-Czy ty...-nie przechodziło mu to przez gardło.
-Pa!-powiedziałam i wyszłam z domu.
Niestety.Niall mnie złapał.
-O co chodziło Louis'owi?-zapytał.
-Nie wiem.A teraz idę do [I.T.P].-odwróciłam się i pobiegłam do domu mojej przyjaciółki.
Po tym jak do niej przyszłam usłyszeliśmy dzwonek do drzwi.
-Ja otworzę,ty sobie poleż.-powiedziałam i wstałam z miejsca.
Po otworzeniu drzwi ujrzałam pięciu chłopaków.Już chciałam zamykać drzwi,ale Louis zagrodził mi ręką.
-[T.I] czy to prawda co powiedział Lou?-usłyszałam głos Zayna.
W tym momencie zbierało mi się napłacz.Na szczęście dzwonek mojego telefonu mnie uratował.Poszłam po telefon.Połączenie było od taty.Nie chętnie przyłożyłam telefon do ucha.
Rozmowa Telefoniczna:
-Halo?
-Gdzie jesteś!?
-A co Cie to?
-Jestem twoim ojcem i masz mi odpowiedzieć!
-Nie będziesz mi rozkazywał.
-Właśnie,że będę.
-Nienawidzę Cię.
-I Vice Versa.-teraz to mnie dobił.
-Po co mama w ogóle mnie urodziła?
-Też się nad tym zastanawiam.
Nie wytrzymałam.Rozwaliłam telefon o podłogę i wybiegłam z płaczem z domu przyjaciółki.Po chwili już byłam u siebie.Wbiegłam do domu i zamknęłam się w łazience.Po chwili usłyszałam jak do domu ktoś wchodzi.
-[T.I],kochana jesteś tam?-zapytała mnie przyjaciółka.
-Jeszcze tak.-powiedziałam szperając w szufladach,co pewnie było słyszalne.
-Co to znaczy jeszcze!?-Zayn.
-Jeszcze to znaczy,że nie długo mnie już tu nie będzie i wszyscy zadowoleni.-powiedziałam rzucając wszystko za siebie.
-Nie zostawisz mnie samej.Prawda?[T.I] kocham Cię.-ponownie powiedziała [I.T.P].
-Też Cię kocham.
-[T.I] proszę,zamieszkasz u mnie.Kupimy takiego pieska co zawsze chciałaś.Pomogę Ci zapomnieć.Proszę wyjdź z łazienki.Będziesz miała własny pokój.
Teraz przestałam.Jej na prawdę tak na mnie zależy?Nie mogę jej tego zrobić.Wyszłam z łazienki i przytuliłam się do przyjaciółki.
Ona jest dla mnie wszystkim.Pomogła mi gdy wszyscy się ode mnie odwrócili,gdy nie miałam nikogo.Cały czas była ze mną.Dzień w dzień.Kocham ją,jak nikogo innego.Zawsze będę ją kochać.Jasne.Pokłóciłyśmy się nie raz,ale co to za przyjaźń bez ani jednej kłótnie?Stałyśmy tak w uścisku.Nie mówiłyśmy nic.Wystarczyło nam to,że jesteśmy ze sobą.Chłopcy patrzyli na nas z uśmiechem.Ale nie wiem,czy uśmiechali się z powodu naszej przyjaźni,czy z powodu,że nic sobie nie zrobiłam.Może z tego i tego?Oj tam,teraz to najmniej istotne.
-Długo jeszcze?-zapytał lekko rozbawiony Zayn.
-Kocham Cię♥-powiedziałam z [I.T.P] w tym samym czasie nie zwarzając na brązowookiego.
-To co,idziemy cię pakować?-zapytała po chwili przyjaciółka.
-Ty na poważnie mówiłaś?-zapytałam,nie wiedziałam,że ona to na serio.
-Chodź.-powiedziała i pociągnęła mnie do mojego pokoju.-To zaczynamy.-wyciągnęła z szafki wielką walizkę i otworzyła szafę.
Po godzinie byłam spakowana....
lama♥
-Też Cię kocham.
-[T.I] proszę,zamieszkasz u mnie.Kupimy takiego pieska co zawsze chciałaś.Pomogę Ci zapomnieć.Proszę wyjdź z łazienki.Będziesz miała własny pokój.
Teraz przestałam.Jej na prawdę tak na mnie zależy?Nie mogę jej tego zrobić.Wyszłam z łazienki i przytuliłam się do przyjaciółki.
Ona jest dla mnie wszystkim.Pomogła mi gdy wszyscy się ode mnie odwrócili,gdy nie miałam nikogo.Cały czas była ze mną.Dzień w dzień.Kocham ją,jak nikogo innego.Zawsze będę ją kochać.Jasne.Pokłóciłyśmy się nie raz,ale co to za przyjaźń bez ani jednej kłótnie?Stałyśmy tak w uścisku.Nie mówiłyśmy nic.Wystarczyło nam to,że jesteśmy ze sobą.Chłopcy patrzyli na nas z uśmiechem.Ale nie wiem,czy uśmiechali się z powodu naszej przyjaźni,czy z powodu,że nic sobie nie zrobiłam.Może z tego i tego?Oj tam,teraz to najmniej istotne.
-Długo jeszcze?-zapytał lekko rozbawiony Zayn.
-Kocham Cię♥-powiedziałam z [I.T.P] w tym samym czasie nie zwarzając na brązowookiego.
-To co,idziemy cię pakować?-zapytała po chwili przyjaciółka.
-Ty na poważnie mówiłaś?-zapytałam,nie wiedziałam,że ona to na serio.
-Chodź.-powiedziała i pociągnęła mnie do mojego pokoju.-To zaczynamy.-wyciągnęła z szafki wielką walizkę i otworzyła szafę.
Po godzinie byłam spakowana....
lama♥

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz