Piszę 4 część dopiero teraz z braku czasu jak i ze zwykłego braku chęci.
Ja w porównaniu do Nikoli,do szkoły chodzę,a więc mam coś co się zwie "nauka" gdyby ktoś nie wiedział.
Ona jest chora więc siedzi w domu i ma czas,ja natomiast owego nie posiadam.
Na szczęście już tylko jutro,weekend i ferie,a więc więcej czasu na pisanie.
Akurat nigdzie nie wyjeżdżam,a jako,że moja przyjaciółka Gosia(przypadeg? nie sądzę XD) także siedzi w domu mozu napiszemy coś razem :3 Kto wie?
Tak swoją drogą. Ostatnio 5SOS to kvrwa moja miłość ♥ *o* Wcześniej byłam ich fanką,ale teraz to jest takie hsuwqhiqu XD
(Od razu zaznaczał,że Michael jest mój :D)
Ok,ok,ale koniec pitolenia.
4 część WELCOME! :D
---------------------------------------------------------------------------------------------
-Także miło mi Cię widzieć. Co Cię sprowadza w Moje skromne progi śliczna?.-zapytał Harry.
-JAK BYŚ NIE WIEDZIAŁ! CZY CIEBIE JUŻ DO RESZTY PORĄBAŁO?! BIĆ SIĘ?! ZNÓW?! O MNIE?! Z NIALLEM?! Z OSOBĄ KTÓRA POBIŁA CIĘ ROK TEMU?!
-Hej,hej. To nie prawda,że to on mnie pobił i wygrał. Dawałem mu fory.-odpowiedział.
Tak,jakoś nie mówiłeś tego gdy prawie złamał Ci rękę.
-Jasne,jasne. Widziałam na własne oczy. I hm..CAŁA SZKOŁA TEŻ po za tym..ej,zaraz,zaraz. Nie zmieniaj tematu!
-Okey. Może chcesz wejść?.-spytał jakby nigdy nic.
Co on sobie wyobraża?!
-Nie. Nie po to du przyszłam,ale jak widać do Ciebie to nie dociera więc już pójdę.
Sama się zadziwiłam. Gdzie ta twarda,nie miła [T.I]?
Miałam go opierdzielić,strzelić w policzek i odjeść z godnością,a co zrobiłam?
Pokrzyczała,pokrzyczałam i odeszłam.
"[T.N] co z Tobą dziewczyno?!"
Moje zamyślenia przerwał dzwonek telefonu.
Nie znany numer.
Twój chłoptaś i ta druga są moich rękach.
A co z nimi zrobię,to się okaże.
Jeśli chcesz ich jeszcze zobaczyć to... 5 tysięcy(nie oszukujmy się. Oboje wiemy,że nie masz tylu na zbyciu więc przykro mi,ale jeśli ci się uda zebrać...),żadnej policji,świadków,tylko ja,ty i ta dwójka.
Jutro. Równo 24. Ani minuty dłużej. Bo jeśli się spóźnisz....za późno będzie dla nich,pod elektrownią.
Co,co,co?! Nie,to jakiś żart. To nie może być prawda.
Pod wpływem chwili pobiegłam do domu Harrego,po niego. Impuls. Była mi potrzeba pomoc.
-H-Harry. Boże. Pomóż mi.-jąkałam cała w łzach gdy ten otworzył drzwi.
-Jezus,[T.I] co się stało?.-spytał się zatroskany,ale za razem zdziwiony moim powrotem.
Pokazałam mu sms-a. Z przerażeniem i ze łzami płynącymi strumieniami po moich polikach rzuciłam się w tego ramiona i mocno przytuliłam mocząc chłopakowi koszulę.
-Spokojnie. Wszystko będzie dobrze...-przerwałam mu.
-Nic nie będzie dobrze,Harry do cholery! Porwali ich...a ja nawet nie wiem kto to...-przerwałam na chwilę.-Nie! To nie może być prawda! To nie możliwe,że to James...
-Kim jest James?.-spytał zdziwiony Styles.
No nie dziwię mu się. Nie chodził jeszcze wtedy do naszej szkoły gdy TO się stało.
-James...On...Jest moim byłym. Znęcał się nad [t.i.p] gdy ja byłam w niego ślepo zapatrzona,a gdy Niall bronił ją też dostawał,ale o wiele mocniej. Mówił,że jeszcze wróci,ale nie wierzyłam. Boże jaka ja jestem głupia!.-zalałam się jeszcze bardziej łzami.
-Nie jesteś głupia. Przecież nie wiedziałaś. Ale mam tylko jedno pytanie. Skoro on robił krzywdę Niallowi i [i.t.p] to czemu ty nie reagowałaś...Przecież to twoi przyjaciele...
-Mówiłam,że wszystko wyolbrzymiałam i nie wierzyłam,że taki aniołek którego grał przy mnie i znajomych mógł by... no wiesz... wykorzystywać moją przyjaciółkę dla zwykłego zaspokojenia póki nie zobaczyłam tego na własne oczy...
-Ty żartujesz prawda? On wykorzystywał [i.t.p] to TAKICH rzeczy?! Zabiję dupka!
-Co? Przecież sam ją rozkochałeś i rzuciłeś! Co ty odwalasz?! Nagle się z Ciebie taki wielce zakochany zrobił?!
-Nie,ale ŻADNEJ kobiety nie można wykorzystywać w TAKI sposób! Nawet ja nie jestem taki zły jeśli chodzi o to.
Weszłam do jego domu i omówiliśmy wszystko.
Jutro,23 pod moim domem,Harry miał przyjechać po mnie z policją,gliniarze mieli się schować,Harry też.
Plan idealny.
Pożegnałam się z nim gdy odprowadził mnie do domu po drodze przepraszając mnie za wszystko mówiąc,że się zmieni i tak jak go prosiłam,miał przeprosić WSZYSTKIE dziewczyny które skrzywdził z [t.i.p] włącznie.
Omówiliśmy jeszcze raz cały plan i weszłam do domu. Myśli zakrzątały moją głowę.
Co jeśli się nie uda? Co jeśli ich zabije? Jedno potknięcie i cały plan pójdzie w las!
Umyłam się,przebrałam i położyłam do łóżka. Próbowałam zasnąć,ale nie mogłam. Wyobrażałam sobie jakie tortury muszą teraz przeżywać moi przyjaciele.
"Jeszcze parę godzin i będziecie wolni...mam nadzieję..."-pomyślałam i zasnęłam.
(Pominęłam opisywania dnia. Wydało mi się to wiadome co [T.I] robiła. Dlatego też przewijam już do 23 godziny ;) A.♥)
-Wszystko gotowe?-spytałam po raz 10 Harrego gdy jechaliśmy pod elektrownię z ok.6 policjantami. Chciałam tylu ponieważ James jest na prawdę niebezpieczny więc 3 mogło by być za mało.
-Tak. Spokojnie [T.I]. Wszystko pójdzie zgodnie z planem. Jest doskonały.-zapewniał mnie Harry.
Oby...
-O! [T.I] jednak się zjawiłaś skarbie.-usłyszałam ten okropny głos. James.
-Tak. Jestem. I nie nazywaj mnie "skarbie","skarba" nie ma od trzech lat! Oddawaj moich przyjaciół!
-Hej,hej! Spokojnie! Najpierw kasa potem oni.
Zobaczyłam za nim zapłakaną i pobitą [i.t.p]. Zrobił to. Znów. Obok niej przywiązany do krzesła siedział Niall. On nie wyglądał lepiej.
-Okey,ale...-pozwoliłam sobie podejść do niego bliżej. Nie obejmował tego plan,ale chciałam się trochę pobawić.-najpierw...-przerwałam i dałam mu soczyście w twarz.-To za Nialla i [i.t.p]-pierwszy "liść"-To za mnie- drugi-A to...Tak po prostu.-I trzeci.
-Dobra. Już się pobawiłaś?-spytał obojętnie James.
-Tak. W zupełności.-odpowiedziałam równie obojętnie i rzuciłam w jego stronę worek pieniędzy.
-Bardzo miło robi się z Tobą interesy. Masz. Są twoi.-odwiązał ich i popchnął w moją stronę.
W momencie gdy miałam ich już przy sobie policjanci wyskoczyli zza krzaków.
To była sekunda,a już widziałam jak zakuty w kajdanki siedzi w radiowozie.
Wszystko poszło zgodnie z planem.
Po długich i rzewnych przywitaniach przyszedł czas na Harrego. Nowego,odmienionego Harrego.
-Wiesz...Dziękuję Ci za pomoc. Sama nie dała bym rady.-powiedziałam gdy brunet podszedł do mnie.
-Nie ma za co. Cieszę się,że go zamkną. Należy mu się. Ale [T.I] mam pewno pytanie...
-Zamieniam się w słuch.-opowiedziałam.
Ale on nic nie powiedział tylko mnie pocałował. Tak po prostu. Oddałam pocałunek.
-Zostaniesz moją dziewczyną?-spytał gdy oderwaliśmy się od siebie.
Patrzyłam w te jego piękne zielone tęczówki i wypowiedziałam to jedno magiczne słowo.
-Tak.
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
A.♥
Pokazałam mu sms-a. Z przerażeniem i ze łzami płynącymi strumieniami po moich polikach rzuciłam się w tego ramiona i mocno przytuliłam mocząc chłopakowi koszulę.
-Spokojnie. Wszystko będzie dobrze...-przerwałam mu.
-Nic nie będzie dobrze,Harry do cholery! Porwali ich...a ja nawet nie wiem kto to...-przerwałam na chwilę.-Nie! To nie może być prawda! To nie możliwe,że to James...
-Kim jest James?.-spytał zdziwiony Styles.
No nie dziwię mu się. Nie chodził jeszcze wtedy do naszej szkoły gdy TO się stało.
-James...On...Jest moim byłym. Znęcał się nad [t.i.p] gdy ja byłam w niego ślepo zapatrzona,a gdy Niall bronił ją też dostawał,ale o wiele mocniej. Mówił,że jeszcze wróci,ale nie wierzyłam. Boże jaka ja jestem głupia!.-zalałam się jeszcze bardziej łzami.
-Nie jesteś głupia. Przecież nie wiedziałaś. Ale mam tylko jedno pytanie. Skoro on robił krzywdę Niallowi i [i.t.p] to czemu ty nie reagowałaś...Przecież to twoi przyjaciele...
-Mówiłam,że wszystko wyolbrzymiałam i nie wierzyłam,że taki aniołek którego grał przy mnie i znajomych mógł by... no wiesz... wykorzystywać moją przyjaciółkę dla zwykłego zaspokojenia póki nie zobaczyłam tego na własne oczy...
-Ty żartujesz prawda? On wykorzystywał [i.t.p] to TAKICH rzeczy?! Zabiję dupka!
-Co? Przecież sam ją rozkochałeś i rzuciłeś! Co ty odwalasz?! Nagle się z Ciebie taki wielce zakochany zrobił?!
-Nie,ale ŻADNEJ kobiety nie można wykorzystywać w TAKI sposób! Nawet ja nie jestem taki zły jeśli chodzi o to.
Weszłam do jego domu i omówiliśmy wszystko.
Jutro,23 pod moim domem,Harry miał przyjechać po mnie z policją,gliniarze mieli się schować,Harry też.
Plan idealny.
Pożegnałam się z nim gdy odprowadził mnie do domu po drodze przepraszając mnie za wszystko mówiąc,że się zmieni i tak jak go prosiłam,miał przeprosić WSZYSTKIE dziewczyny które skrzywdził z [t.i.p] włącznie.
Omówiliśmy jeszcze raz cały plan i weszłam do domu. Myśli zakrzątały moją głowę.
Co jeśli się nie uda? Co jeśli ich zabije? Jedno potknięcie i cały plan pójdzie w las!
Umyłam się,przebrałam i położyłam do łóżka. Próbowałam zasnąć,ale nie mogłam. Wyobrażałam sobie jakie tortury muszą teraz przeżywać moi przyjaciele.
"Jeszcze parę godzin i będziecie wolni...mam nadzieję..."-pomyślałam i zasnęłam.
(Pominęłam opisywania dnia. Wydało mi się to wiadome co [T.I] robiła. Dlatego też przewijam już do 23 godziny ;) A.♥)
-Wszystko gotowe?-spytałam po raz 10 Harrego gdy jechaliśmy pod elektrownię z ok.6 policjantami. Chciałam tylu ponieważ James jest na prawdę niebezpieczny więc 3 mogło by być za mało.
-Tak. Spokojnie [T.I]. Wszystko pójdzie zgodnie z planem. Jest doskonały.-zapewniał mnie Harry.
Oby...
-O! [T.I] jednak się zjawiłaś skarbie.-usłyszałam ten okropny głos. James.
-Tak. Jestem. I nie nazywaj mnie "skarbie","skarba" nie ma od trzech lat! Oddawaj moich przyjaciół!
-Hej,hej! Spokojnie! Najpierw kasa potem oni.
Zobaczyłam za nim zapłakaną i pobitą [i.t.p]. Zrobił to. Znów. Obok niej przywiązany do krzesła siedział Niall. On nie wyglądał lepiej.
-Okey,ale...-pozwoliłam sobie podejść do niego bliżej. Nie obejmował tego plan,ale chciałam się trochę pobawić.-najpierw...-przerwałam i dałam mu soczyście w twarz.-To za Nialla i [i.t.p]-pierwszy "liść"-To za mnie- drugi-A to...Tak po prostu.-I trzeci.
-Dobra. Już się pobawiłaś?-spytał obojętnie James.
-Tak. W zupełności.-odpowiedziałam równie obojętnie i rzuciłam w jego stronę worek pieniędzy.
-Bardzo miło robi się z Tobą interesy. Masz. Są twoi.-odwiązał ich i popchnął w moją stronę.
W momencie gdy miałam ich już przy sobie policjanci wyskoczyli zza krzaków.
To była sekunda,a już widziałam jak zakuty w kajdanki siedzi w radiowozie.
Wszystko poszło zgodnie z planem.
Po długich i rzewnych przywitaniach przyszedł czas na Harrego. Nowego,odmienionego Harrego.
-Wiesz...Dziękuję Ci za pomoc. Sama nie dała bym rady.-powiedziałam gdy brunet podszedł do mnie.
-Nie ma za co. Cieszę się,że go zamkną. Należy mu się. Ale [T.I] mam pewno pytanie...
-Zamieniam się w słuch.-opowiedziałam.
Ale on nic nie powiedział tylko mnie pocałował. Tak po prostu. Oddałam pocałunek.
-Zostaniesz moją dziewczyną?-spytał gdy oderwaliśmy się od siebie.
Patrzyłam w te jego piękne zielone tęczówki i wypowiedziałam to jedno magiczne słowo.
-Tak.
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
A.♥

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz