Poszłam do łazienki i nalałam lodowatej wody do kubka.Zakradłam się do nich od tyłu i wylałam wodę im na głowę.
-T.I jak mogłaś!?-Zayn.
-To za wybranie tego głupiego filmu.-powiedziałam i zaczęłam się śmiać.
Po chwili poczułam na sobie zimną wodę.
-AAAAAAA!!!!!!!MOJE WŁOSY!!!!!!!JAK JA WYGLĄDAM!!???!!!-spojrzałam na nich wzrokiem który mówił: zemszczę się.
Poszłam do łazienki i wylałam na nich zimną wodę.I tak zaczęła się nasza bitwa.Skończyliśmy ją około 00:00.
-Lepiej nie patrz w lustro.-powiedział Niall.
-Nie to,że wyglądasz źle,tylko tobie się to nie spodoba.-dodał po chwili Zayn.
-AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!BOŻE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!JAK JA WYGLĄDAM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!-zaczęłam pośpiesznie układać swoją fryzurę.-Dobra,jakoś wyglądam zostajecie na noc?
-A nie będziemy przeszkadzać?-zapytali.
-Niby w czym i komu?-zapytałam,wzruszyli ramionami.-Dobra macie-rzuciłam im 2 pary dresów.-Ja idę się wyszykować,są jeszcze 2 łazienki na dole i jedna na górze.-powiedziałam i zniknęłam za drzwiami łazienki.Przebrałam się w piżamę.


I poszłam do swojej sypialni.Zobaczyłam chłopaków leżących na moim łóżku.Położyłam się po między nimi.Zasnęłam.

***Następny dzień***

Obudziłam się o 5:21.Chłopcy jeszcze spali.Czułam się okropnie.Niall i Zayn co chwilę kaszleli.Postanowiłam się ubrać.Poszłam do łazienki,ubrałam się i zrobiłam lekki make-up.

Gdy wyszłam była 6:12.Zobaczyłam,że chłopcy się przebudzili.
-Jak się czujecie,bo ja okropnie.-powiedziałam patrząc na chłopaków.
-Źle...-zaczęli narzekać chłopcy.
Po chwili przyszłam do nich z termometrami,podałam im.Po 5 minutach zabrzmiał dźwięk,który mówi,że czas wyjąć termometr.Wzięłam je od chłopaków i zobaczyłam,że nie jest z nimi dobrze.
-Wow!Nie jest dobrze.-powiedziałam patrząc na wyniki,które pokazał termometr.
-A ty?-zapytał Zayn.
-Mną się nie przejmujcie.-powiedziałam i poszłam po leki.
Przyszłam po chwili z wodą i 4 tabletkami.
-Macie.-powiedziałam do chłopaków i podałam po dwie dla każdego.
-Od czego to?-Niall.
-Jedno od zbicia gorączki,a drugie od przeziębienia.-odpowiedziałam.
-To nie idziemy dziś do szkoły.U mnie nikogo nie ma siedzimy u nie do jutra?-Zayn.
-Ja nie mam nic przeciwko,a ty Niall?-zapytałam.
-Spoko.
-To idziemy do mnie.
-Tylko musicie poczekać,aż się przebiorę i uczeszę.-powiedziałam szukając czegoś w szafie.
-Ładnie wyglądasz.-powiedział Niall.
-Dzięki,ale to nie jest struj na wyjście.-powiedziałam.-Psik!-po czym kichnęłam.
-To w końcu jaką ty masz temperaturę?
-38 i 9.-powiedziałam szybko.-A wy 39 i 3-5.A teraz idę się wyszykować.-powiedziałam i wyszłam z sypialni.

-Dobra,gotowi?-zapytałam gdy wyszłam z łazienki.
-My tak,a ty?-Zayn.
-Ja też,tylko napiszę,mojej mamię,że wychodzę.
Poszłam do kuchni i napisałam list:

Kochana Mamo!
Jestem chora.
Jak nie wierzysz,to zobacz na termometr,który leży na blacie w kuchni.
Tak jak już mówiłam,jestem chora.
Idę do Zayna.
Wrócę za jakieś 2 dni,bo mogę się założyć,że później pójdziemy do Nialla ♥
Tak więc będę w Piątek wieczorem.
Do zobaczenia.
Kocham Cię♥

-Dobra możemy iść.-powiedziałam otwierając drzwi.
Chłopaki wyszli,a ja zakluczyłam mieszkanie.
-Patrzcie kto idzie.-powiedział Niall.
Zobaczyłam Louisa i Harrego.
-Jak coś,to idziemy do Zayna po książki,które wczoraj zostawiłam.
-Gdzie to się wybieracie?-zapytał Harry.Nie odpowiedzieliśmy dalej szliśmy.
-Ej,mówimy coś.-powiedział Louis łapiąc mnie za nadgarstek,czyli mój czuły punkt...
-Puść mnie.-powiedziałam zaciskając wargi,aby się nie popłakać.
-Gdzie idziesz?-zacisną ucisk na moim nadgarstku,nie wytrzymałam,łzy leciały mi po policzkach.
-Do Zayna po książki.-powiedziałam dalej płacząc.
-Dziewczyno!Dlaczego ty płaczesz!?-wrzasną na mnie.Nikt nie wiedział,że się tnę,dlatego Louis nie wie dlaczego płaczę.
-Puść mnie proszę.-powiedziałam patrząc na jego rękę zaciskającą moją.
-Louis,ja myślę,że ona się tnie.-powiedział Harry.
Louis chciał podciągnąć mój rękaw,ale mu przeszkodziłam.
-T.I,czy to prawda?-zapytał Niall.
-Ja..ja nie...nie mogę.-powiedziałam i wyrwałam się Louisowi.
Wbiegłam do domu.Dostałam sms-a od mamy.

Kochana T.I!
Moja przyjaciółka Julia,prosiła,żebym z nią została.
Nie będzie mnie przez tydzień.
W szafce nocnej obok mojego łóżka,są pieniądze.
200 zł,dla Ciebie,
Do zobaczenia kochana.

Nie zamknęłam drzwi,pobiegłam do łazienki.Zamknęłam ją od środka.Po chwili usłyszałam błaganie Nilla i Zayna.
-T.I,wyjdź proszę.My Ci pomożemy.Przysięgamy.Tylko wyjdź z tej łazienki!Nie rób nic głupiego!Prosimy!-przysłuchiwałam się im.
-Przepraszam.-powiedziałam tak by to usłyszeli i zrobiłam dwa nacięcia.
Upadłam na ziemię.Po chwili usłyszałam dźwięk wywarzanych drzwi.
-Niall dzwoń po karetkę!-krzykną Zayn.
Niall i Zayn trzymali mnie za ręce.Lekko je złapałam.
-T.I?Żyjesz!?Powiedz coś!Słyszysz.
Nic nie powiedziałam złapałam tylko mocniej ich ręce...

lama♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz