niedziela, 4 stycznia 2015

#Zayn 1

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
To co jest napisane takim kolorem jest powiedziane PO POLSKU
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mam 16 lat mieszkam w Londynie.W szkole idzie mi świetnie.Nie którzy uważają,że jestem kująką,ale to nie prawda.W klasie jest taki grupa chłopaków.Konkretnie Niall,Zayn,Harry,Liam i Louis.Oni są jednymi z tych,którzy myślą,że jestem kująką.
Dzień jak co dzień.Ubrałam się.





I zrobiłam lekki make-up.Zjadłam śniadanie i ze słuchawkami na uszach wyszłam z domu.Gdy doszłam do szkoły miałam jeszcze pół godziny do lekcji.Pech chciał,że gdy sobie spokojnie siedziałam pod klasą,rozmyślając nad moim życiem,przyszli chłopcy.Ignorowałam ich,udawałam,że ich nie widzę.Podgłośniłam muzykę i wstałam z miejsca udając się do swojej szafki.Gdy spakowałam wszystkie potrzebne książki,w szafce zobaczyłam list miłosny.Ale wiedziałam czyje to pismo,mianowicie Louisa.Widziałam,że chłopaki mnie obserwują.Wzruszyłam ramionami,podarłam liścik i wyrzuciłam do śmieci.Widziałam to zdziwienie chłopaków.Przeszłam przy nich mówiąc ciche:
-Następnym razem możesz pisać z komputera Louis.
Byli wyraźnie zaskoczeni.Powędrowałam pod klasę.Cały czas myślałam nad tym,dlaczego jestem taka beznadziejna.A i nie powiedziałam jeszcze jednego.Tnę się.Tak,tak to jest gdy ktoś cały czas daje Ci poczucie,że jesteś beznadziejna.W moim przypadku,tych ktośów jest pięć.Schowałam telefon ze słuchawkami do plecaka i wstałam z miejsca,bo za chwilę miał być dzwonek.Za mną stanęli Niall i Zayn.Cały czas patrzyli na mnie i się śmiali.Ignorowałam to.Zadzwonił dzwonek i weszliśmy do sali.Zawsze gdy pani tłumaczy coś,co umiem,piszę piosenki.Umiem grać a gitarze,więc nuty też muszę pisać.
-T.I?
-Przepraszam zamyśliłam się,co pani mówiła?
-Żebyś do mnie podeszła.
-Już idę.
-Chcę,żebyś dała chłopakom korepetycje z matematyki.-powiedziała do mnie nauczycielka,gdy już do niej podeszłam.
-Ale chłopakom  czyli komu?
-Zayn,Niall,Harry,Liam i.Louis.
-Ale proszę pani... 
-T.I proszę.
-No dobrze.-powiedziałam spuszczając głowę.-Mogę już uśąść?
-Tak,tak siadaj.
Wróciłam do pisania piosenki.Odziwo skończyłam ją na ją na 2 godzinie lekcyjnej.Nauczycielka powiedziałam mi jeszcze,że to chłopcy przyjdą do mnie.Wyszłam ze szkoły i wróciłam do domu.Usiadłam na łóżku i zaczęłam poprawiać piosenkę.Zagrałam ją w całości.Gdy skończyłam zobaczyłam w drzwiach chłopaków,którzy uważnie mi się przyglądali.Odstawiłam gitarę na bok i schowałam tekst.
-My przyszliśmy,bo pani nam kazała.-powiedział Niall.
Niall też grał na gitarze i starannie przyglądał się mojej.
-Chcecie może coś do picia?-zapytałam gdy chłopcy już całkiem weszli do pokoju.
-Może Coli?-Louis.
-Wszyscy?-zapytałam na co skinęli głową.Wyszłam z pokoju,rzucając ciche:ok.Gdy wróciłam,zobaczyłam chłopaków,przeglądających moje teksty.Głównie były one o tym,że jest mi smutno i czuję się samotna.Położyłam Cole na stolik nocny i wyrwałam Zaynowi mój notes.
-Przepraszam to prywatne.-powiedziałam chowając go do jednej z moich półek.Zamknęłam drzwiczki na klucz.
-Fajne nawet te piosenki.Tylko mogłyby być takie bardziej wesołe.-Harry.
-Wesołe.-powtórzyłam z kpią w głosie.-Dobra,to od czego chcecie zaczynać?-zapytałam chłopaków.
Gdy chłopcy główkowali nad zadaniem ja wyjęłam notes i zaczęłam pisać kolejną piosenkę.
-Pomożesz mi?-usłyszałam głos Louisa.
-Taaak...jakby nie mam wyboru.-powiedziałam wstając z krzesła.
Pomogłam chłopakowi z zadaniem i wróciłam do pisania piosenki.Zapisałam szybko nuty,bo to jest dla mnie łatwiejsze.
-T.I???-Niall.
-Co?
-Dlaczego twoje piosenki są takie smutne?-Zayn.
-Bo piszę o swoim życiu.-powiedziałam odwracając głowę w stronę notesu.
-Czyli twoje życie jest smutne?-Liam.
-Co was to obchodzi?-zapytałam nie spuszczając wzroku z kartki.
-Bo masz całkiem nie złe te teksty,tylko przydałyby się wesołe.-Niall.
-Sam sobie pisz wesołe.Twoje życie jest wesołe,więc masz inspiracje.Ja biorę inspirację ze swojego życia.
-Czyli jednak twoje życie jest smutne?-Louis.
-Tak jakby to w połowie.
-Dlaczego?-Zayn.
-Zapytaj takich pięciu chłopaków.-nadal nie odwróciłam oczu od kartki.
-Chodzi Ci o nas?-Niall.
-Nie...o innych pięciu chłopaków,którzy siedzą teraz u mnie na łóżku rozwiązując zadania ze szkoły.-powiedziałam sarkastychnie.
-T.I???-do pokoju wszedł mój 5 letni brat Max.
-Co się stało?-zapytałam podchodząc do niego.
-Czy to są Ci panowie,przez których si...-zamknęłam mu usta ręką.
-Nie,to są inni panowie.Nie martw się.Dobrze?
-Ale ja się boję o Ciebie.
-Ale mi nic nie będzie,obiecuję.Patrz żyję.Jestem.Nic mi się nie stanie.Możesz być spokojny.A teraz obiecaj mi,że nigdy nic nie powiedz im i rodzicom,dobrze?
-Obiecuję.
-Na pewno?
-Tak,nic im nie powiem i rodzicom też nie.
-Nikomu nie powiesz,dobrze?
-No dobrze,obiecuję.
-Dzięki,a teraz możesz iść pooglądać telewizję.
-A kiedy mama wróci?
-Mama jest w pracy.
-A tata?
-Tata jest w Irlandii wiesz,pojechał tam zarabiać pieniążki.Mówił,że przyjedzie za dwa miesiące.A teraz idź już,bo tamci chłopcy muszą się troszkę pomęczyć nad zadaniem.
-Ale na pewno nic Ci się nie stanie?
-Obiecuję.
-Kocham Cię.Przyjdę do Ciebie za pół godziny,żeby zobaczyć,czy nic Ci nie jest,dobrze?
-Dobrze.Też Cię kocham,ale idź już bo nie dajesz im się skupić.
-Pa!
-Pa!
Odwróciłam się i zobaczyłam uważnie przyglądających mi się chłopców.
-Co?
-O co mu chodziło?-Zayn.
-Maxowi?O nic.A nawet jeśli,to nie wasza sprawa.
-A jednak nasza,bo ten chłopczyk mówił o nas.-Liam.
-Dobra,skończyliście już?
-Nie i nie skończymy puki nam nie powiesz o co chodzi.-Harry.
-Jejku,to nie wasza sprawa.To są moje osobiste tematy,których Max dowiedział się przez pomyłkę.Więc skupcie się na tym cholernym zadaniu,a nie na mnie!-byli zdziwieni.Nie znali mnie jeszcze od tej strony.-To tacy zdziwieni?
-Bo ty tutaj jesteś zupełnie inna niż w szkole.-Louis.
-Wcale nie,po prostu jesteście zbyt zajęci obrażaniem mnie,żeby zauważyć jaka jestem na prawdę.A teraz róbcie to zadanie,bo chyba po to tu przyszliście.-powiedziałam i trzasnęłam drzwiami od łazienki.Max który to usłyszał od razu wbiegł do pokoju.Może i był mały,ale mądry.
-T.I wyjdź proszę,nie zostawiaj mnie samego.-powiedział zapłakanym głosem.
Otworzyłam drzwi i wzięłam go na ręce.
-Max,ja tylko poszłam umyć ręce wiesz,bo panowie troszkę mnie zdenerwowali i zacięłam się kartką.
-Ale Ciebie wcale nie jest tak łatwo zdenerwować,jak oni to zrobili?
-Wiesz,oni mają dar wkurzania mnie w ekspresowym tępię.
-Czyli to jednak tamci panowie.
-Tak tamci panowie,ale jeszcze nic mi nie jest.Żyję.A jak coś by mi się stało.To dzwoń po pomoc,albo poproś któregoś z tamtych panów o pomoc,dobrze?
-Dobrze,to ja wam dłużej nie przeszkadzam.Tylko nie denerwujcie T.I bo ja nie chcę,żeby coś jej się stało.-krzyknął chłopiec i wybiegł z pokoju.
-Może jednak powiesz nam o co chodzi?-Harry.
-Nie dzięki.Dużo wam jeszcze zostało?
-Tak ze 3 strony od każdego.-Liam.
-Czyli jeszcze tu sobie posiedzicie.-powiedziałam wzięłam notes i położyłam się na łóżku,obok Zayna i Nialla.
-No proszę powiedz nam.-nalegał  Louis.
-Czy wy zawsze musicie tacy być?
-Tacy czyli jacy?-Liam.
-Nic już nie ważne.-powiedziałam i zaczęłam pisać piosenkę,tylko tym razem po Polsku.Byłam Polką,tylko w wieku 10 lat pojechałam do Londynu.
-Po jakim to?-Niall.
-Po Polsku.
-Słyszałem,że tam fajnie.
-Fajnie?Tam przynajmniej miała bym przyjaciół.Nie to co tu.
-A o czym ona jest?
-O tym,że zawsze zakochuję się w najmniej odpowiedniej osobie później muszę jej wyznać,że się.......o tym że zakochuję się w najmniej odpowiedniej osobie.
-Ale co musisz jej wyznać?-Zayn.
-Nie wiem jeszcze nie skończyłam.
-A podobno jest z twojego życia.-Niall.
-Ugh....jak ja nienawidzę jak macie racje.
-Ha!Czyli jednak wiesz.To co musisz jej wyznać?-Zayn.
-Macie takie coś jak poczucie winy,czy raczej nie.
-Nie wiemy.-powiedzieli razem.
-Ale jak coś,to ja ostrzegałam.Muszę mu wyznać,że się tnę.-usłyszałam śmichy chłopców.-To takie śmieszne?
-Nie miałabyś odwagi.-Niall.
-To potwierdzaj,jak bardzo się mylicie.-powiedziałam i podciągnęłam rękaw.Na mojej ręce był jeszcze świeża rana.Gdy pokazałam nadgarstek śmiechy ucichły.
-Ale dlaczego?-Zayn.
-Tak to jest,gdy codziennie pięć osób,uświadamia Ci,że jesteś benadziejna.-powiedziałam i spojrzałam na chłopaków.
-Przepraszamy.A od kiedy to sobie robisz?
-Od od dzisiaj  rok temu.Dokładnie o za 2 minuty.Więc idę.
-Gdzie?-Liam.
-Jak to gdzie?Do łazienki.-wstałam z łóżka,ale Zayn mnie złapał.
-A niby po co?
-Jak to po co?Przecież dzisiaj dokładnie rok temu zaczęłam się ciąć.Wyjdę za jakieś 5 minut.-wyrwałam się Zaynowi i zamknęłam drzwi.Zrobiłam nacięcie i obmyłam wodą.Wyszłam jakby nigdy nic.
-Co się tak patrzycie?-zapytałam gdy spojrzenia wszystkich skoncentrowały się na mojej osobie.
-Słuchaj,przez nas to zaczęłaś i dzięki nam to skończysz.-Zayn.
-Phi.-powiedziałam i machnęłam ręką.-Poczucie winy?
-Po prostu chcemy Ci pomóc.
-A skąd ta nagła zmiana.Przecież ja jestem tylko głupią kująką,która nie ma przyjaciół.Nie będę miała chłopaka.I teraz was zdziwię.Miałam 6 chłopaków,ale wszyscy byli agresywni,więc po po prostu uciekałam.A teraz muszę tylko uważać,żeby żaden mnie nie zabił i tyle.Więc...miałam chłopaków.I mieć będę.Ale wy nie musicie się mi pakować w życie.To...skończyliście już te zadania?
-Fajna jesteś.-powiedzieli razem.
-O mój Boże!Najpopularniejsi chłopcy w szkole,powiedzieli,że jestem fajna!Zaraz zemdleję!-powiedziałam wachlując się ręką.-Ha ha ha,jak już to z braku krwi.-powiedziałam i spojrzałam na nich miną ''na prawdę!?''.W tym momencie Max włączył muzykę.A ja jak to ja zaczęłam tańczyć,nie przejmowałam się chłopakami,którzy patrzyli na mnie z rozbawieniem.
-Ty jesteś szalona.-powiedzieli wspólnie.
-Szalona.Takie fajne określenie.Szalona.Jak tam chcecie.-wzruszyłam ramionami.Jako że to była piosenka po Polsku,zaczęłam śpiewać.Chłopcy nie rozumieli słów,które mówiły:KOCHAM WAS NA ZAWSZE♥.Piosenka się skończyła.Po chwili usłyszeliśmy pukanie do drzwi.
-To pewnie I.T.P.
-I.T.P?
-Moja przyjaciółka.wy chyba nie myśleliście,że serio nie mam przyjaciół.A i uprzedzam ja jestem szalona ona jest szalona i jak jesteśmy razem jesteśmy mega szalone.-powiedziałam i wyszłam.
Otworzyłam drzwi i przywitałam się z I.T.P.I weszłyśmy na górę.
-OMG!-krzyknęła.
-Tak to są moi przyjaci...pani kazała mi ich uczyć.
-Jesteśmy przyjaciółmi T.I.-Liam.
-Pani kazała mi ich uczyć z matmy.-powiedziałam patrząc na I.T.P.
-To to są twoi przyjaciele,czy nauczycielka Ci kazała?
-Nauczycielka mi kazała,tak właściwie,to oni mnie nienawidzą.-powiedziałam wzruszając ramionami.
-Kto tak powiedział?-Zayn.
-No chyba to że niszczycie mi życie gdy tylko mnie spotkacie,wystarczy.Nie sądzisz?-zapytałam patrząc na niego.
-To przez nich?-I.T.P.
-Tak.Ale co z tego?Może tak sobie pośpiewamy moje piosenki I.T.P?
-Jasne.
-Ok,idę po notes.-podeszłam do biurka i wzięłam notes,tylko ten który był od wesołych piosenek.
Puściłam muzykę,a za chwilkę zaczęłyśmy śpiewać.Gdy skończyłyśmy oklapłyśmy na łóżko.
-Kocham Cię I.T.P♥.
-Też Cię Kocham T.I♥.
-Wy serio jesteście szalone.-Louis.
-Szalone my-powiedziałyśmy razem po czy,m się zaśmiałyśmy.
-Dobra,wy chyba musicie kończyć te zadania.-powiedziałam.
-Taaaa....-powiedzieli i usiedli na łóżku.
-Dobra,gadaj co tam w tej twojej szkole.
-No więc pamiętasz Michela?
-Tak.To ten w którym się zakochałaś?
-Tak i on...
-I co on.
-On się ze mną umówił!-zaczęłyśmy piszczeć nie zważając na chłopców.
-Boże kochany czego tak piszczycie?-powiedział Louis zatykając uszy.
-I chodzi o to czy pożyczysz mi jakieś ciuchy,bo wiesz ja nie mam ciuchów na randkę.To jak?
-Jasne.
-T.I i ciuchy na randkę!?-zapytał śmiejący się Niall.
-Proszę.-powiedziałam i podałam ciuchy przyjaciółce,a chłopakom opadła kopara.
-Wow,nie wiedzieliśmy,że masz tak ładne ciuchy.-Harry
-Idziesz ze mną do kina?
-A Michel?
-On po mnie przyjdzie później.
-A na jaki film?
-Patrz.-wyjęła z torby bilety na nasz wymarzony film.
-Nie gadaj.
-No patrz!-znów zaczęłyśmy piszczeć.
-Co wam się stało?-Louis.
-Tylko się przebież.-powiedziała I.T.P ignorując go.
-Jasne,myślisz,że pójdę w tym!?W życiu!Idę się przebrać!
Powiedziałam i weszłam do łazienki.Gdy wyszłam byłam ubrana w to:


-Wyglądasz pięknie♥!-krzyknęła I.T.P.
-Nie bo ty!-krzyknęłam do I.T.P.
-Wow,wyglądasz pięknie!-krzyknęli razem chłopcy.
-Taaa...dzięki.-powiedziałam jakby smutna.
-Dobra mamy jeszcze czas.Co robimy?-zapytała I.T.P.
-Szczerze?Nie wiem.-wzruszyłam ramionami.
-Haaaaaloooooooo.......-chłopcy.
-Czego?-powiedziałyśmy razem oschle.
-Jejku...chodzi o to,czy nie chcecie z nami posiedzieć.-razem powiedzieli chłopcy.A my wybuchnęłyśmy śmiechem.-No co?-zapytali.
-Nie nic.-powiedziałam i wytarłam łzy,które spływały mi ze śmiechu.-To teraz tylko make-up i już?
-Tak.
Zrobiłyśmy sobie make-up i powiedziałyśmy sobie,że wyglądamy ślicznie.
-To jak?-Liam.
-Co jak?-zapytał I.T.P.
-Posiedzicie sobie z nami?-Zayn.
-A skończyliście robić te zadania?-zapytałam.
-Tak.-powiedzieli dumni z siebie.
-Na pewno?-I.T.P chciała się upewnić.
-Tak.
-Dobrze,to sprawdzamy?-zapytałam I.T.P.
-Dajesz.-powiedziała i podeszłyśmy do kartek,które trzymali chłopcy.Sprawdziłyśmy wszystko w 5 minut.
-Wow.wszystko jest dobrze.
-Kalkulator.-I.T.P.
-Nie,my to sami zrobiliśmy.Bo T.I nam to wytłumaczyła.-powiedział Zayn.
-Czy mi się wydaje,czy oni się podlizują,żebyśmy z nimi posiedziały.-zapytałam przyjaciółki.
-Też tak myślę.Ale co spędzamy z nimi czas?-zapytała mnie I.T.P.
-To posiedzicie z nami?-Liam.
-Dlaczego wam tak na tym zależy?-zapytałam.
-Bo jak się was bliżej pozna,to jesteście bardzo fajne.-Zayn.
-Miło.-powiedziałyśmy razem.

***3 godziny później***

-Ja już muszę iść,Michel na mnie czeka.-powiedziała I.T.P wstając z kanapy.
-Dobra,to ja chyba też już pójdę.-powiedziałam wstając.
-T.I?-Niall.
-Tak?
-Zostaniesz z nami?
-No nie wiem...
-Zostań z nimi.Patrz jak im zależy.Jak coś to dzwoń,ok?-odezwała się I.T.P.
-Proooooooooooooooszę...-powiedzieli razem.
-No dobrze.
-JEJ!-krzyknęli.
I.T.P wyszła,jeszcze wcześniej życzyłam jej dobrzej randki i pocałowałyśmy się w policzek.
-To mówicie,że w jakim zespole gracie?
-One Direction.-Zayn.
-Fajna nazwa.
-Dzięki-Harry.
-Bo T.I my chcieliśmy Cię przeprosić,że byliśmy tacy dla Ciebie nie mili.-Liam.
-Nie,nic się nie stało.
-Właśnie,że się stało,bo przez nas zaczęłaś się ...-Niall.
-Nie,nic się nie stało.-powiedziałam patrząc na niego.-To co robimy?
-Horror?-Louis.
-Tak!-chłopcy.
-Nie!-ja.
-A T.I się boi!-zaczął śpiewać Niall i Louis.
-Tak boję się!Bo wiesz dla mnie horrory nie są śmieszne.
-Ooo...biedna.-powiedział Zayn i mnie przytulił.
-Tak!Jestem biedna!I nie oglądam horrorów!-powiedziałam oddając uścisk.
-Oj no proszę!-Louis.

lama♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz