piątek, 23 stycznia 2015

Harry 2.

[Chcę poinformować Nikolę,że na prawdę nie mam weny. Ty bardzo dobrze wiesz,że pisanie ostatnio wychodzi mi opornie,a drugą część piszę jednak dziś ponieważ zobowiązałam się do pisania bloga,a jednym z obowiązków pisania jest jak sama nazwa wskazuję "pisanie" na ów blogu.] 
------------------------------------------------------------------------------------
Hej! Cóż. Przykro mi,że Nikola nie wierzy mi,że weny ni cholery nie mam,ale trudno. Jakoś przeżyję :) Was przepraszam za nie obecność,a jeśli ta część będzie "denna" to także wybaczcie. Nie wiem kiedy ta wena "powróci",ale na razie jest jak jest. D: Takie krótkie,małe coś DD:
Hm... No to. Zapraszam :D 
------------------------------------------------------------------------------------
-Czego?!.-krzyknęłam do słuchawki. 
-Chyba nie tak się wita swojego chłopaka,prawda? Co kurna?! Jakiego chłopaka. Chyba mu się w główce po przestawiało.
-N-I-E J-E-S-T-E-Ś M-O-I-M C-H-Ł-O-P-A-K-I-E-M!.-przeliterowałam. 
-Jeszcze. Jutro. Może po jutrze? Kto wie?.-powiedział,zaśmiał się i rozłączył.  
I znów zaczyna z tym swoim "Jutro,może po jutrze". Z [i.t.p] robił to samo. Tak. Ewidentnie chce powtórzyć to co zrobił z moją i Niall'a przyjaciółką. 
Właśnie. Niall... Oj będzie źle. 
Umyłam się,zmyłam makijaż i przebrałam się w piżamę:
Było już dobrze po 1 w nocy więc zasnęłam szybko. Myśl,że jutro mam iść do szkoły na 8:00 dobijała mnie totalnie. 



><><><><><><><><><> 6:30 następnego dnia<><><><><><><><>
" You got me wrapped up, around your finger
I'd do anything for your love now
And when you touch it, the feeling lingers
Takes me up so high I can't come down"-zadzwonił mój ukochany(wyczuj sarkazm) budzik. Jak co dzień budził mnie Olly-mój tak zwany "sławny crush",wyskoczyłam z łóżka. Zabrałam telefon z dalej grającym "Wrapped Up",pobiegłam do łazienki. Umyłam twarz,zęby,uczesałam się i zrobiłam makijaż:
 

Wybiegłam z łazienki. Zaczęłam wyciągać z szafy ubrania,a w tle ciągle rozbrzmiewały dźwięki piosenki Olly'ego(nie jestem pewna czy dobrze napisałam D:) .
Wybrałam w końcu

Jako,że było ciepło taki zestaw był w sam raz. 
Pobiegłam na dół po drodze łapiąc torbę z książkami. Zaparzyłam sobie kawę,ale jako,że tylko na wypicie starczyło mi czasu wrzuciłam jabłko do torby szkolnej i wyleciałam na przystanek. Rodziców jak zwykle nie było. Mama w pracy,ojciec w delegacji,ale nie mogę narzekać. Mimo,że nie ma ich często w domu to nie mam im tego za złe. Pracują ciężko aby tylko dogodzić swojej jedynej córeczce czyli mi. 
Zobaczyłam nadjeżdżający autobus do szkoły. Wsiadłam szybko,ale jak się okazało nie było już żadnych wolnych miejsc prócz...pana Harolda. Na stanie też nie było co liczyć. "Jak by wszyscy się zmówili żebym usiadła AKURAT obok niego".-pomyślałam. Na szczęście na następnym przystanku wsiadła jakaś starsza pani i usiadła obok Harrego. W duchu jej dziękowałam. Zobaczyłam zawiedzioną minę Stylesa,ale to tylko dało mi satysfakcję. Przepchałam się przez ludzi i znalazłam miejsce obok jakiegoś chłopaka. 
Gdy siadałam widziałam zazdrość w oczach Harrego. 
Bardzo dobrze. 
Gdy byliśmy już w szkole,a ja biegłam do sali od matematyki ponieważ już byłam spóźniona musiałam trafić akurat na niego. 
-Dlaczego to robisz?-spytał się nagle.
-Co robię? Olewam Cię?.-spytałam po czym on pokiwał twierdząco głową.-Robię to co ty robiłeś [i.t.p],i wiem,że chcesz zrobić mi DOKŁADNIE to samo,ale przykro mi. Nie uda Ci się. Nara Harry. Już jestem spóźniona.-krzyknęłam tuż przy sali od matematyki. Weszłam,przeprosiłam za spóźnienie i siadłam z [i.t.p],a jego zostawiłam samego.
Osłupiałego.
Zdziwionego.
10 minut po dzwonku. 
<><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><>
A.♥


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz