czwartek, 1 stycznia 2015

#Kara 3

Upadłam na ziemię.Po chwili usłyszałam dźwięk wywarzanych drzwi.
-Niall dzwoń po karetkę!-krzykną Zayn.
Niall i Zayn trzymali mnie za ręce.Lekko je złapałam.
-T.I?Żyjesz!?Powiedz coś!Słyszysz.
Nic nie powiedziałam złapałam tylko mocniej ich ręce.Poczułam jak chłopcy próbują zatamować krew.Później przyjechała karetka.Zemdlałam.

***Oczami Zayna***

Pojechaliśmy do szpitala.Podeszliśmy do recepcjonistki i zapytaliśmy o T.I.
-Jest pan kimś z rodziny?
-Tak,jesteśmy braćmi T.I.-oczywiście skłamałem,
-Pani T.I znajduję się w sali 73.-powiedziała-Sala znajduje się na 3 piętrze.
-Dziękuję.
Odeszliśmy od kobiety i udaliśmy się do windy.
-Dlaczego ona to robi?-zapytałem.
-Nie mam pojęcia.Przecież nie mówiła,że ma jakieś problemy.-odpowiedział mi przyjaciel.
Wyszliśmy z windy i skierowaliśmy się pod salę T.I.Po chwili z sali wyszedł lekarz.Niall zapytał się co jej jest.Powiedział,że jest w stanie krytycznym,ale można ją odwiedzić.Weszliśmy do sali,T.I leżała pół przytomna.Otworzyła ciężko oczy.Popatrzyła na nas,jej oczy pokazywały ból,strach i nie chęć do życia.Najbardziej to ostatnie.
-T.I dlaczego?-zapytałem dziewczyny.
Ona odwróciła wzrok i patrzyła w okno.Nie chciała patrzeć nam w oczy,zawsze gdy to robiła ulegała naszym prośbom.Nie odwracała wzroku od okna.Podeszliśmy do niej.
-T.I nam możesz powiedzieć.-Niall.
-Nie mogę.-powiedziała dziewczyna.Spojrzała na nas swoimi zaszklonymi oczami.
-Nam możesz wszystko powiedzieć.-powiedziałem do dziewczyny.
-Prawie wszystko.-powiedział spuszczając wzrok.

***Oczami T.I***

Co urywałam przed chłopakami?Już mówię.Od roku czepiają się mnie takie 2 dziewczyny.Ostatnio powiedziały,że nie zasługuje na takich przyjaciół i na takie życie,że powinnam umrzeć w cierpieniach.Powiedziały,że jak mnie kiedyś jeszcze zobaczą mnie uśmiechniętą z Niallem i Zaynem to będzie ze mną źle.
-T.I....-zaczął Niall.
-Nie,nie mów do mnie nic,nic...-powiedziałam ostatni wyraz cicho.
-Ale dlaczego...-Zayn.
-To koniec,nie mogę już się z wami zadawać.I chcę od razu powiedzieć,że to nie jest wasza wina,kocham was.-powiedziałam.Do sali wszedł lekarz.
-Przepraszam,ale muszą panowie wyjść.-powiedział doktor.
-Przepraszam.-powiedziałam cicho.
Chłopcy wyszli z sali.

***3 dni później***

Wyszłam ze szpitala wczoraj.Czułam się na siłach,więc zaczęłam szykować się do szkoły.Ubrałam się i zrobiłam kucyka oraz lekki make-up.


Wzięłam plecak i wyszłam z domu.Włożyłam słuchawki w uszy.Po sekundzie w moich uszach rozbrzmiały pierwsze słowa Never Say Never Justina Biebera.Do lekcji miałam jeszcze 45 minut.Przeszłam przez bramę.Nie wyjęłam słuchawek z uszu.Widziałam tamte dziewczyny,były takie uśmiechnięte.Przebrałam buty.Zauważyłam Louisa,który był ubrany tak samo jak ja,tylko,że jego ciuchy były męskie a moje damskie.Spuściłam głowę i szłam pod salę.Zabrzmiał dzwonek na lekcje,tylko że nie moje.Jeszcze godzina do moich lekcji.Nie wyjęłam słuchawek,wręcz przeciwnie podgłośniłam muzykę gdy zauważyłam idących w moją stronę 4 chłopaków.Wzięłam plecak i wstałam z ziemi.Przyśpieszyłam kiedy zobaczyłam,że się do mnie zbliżają.Wyjęłam słuchawki i schowałam do kieszeni w między czasie idąc do swojej szafki.Otworzyłam ją i schowałam swoje książki.Gdy ją zamykałam zobaczyłam otaczających mnie chłopaków.
-T.I....-zaczął Zayn.
Zobaczyłam tamte dziewczyny które nas obserwowały.Patrzyły na mnie wzrokiem mówiącym:'lepiej sobie idź'.
Spojrzałam na chłopaków i wyminęłam ich,przynajmniej chciałam.Niall złapał moją rękę tym samym nie pozwalając mi odejść.Ponownie zobaczyłam je,w ich oczach widziałam złość.Podniosły jakąś karteczkę,napisane tam było:

Nie powinnaś żyć!
Lepiej z stąd idź!
Bo będzie źle!

Z moich oczu zaczęły wypływać łzy.Wyrwałam się chłopakowi i pobiegłam przed siebie.Miałam dość życia.Przede mną stanęły Liza i Kate (dziewczyny które mnie prześladowały).
-Czego chcecie?-zapytałam oschle.
-Może trochę grzeczniej dziewucho!-nie odpowiedziałam Lizie.
-Nigdy więcej się do nich nie odzywaj i omijaj szerokim łukiem!-powiedział Kate i odeszły.
Zobaczyłam zbliżających się do mnie chłopaków.Przebiegłam koło nich i popędziłam do szafki.Wzięłam plecak i wybiegłam ze szkoły.Złapał mnie Louis.
-Nie możesz uciekać ze szkoły.-powiedział Louis.
-T.I proszę powiedz co się stało.-powiedział Niall.
-Nie mogę się do was odzywać.-powiedziała szybko.
-Coś Ci zrobiliśmy?-Zayn zapytał z troską.
-No coś ty,kocham was.-powiedziałam wyrywając się Louisowi.
-To dlaczego to zrobiłaś?-zapytał Niall.-Dlaczego nas zostawiłaś?-zapytał chłopak.
Jego słowa tak mnie zabolały.A przy tym dodały mi otuchy.Spojrzałam w jego oczy,które teraz wyrażały ból,tak samo jak oczy Zayna.
-Właśnie...-powiedziałam cicho.
-Co właśnie?-zapytał Zayn.
-Dlaczego ja was zostawiłam?-zapytałam samą siebie.
Daleko za chłopakami zobaczyłam Lizę i Kate.Poszłam do nich pewnym krokiem ciągnąć za sobą Nialla i Zayna.
-Proszę powiedzcie im to co powiedziałyście mi.-powiedziałam stając przed dziewczynami.
-O co chodzi?-zapytał Niall.
-Te dziewczyny powiedziały,że jak się do was zbliżę to skończę źle i do tego mówiły,że powinnam umrzeć w cierpieniach.
-Bo taka jest prawda!Nie powinnaś żyć!Jesteś zwykłą idiotką,która wykorzystuję wszystkich chłopaków!Nie zasługujesz na życie.
-Mam dość!-powiedziałam i odbiegłam od nich.
Widziałam jeszcze jak chłopaki się na nie drą...

lama♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz