środa, 7 stycznia 2015

#Niall cz.2

-Jejku,z wami można się w czymś dogadać?Jak dobrze,że mam zapasowe ciuchy w torbie.
-Nosisz zapasowe ciuchy?-Louis.
-Wiesz,nie wiadomo kiedy jakiś idiota zasypie cie śniegiem z drzewa.A teraz tok,to może być?-zapytałam chłopaków pokazując ten zestaw ubrań:

-Wow...-Harry.
-Czyli...jest spoko?-zapytałam patrząc raz na chłopaków raz na ciuchy.
-Jest świetnie.-powiedział Niall puszczając mi oczko.
-Dobra idę się przebrać.-powiedziałam i pobiegłam na górę.
Szybko się przebrałam i zeszłam na dół jeszcze raz poprawiając włosy.Chwyciłam za plecak i podniosłam go do góry.Wzięłam 60 złoty z portfela i założyłam buty.
-Gdzie idziesz?
-Do sklepu,chcecie coś?
-Nie.-powiedzieli wszyscy,choć wiedziałam,że chcą.
-Dobra wracam za 10 minut.
Wyszłam z domu kupiłam sobie kawę i wyszłam ze sklepu.Wróciłam do domu chłopaków.
-Przecież tutaj mogłaś sobie zrobić kawę.-powiedział Zayn.
-Ale tutaj by nie była taka dobra.-położyłam na stole siatkę.
-Co to?-Liam.
-To dla was.-w środku było pełno batonów,chipsów,czekolad i cukierków.
-Wow...-Niall.
-T.I ile ty za to zapłaciłaś?-Harry.
-Nie powiem.Po za tym po co to wam?-zapytałam biorąc mój kubek z kawą ze sklepu,który aktualnie leżał na blacie od stołu.
-Bo nie wiemy ile mamy ci oddać.-Liam.
-Phi.I tak wam nie powiem.A teraz sorry,ale muszę iść zadzwonić na uczelnię i się wytłumaczyć dlaczego mnie nie ma.

***Oczami Nialla***

Wyszła z pokoju przy okazji czochrając moją fryzurę.
-Ile to mogło kosztować?-Harry.
-Nie mam pojęcia.-Liam.
Chłopaki zaczęli rozpakowywać wszystko co było w siatce.T.I poobrywała ceny,więc obliczyć też nie mogliśmy.
-Kiedy wypuszczamy T.I?-zapytał Louis.
-Może namówimy ją żeby została na weekend.-powiedzieliśmy razem.
Teraz do kuchni weszła T.I.
-Muszę na chwilę wyjść.Za jakieś 5 minut wrócę.
-A po co?-Zayn.
-Nie mam lakieru.To pa.-powiedziała i wyszła.
-To kiedy mamy zamiar ją namawiać?-Harry.
-Jak wróci?-Louis.
-Dobra.-powiedziałem razem z Liamem i Zaynem.
-Louis?-Zayn.
-Tak?-Lou.
-Jak ty namówiłeś T.I żeby tutaj przyszła?
-Nie namawiałem jej.Powiedzmy,że sama chciała przyjść.
-Taaak...sama chciałam przyjść.-do kuchni weszła T.I.-Zmusiłeś mnie.
-Jaaa...Skądże....-powiedział patrząc na T.I.
-Jak to Cię zmusił?-Harry.
-Po prostu wziął mnie na ręce i wpakował do samochodu.-powiedziała wzruszając ramionami.-Ja chyba już będę iść.
-T.I....-zaczął Louis.

***Oczami T.I***

O nie!Ja już wiem co to znaczy to jego T.I...!On na pewno chce,żebym została jeszcze.
-Nie.-powiedziałam szybko.
-Nawet nie wiesz co chce powiedzieć.-Zayn.
-Wiem.Znam go.Chce,żebym jeszcze została.
-Wow,nie zła jest.-powiedział Niall przegryzająca naleśnika.
-No ale proszę...-zaczął błagać Louis.
-O Boże,zaczyna się.-powiedziałam wychodząc z kuchni.
Słyszałam jak chłopcy za mną idą.Poszłam na górę po swoje rzeczy,czyli:telefon,słuchawki i szczotka.
-No proszę...-Louis.
-Wy mnie kiedyś do szału doprowadzicie.-powiedziałam wymijając ich i zbiegać ze schodów.
-Błagam.-odwróciłam się i zobaczyłam jak wszyscy robią maślane oczka.
-Ile?-zapytałam przewracającą oczami.
-Na weekend?-Lou.
-Dobra.-powiedziałam i położyłam telefon na stół.
-Serio?-zapytali razem chłopcy...

lama♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz