No. Ten. Pewno zastanawialiście się o co chodzi z postem Nikoli w którym pisała "mam nadzieję,że Gosia czuje się już lepiej",otóż już wam tłumaczę.
Wczoraj ok.godziny 10 rano zemdlałam. Tak. Wiem. Nie jest to nic zabójczego itd. Upadłam w przedpokoju. "Obudziłam" się po ok.5 minutach. Ojciec przestraszył się okropnie D: Także no. ;-; Już czuję się dobrze. Mam nadzieję,że nie będę miała już takich "wyskoków",ale nie wracajmy do tego.
Zapraszam na 3 część Hazzy :3!
-------------------------------------------------------------------------------------
Bla,bla,bla...Tylko to słyszałam na historii. To nie to,że nic nie rozumiem. Ja po prostu nie chcę rozumieć. Na szczęście już tylko W-F,i piątek zaliczony.
Spojrzałam na zegar wiszący nad tablicą. 15:53. Jeszcze tylko dwie minuty i w końcu upragniony W-F czyli w porównaniu z historią-mój ulubiony przedmiot. Zawsze lubiłam ruch może dlatego uczęszczam na prawie każde zajęcia sportowe?
-Dobrze młodzieży. Możecie się już spakować.-oznajmiła pani Black.
Wrzuciłam byle jak książki do torby i od razu po usłyszeniu dzwonka pobiegłam do szatni dla dziewcząt.
Założyłam strój(drugi),związałam włosy w kitkę i pobiegłam na salę. Byłam jedną z pierwszych osób,w których był oczywiście nasz Harold.
-No,no [I.T].-zmierzył mnie całą wzrokiem.-Wiedziałem,że jesteś atrakcyjna,ale teraz to już przesadziłaś.
-Słuchaj Styles. Nie mam ochoty na rozmowę z Tobą,na patrzenie na Ciebie ani na nic związanego z Tobą więc był byś tak miły i ruszył dupę bo chcę przejść.
Z tym swoim głupawym uśmieszkiem przesuną się powtórzył:
-Jutro. Może po jutrze?
Płyta mu się zacięła czy co?! Podbiegłam do [i.t.p] i Rachel. Zaczęłyśmy rozmowę,ale przerwał nam ją pan Miller.
-Okey. Robimy tak. Dziewczęta na prawo.-pokazał na jedną stronę sali.-,a chłopaki na lewo.-wskazał na drugą stronę.-każdy robi sobie sam rozgrzewkę,a potem dobiorę was w pary...-zaczęłam się cieszyć w duchu ponieważ pan Miller wie,że ja i [i.t.p] musimy być razem więc zawsze nas dobiera,a sport z [i.t.p] to czysta przyjemność.-,ale chłopak,dziewczyna.
CO?! No nie! Tylko nie to.
Jeśli trafię na Harrego to chyba się pochlastam.
Oczywiście nie myliłam się.
-[T.I] ty będziesz z...Harrym.
Przysięgam,że kiedyś urwę mu ręce!
Zadowolony(no bo jakby inaczej?) chłopak podszedł do mnie i zaczął się śmiać.
-Z czego rżysz?!.-warknęłam.
To był najgorszy W-F mojego życia.
-No widzisz? Każdy chce żebyśmy byli razem.-nie przestawał się śmiać.
-Ja nie. Z tego co wiem w związku są potrzebne dwie osoby,a ty jesteś sam.
-Jutro. Może po jutrze?
Teraz nie wytrzymałam. Rzuciłam się na niego nie zwracając uwagi na uczniów i na krzyczącego Millera.
----------------------------- PO W'F'IE------------------------------------
Z sali wyszłam z naganną i jedynką,ale było warto. Złamałam nos Harremu. Nie będzie go przez najbliższy tydzień.
Po pożegnaniu się z klasą wyszłam uśmiechnięta ze szkoły. Założyłam słuchawki i włączyłam 23. Szłam przez park rozkoszując się dzisiejszą sytuacją.
Nagle dostałam sms'a. Od [i.t.p].
"Musimy lecieć do Niall'a. Coś się stało! Czekam w parku przy fontannie. SZYBKO!"
Zaniepokoiłam się,ale jako,że byłam w parku zaczęłam biec.
Bałam się o Niall'a. [i.t.p] też.
-CO SIĘ STAŁO?!.-krzyknęłam już przed twarzą [i.t.p]
-Nie wiem,ale się boję.-powiedziała już prawie płacząca dziewczyna.
Zaczęłyśmy biec do domu blondyna.
<><><><><><><> W DOMU NIALL'A<><><><><><><><>
-Boże Niall! Co Ci się stało?!.-wykrzyknęła już zalana łzami [i.t.p] po zobaczeniu zakrwawionego chłopaka,a obok niego jego mamę.
-Harry mnie pobił.-ledwo co wykrztusił chłopak.
-JAK TO CIĘ POBIŁ?!.-wrzasnęłam wstrząśnięta.
Teraz to sobie nagrabił. Żałowałam,że złamałam mu ten głupi nos. Gdybym tego nie zrobiła w poniedziałek przyszedł by do szkoły i opierdzieliła bym go równo.
-Normalnie. Krzyczał coś o tym,że chcę mu Cię odebrać.-powiedział wkurzony chłopak.
-Dziewczęta. Musimy z tym jechać do szpitala.-powiedziała pani Horan
-Mogę jechać z wami?-spytała wkurzona [i.t.p].
-Tak oczywiście. A ty jedziesz [t.i]?-spytała się kobieta.
-Nie ciociu(mówiłyśmy na mamę Niall'a ciocia. Po co oficjalnie? Znamy się w końcu prawie 20 lat),muszę coś załatwić.
-Dobrze [t.i]. -odrzekł Niall.
I wyszli.
Ja z nimi,ale w zupełnie inną stronę.
Do domu Harrego.
Szłam i szłam myśląc co mu powiem. Na pewno nawrzeszczę na niego. To wiem na 100%.
Zadzwoniłam do drzwi,nie czekałam długo. W drzwiach staną Harry.
-W czym...A to ty [t.i].
-CZY CIEBIE DO RESZTY PORĄBAŁO?!
A.♥

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz