poniedziałek, 26 stycznia 2015

#Niall cz.1

01 sierpień 2010 rok

-Nie chcę żebyś wyjeżdżał.-mówiłam łamiącym się głosem do chłopaka który właśnie kończył pakowanie.
-[T.I] zrozum.To dla mnie wielka szansa.Nie mogę jej zmarnować.Po za tym chłopcy są bardzo mili.
Siedziałam tam i patrzyłam jak się pakuje.
-Ale...-zaczęłam ale chłopak mi przerwał.
-Obiecuję,że będę pisać.Będę Cie odwiedzać.Nigdy o tobie nie zapomnę i nie pozwolę,żebyś ty zapomniała.-powiedział i kosmyk moich włosów zarzucił za ucho.
Już nic nie mówiłam.Pewnie i tak by nie dał mi dojść do słowa.Już za nie długo mój Niall miał odejść.Tak wiem,może to dziwne.Dlaczego mówię MÓJ Niall.Jesteśmy tylko przyjaciółmi.Przynajmniej Niall jako tak mnie widział.Ale miałam mu dzień przed jego wyjazdem,przepraszam,kilka godzin przed jego wyjazdem powiedzieć,że go kocham?Biłam się z myślami patrząc jak chłopak kończy pakowanie.Strasznie się bałam,że o mnie zapomni.

Teraźniejszość

Strasznie bałam się,że o mnie zapomni.I jak się okazało miałam racje.Mijały dni,tygodnie,miesiące i lata.Jednak Niall nie dawał po sobie znaku życia.Zaczynałam wątpić,a łącznie z brakiem nadziei wiążą się kolejne łzy.I kolejne...Chyba się domyślicie.Czasem człowiek nie zdaje sobie sprawy jaką krzywdę robi drugiej osobie...nic..nic nie robiąc.Wyszłam z domu.Wzięłam gazetę I....i zaczęłam czytać.Odziwo w gazecie pisało o...o sami penie wiecie o kim.
One Direction!Koncert w Irlandii!Kupujcie bilety,puki macie czas!
Przeczytałam a w moich oczach...oj sami wiecie o co mi chodzi.Weszłam na stronę z kupnem biletów.Nie panowałam nad tym.Po prostu nie panowałam nad swoimi rękami.Kupiłam bilety na ten koncert i...i do tego z wejściem za kulisy!?Co we mnie wstąpiło!?Tęsknota?Może...Sama nie wiem!To jest za ciężkie!Czego życie mnie tak nienawidzi!?Wstałam.Poszłam do łazienki...i sami wiecie co zrobiłam.I nie,nie chodzi mi o zwykłą potrzebę jakby ktoś nie zrozumiał -,- Zrobiłam kilka nacięć.Weszłam jeszcze raz na stronę i spojrzałam o której godzinie jest ten koncert.Jak się okazało za 3 godziny.Nie no spoko.Zaraz co!Upewniłam się czy wszystko dobrze sprawdziłam i pędem wybiegłam z domu.

***Po koncercie***

Weszłam jako ostatnia do chłopaków.Właściwie to tego chciałam.
-Hej.Jak się nazywasz?-usłyszałam ten miękki,melodyjny głos Nialla.
Zaniemówiłam.Po prostu osłupiałam.
-Ja...ja nie wierzę,że cie widzę.-powiedziałam wpatrzona w chłopaka.
Uśmiechał się do mnie uroczo.Jednak wiedziałam,że mnie nie pamięta.
-Mam tylko jedno małe pytanko.-powiedziałam niepewnie.
-Tak?-i znów ten uśmiech!
Przestań bo tu padnę!
-Chciałam zapytać...chciałam zapytać czy...czy ty mnie pa...pamiętasz?-zapytałam nie śmiało.
-Wiesz,nie jestem w stanie zapamiętać wszystkich fanek,ale czuję,że już cię gdzieś widziałem.-powiedział chłopak.
Niby tak chciałam to usłyszeć,jednak tak zabolało.Niall wydawał się zamyślony.Łzy zaczęły spływać mi po policzkach.Spojrzałam na chłopaków.Oni przyglądali mi się z zaciekawieniem.Uśmiechnęłam się przez łzy,które nie mogły zacząć spływać mi po policzkach.Już miałam się odwracać i wychodzić kiedy usłyszałam głos Harrego.
-A czy ty przypadkiem nie nazywasz się [T.I]?
-O patrz.Udało się,zgadłeś.
-To ty...czekaj co ty masz na nadgarstku?-zaczął Louis uważnie przyglądając się mojej ręce.
Po chwili podszedł do mnie.Ja zaczęłam się jednak cofać.
-Ta....miło było was poznać.Chociaż już was znałam.To pa.-powiedziałam i cofnęłam się.
Nie chciałam biec.Po prostu szłam w przyśpieszonym tempie.Wiedziałam chłopaków za mną.Zaczęłam grzebać w kurtce.I wyjęłam żyletkę.
-[T.I],zostaw to.-usłyszałam krzyki Nialla.
-Bo co?Moje życie jest do dupy.A wiesz co najgorsze?Zapomniałeś o mnie!?A tak zapewniałeś,że mnie nie opuścisz!I wiesz co?Pierwsze za to,że cie kochałam-i pierwsze nacięcie pojawiło się na moim nadgarstku.
-[T.I] przestań!-Harry.
-O nie!To dopiero początek.Drugie za obietnice,które mi składałeś.-i drugie nacięcie.
-Oddaj mi to!-Niall.
-Trzecie za łzy,które wylałam przez ciebie.-trzecia rana.
-Zatrzymaj się!-Liam.
-Czwarte za nadzieję.-nie wiem jak to powiedzieć,ale to daje mi ulgę.
-[T.I]!Dłuż tą przeklętą żyletkę!-Zayn.
-I piąte.Za to,że cie kocham.-zrobiłam ostatnią ranę.
Nie miałam już sił biec.Krew za mną tworzyła drużkę.Nagle podbieli do mnie chłopcy.Niall od razu mnie złapał.
-Zastaw mnie.Puść!-wyrywałam się chłopakowi.
-Ciii...już jest dobrze.-powiedział głaszcząc mnie po głowie.
Zauważyłam,że chłopcy chcą zrobić coś z tym co ja sama sobie zrobiłam na nadgarstku.
-Zostawcie to!-wyrwałam rękę z rąk Zayna,który starał się trzymać jak najdelikatnie.
Jednak Niall nie dawał za wygraną.Złapał mnie za rękę.A ja z płaczem próbowałam ją wyrwać.Liam pobiegł po apteczkę,a ja tak leżałam w objęciach Nialla cała zapłakana.Po nie całych dwóch minutach chłopak wrócił.W ręce trzymał apteczkę.Pierwsze co zobaczyłam to wodę utlenioną.Później tylko poczułam straszne pieczenie.
-Zostaw mnie!To boli!-dalej nie dawałam za wygraną...


















lama♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz