wtorek, 20 stycznia 2015

#Louis cz.1

-Hej.-powiedziałam wchodząc do kuchni.
-Cześć.-usłyszałam odpowiedź chłopaków.
Dlaczego mieszkam z 1D?To łatwe.Jestem ich najlepszą przyjaciółką i po prostu chcieli,żebym z nimi zamieszkała.
-Co dzisiaj robicie?-zapytał mój ukochany Louis.
Przynajmniej chciałabym,żeby tak było.Tak,kocham Louisa Tomlinsona.Ja!?Zwykła dziewczyna z Polski!?W kim ja się zakochuję...
-[T.I]?-Niall pomachał mi ręką przed twarzą.
-Co?-zapytałam odsuwając głowę od ręki chłopaka.
-Co ty taka zamyślona?-zapytał Harry.
-A ja chyba wiem o co chodzi.-powiedział Zayn robiąc krótką przerwę-Nasza [T.I] się zakochała!-powiedział pokazując na mnie.
-Tak...z pewnością.-powiedziałam i żeby nie było dodałam-Czujecie ten sarkazm?
-To o czym tak myślisz?-nie dawał mi spokoju Styles.
-To co dzisiaj robicie?-zapytałam zmieniając temat.
-No my z chłopakami mamy wolne i...zaraz zaraz...nie zmieniaj tematu!-chłopcy podeszli do mnie.
-To kim jest ten wybranek?-zapytał Liam.
-Pa!-powiedziałam i pobiegłam na górę.
Przebrałam się,uczesałam i zrobiłam lekki make-up.
Zadzwoniłam do Lucka i poinformowałam o spotkaniu.Oczywiście się zgodził.Zbiegłam po schodach z telefonem w ręku.
-Gdzie idziesz?-usłyszałam głos Niall'a za mną.
Odwróciłam się i zobaczyłam pięciu chłopaków patrzących na mnie.
-Na spacer.-powiedziałam szybko.
Nie chciałam,żeby wiedzieli że idę do Lucka,bo nie dali by mi spokoju z tym całym zakochaniem itp.
-Możemy iść z tobą?-zapytał Zayn.
-Nie.-opowiedziałam jeszcze szybciej niż po przednio.
-A to dlaczego?-zapytał Harry podnosząc jedną brew do góry.
-Bo nie.-powiedziałam z lekkim zawahaniem.
-Idziemy z tobą.-powiedzieli i podeszli do szafki z butami.
-Nie wydaję mi się.Bo ja już wychodzę!-powiedziałam i szybko zniknęłam za drzwiami.
Szłam w stronę domu Lucka.Padał lekki deszcz.Szczerze?Wolałabym w taką pogodę siedzieć i oglądać TV z popcornem.Może namówię Lucka na taką wersję.Kim jest dla mnie Luck?Otóż on jest moim przyjacielem z Polski.Byłam pod drzwiami chłopaka i zadzwoniłam dzwonkiem.Uradowany chłopak otworzył mi drzwi.Przedstawiłam mu mój plan na spędzenie popołudnia.Na szczęście się zgodził.Siedzieliśmy i oglądaliśmy jakąś komedię.W tedy w TV pojawił się Louis z NIĄ.Kim ona była?Była to Cara,od pierwszej klasy podstawówki się nienawidzimy.W dodatku ja przecież kocham Louisa.
-Tak mi przykro.-powiedział Luck przytulając mnie.
Tylko on wiedział o moich uczuciach do Louisa.Po moich policzkach zaczęły spływać łzy.Po prostu nie mogłam przestać płakać.
-Nie obrazisz się jeśli wyjdę?-zapytałam gdy już się od siebie odkleiliśmy.
-Jasne,że nie tylko zadzwoń.-powiedział i odprowadził mnie pod drzwi.
Dalej zapłakana szłam przez park.Płakałam i płakałam.Bo nic nie boli bardziej niż nie odwzajemniona miłość.Jak on mógł związać się z taką dziewczyną.Całą w tapecie z ciuchami jak ze sklepów dla bogaczy.Byłam pod domem.Otarłam łzy.Jednak mój rozmazany makijaż mnie zdradzał.Z opuszczoną głową weszłam do domu.Łzy dalej mi ciekły,ale już nie tak jak na początku.Zdjęłam buty.Wiedziałam,że za mną stoją chłopcy.Patrzyli na mnie.Czułam ich spojrzenie.Bardziej opuściłam głowę w dół i odwróciłam się.Szybko wyminęłam chłopaków.Po drodze jeszcze wycierając łzy.Byłam na schodach kiedy usłyszałam głos Louisa.
-[T.I]?
-Tak?-zapytałam łamanym głosem i nie odwracając się do niego przodem.
-Płakałaś?-tym razem zapytał Niall
-Nie.-powiedziałam szybko i pobiegłam do swojego pokoju.
Zmyłam makijaż,który mi się wcześniej strasznie rozmazał.Nagle,gdy zmyłam tylko jedno oko otworzyły się drzwi pokoju,w którym po chwili pojawiła się piątka chłopaków.
-Co się stało?-Liam.
-Nie,nic.-powiedziałam zmywając drugie oko.
-To czego płakałaś?-Harry.
-To jest nie istotne.-powiedziałam patrząc na chłopaków w lustrze.
-[T.I] bo chciałem Ci powiedzieć,że moja dziewczyna dzisiaj nocuję u nas.-odezwał się Louis.
Zacisnęłam wargi,żeby się nie rozkleić.
-Zapomniałam wam powiedzieć,że dziś nocuję u Lucka.-powiedziałam i wzięłam się za malowanie oczu.
-Dlaczego?Nie chcesz poznać dziewczyny Louisa?-zapytał Liam.
-Nie.A teraz sorry,ale muszę powiedzieć Luckowi,że u niego nocuję.
-Czyli tego nie uzgodniliście?-Zayn.
-Nie.-powiedziałam i chwyciłam za telefon.
-Hej!Nie już dobrze.Słuchaj jest sprawa.Nie.No to chciałam cię zapytać,czy mogła bym dziś u ciebie przenocować.Dzięki.Powiem Ci jak już do Ciebie przyjdę.O której?Eee...a o której Ci pasuję.19?Jasne.Nie mi nie przeszkadza.Jakoś przeboleję.Nie no kochany jesteś.Tak.Co ja bym bez ciebie zrobiła?Ok.Dobra to do 19?Dobra.Dobra.Buziaczki.Pa!-i się rozłączyłam.
-Czyli nocujesz u niego?-Niall.
-Tak.A o której przychodzi ta twoja dziewczyna?-spojrzałam na Louisa.
-O 18.-powiedział patrząc na mnie.
-Ughhh...czyli będę musiała się z nią urzerać przez pół godziny.-powiedziałam cicho.
-Co?-zapytali razem.
-Nic.-powiedziałam i wyszłam z kuchni.
Spojrzałam na zegarek.Była 17:58.Czyli nie długo przyjdzie Cara.I!Dzwonek do drzwi.Ughh...dlaczego ja muszę tu być?Gdy chłopcy schodzili po schodach,by otworzyć dziewczynie,ja jak torpeda pobiegłam do swojego pokoju szybko ich wymijając.

***18:30***

Z dołu cały czas było słychać śmiechy Cary i chłopaków.W końcu nadeszła ta godzina w której mogę już wyjść z domu.Nareście!Wzięłam swoją torbę z ciuchami na zmianę i zeszłam na dół.
-O [T.I] chodź poznasz Care.-usłyszałam głos Louisa.
-[T.I]?Hej!Pamiętasz mnie jeszcze?-zapytała dziewczyna jakby nic.
Co z tego,że uprzykrzała mi życie przez cały czas od podstawówki.Z resztą dalej to robi.
-Jak można zapomnieć takiej idiotki!-wyszłam z domu trzaskając drzwiami.

***Następny Dzień***

Obudziłam się,przebrałam,zostawiłam Luckowi liścik w którym informuję,że już wyszłam i tak jak napisałam wyszłam z domu.Była 9:00.Weszłam do domu po cichu.Jednak od razu usłyszałam śmiechy więc się nie fatygowałam.Myślałam,że wszyscy są w salonie.Poszłam do kuchni po jabłko,jednak zobaczyłam tam sześć osób,a jedną z nich była Cara.Chciałam się wycofać,ale Cara mnie zobaczyła.
-Hej [T.I]!-przywitała się ze mną.
Jak to mnie wkurza.Nie odpowiedziałam.Miałam dość tego domu,i ich lokatorów,a w szczególności Cary z Louisem.Na całe szczęście on tu nie mieszka.Usłyszałam swój telefon i robiąc sobie kawę odebrałam.
-Dzień Dobry Luck.Świetnie dziękuję.Nie no coś ty!Jak bym śmiała?Na ile?Weekend?Dlaczego nie.Będzie fajnie,przy okazji trochę się oderwę od...sam wiesz.Myślę tak samo.Ej czekaj!Dzisiaj piątek!Jutro jest weekend!A kiedy?Jasne.To kiedy w końcu?Pierwsza?Ok.Co!?Pierwsza w nocy?Pogięło Cię czy co?Wiesz jak bardzo nie lubię wstawać wcześnie.Dobra.Ale robię to tylko i wyłącznie dla Ciebie i mnie.Nie licz na powtórki z rozrywki.No chyba,że znów...wiesz.Czekaj czekaj!Jak my musimy ten o pierwszej,to ja muszę wstać o 23!Ughh...nienawidzę Cię.Ja Ciebie też.Dobra to o której ja dziś muszę iść spać!?A ty?No tak ty nie musisz się malować.-śmiech-Wiesz,fajnie byś wyglądał w szmince.-śmiech-Dobra położę się o 18 i będzie git.Ja chyba kończę,bo muszę się wyszykować i w ogóle.A ty już to wszystko załatwiłeś?Kochany jesteś.No.No.Pa!-pożegnałam się z Luckiem i włożyłam telefon do kieszeni spodni.
9:30.Wzięłam sobie kawę i ruszyłam w stronę drzwi od kuchni.
-Hej.-powtórzyła Cara.
-Idiotka.-powiedziałam tylko i wyszłam.

***15:54***

Cara wyszła jakieś pięć minut temu.A teraz chłopcy weszli do mojego pokoju.Nie zwróciłam na nich uwagi.Otworzyłam szafę i zaczęłam ja dokładnie oglądać.
-[T.I]?-Zayn.
-Ta?-zapytałam oschle.
-Czego tak nie lubisz Cary?-tym razem odezwał się Louis.
-Bo-na moje łóżko rzuciłam kilka ubrań-uprzykrza mi życie od podstawówki.Tyle razy wam opowiadałam o tym jak jakaś dziewczyna nie daje mi spokoju.
-Czyli cały czas mówiłaś o Carze?-Niall.
-Raczej.Nie długo się przekonacie jaka jest na prawdę.
-Czyli jak mówi cały czas o swoich włosach,paznokciach i jaką dziś sukienkę nałoży jest sobą?-Louis.
-Tak.-kolejne ubrania rzuciłam na łóżko.
-Dobrze,że z nią zerwałem.
-Co?-zapytałam nie wiedząc o czym on mówi.
-Bo zauważyłem jak jej nie lubisz i z nią zerwałem.
-Serio?Nie musiałeś.-powiedziałam uśmiechając się.
-Taa...jakbyś wychodziła codziennie jak do nas przychodzi to musiałem.-powiedział chłopak i teraz dopiero chłopcy zauważyli stertę ubrań na moim łóżku.
-Co robisz?-Niall.
-Wyprowadzam się....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz