Siedzę sobie i słucham mojej ulubionej piosenki.Nudzę się.Może opowiem coś o sobie?To zaczynam.Mam na imię [T.I i N].Mam 17 lat.Mieszkam w Londynie od 3 lat.Moja mama zginęła 2 lata temu w wypadku lotniczym.Nie mam chłopaka.Moją najlepszą przyjaciółką jest [I.T.P].Z moim tatą mam bardzo dobry kontakt.Mogę nawet powiedzieć,że doskonały.Jest on managerem jakiegoś zespołu.Uważa,że mam piękny głos.Ale ja tak nie myślę.
-Kotku!-usłyszałam głos taty z dołu.
-Już biegnę!-odkrzyknęłam i popędziłam do kuchni.-Tak?
-Mam dla ciebie propozycję.
-Słucham Cię uważnie.-powiedziałam zaciekawiona.
-Czy chciałabyś jutro pójść ze mną do mnie do pracy?Bardzo lubisz muzykę,będziesz się tam świetnie bawić.
-No jasne!-powiedziałam ucieszona i przytuliłam tatę.
***Następny dzień***
Obudził mnie budzik który nastawiłam na 7:00.Niechętnie wstałam z łóżka,ale jak tylko sobie przypomnę,że mogę spędzić czas w miejscu gdzie jest tyle muzyki uśmiech sam mi się przykleja do twarzy.Poszłam się wyszykować.
-Hej tatuś!-powiedziałam gdy zeszłam na dół do kuchni.
-Hej córuś.Masz tu śniadanie.-powiedział i podstawił mi pod nos talerz z naleśnikami.
-Dzięki.-powiedziałam i zaczęłam jeść.
Po chwili już byliśmy w samochodzie.Po drodze sobie śpiewałam.
-Ty naprawdę masz talent.Chcesz,mogę cie wypromować.-powiedział tata z uśmiechem.
-Nie dzięki za propozycję.-odwzajemniłam uśmiech.
Weszliśmy z auta śmiejąc się z żartów taty.Gdy siedziałam na górze usłyszałam muzykę z korytarza.Postanowiłam zaśpiewać swoją piosenkę.Tak jak chciałam tak zrobiłam.
-Wow,masz talent.-usłyszałam głos jakiegoś chłopaka.
-Dzięki.-powiedziałam uśmiechając się do nich.
-Nie słyszałem tej piosenki,czyja to?-powiedział inny.
-Moja.Dlatego jej nie słyszałeś.-spojrzałam na blondyna.
-No proszę,nie dość,że ma talent,to jeszcze pisze własne piosenki.-powiedział jeszcze inny.
-E tam talent.Czasem sobie śpiewam,właściwie to to lubię,ale nie uważam,że mam talent.A tak wogle to jestem [T.I].
-Ja tam uważam,że masz talent.A tak wogle to jestem Zayn.
-Miło mi Zayn.-uśmiechnęłam się do niego.
-Ehem...-usłyszałam głos blondyna.
-A tak.A wy to?-zapytałam gdy się ocknęłam.
Jego piękne czekoladowe oczy po prostu mnie zahipnotyzowały.
-Ja jestem Liam,tam jest Niall,Harry i Louis.A Zayna już znasz.-Liam pokazywał na każdego po kolei.
-Aaaa.....kiedy przyjdzie mój tata?-zapytałam patrząc na drzwi za Niallem.
-Za jakąś godzinę.Już chcesz się nas pozbyć?-zapytał rozbawiony Louis.
-Nie.Jak bym mogła?-zapytałam uśmiechając się do niego.
Teraz zadzwonił mój telefon. (Chłopcy słyszeli tylko to co ja mówię)
Rozmowa telefoniczna:
-Hej [I.T.P].-przywitałam się z przyjaciółką.
-Hej.Możesz pogadać?-spojrzałam na przyglądających się mi chłopaków.
-A co mi tam?-powiedziałam i opadłam na kanapę obok mnie.-To mów co tam u Ciebie.
-No więc.......a wiesz co zgaduj.
-No nie wiem.Może zapytam z Mika?-chłopcy dalej mi się przyglądali.
-No więc.......jesteśmy razem!-krzyknęła uradowana przyjaciółka.
-Co ty gadasz!?-poderwałam się z kanapy.-Serio?
-No przysięgam!Ale to tylko dzięki tobie!Gdybyś mi nie pomogła z nim zagadać nigdy bym się nie odważyła.
-E tam.Nie przesadzajmy.Ja tylko umówiłam was na spotkanie i dałam wam wspólny temat do rozmowy.Nic wielkiego.
-Dobra nie bądź już taka skromna.
-No dobra to wszystko moja zasługa.-powiedziałam i się zaśmiałam z przyjaciółką.
-Tak się zagadałyśmy,że...
lama♥

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz