Louis:
Siedzieliśmy z chłopakami przed telewizorem,bo akurat mieliśmy tygodniowy odpoczynek od koncertów,wywiadów itp. Niall wziął pilota i przełączył na MTV. Leciało Night Changes,kiedy tylko Irlandczyk usłyszał,że zaczyna się jego zwrotka wstał i zaczął śpiewać...drzeć słowa. Nagle usłyszeliśmy dzwonek. Żadnemu nie chciało się ruszyć,ale,że Horan był na nogach poleciał do drzwi.
-Harry! Jakaś dziewczyna! Zapewne do Ciebie!-usłyszeliśmy.
Harry:
-Nie wiem kim jest ten cały Harry-usłyszałem niebiański głos.-,ale mam jakieś-zaczęła wyliczać- 30 listów w tym dwie paczki do...do Was. Listonosz się pomylił i podrzucił mi to wszystko pod dom. Chyba był pijany.-zaśmiała się.
-Cóż...-zaciąłem się ponieważ nie znałem imienia piękniej na oko 20-latki.
-Rose. :)-powiedziała. Rose.Śliczne imię. Rose Styles. Pasuje.
-Więc Rose. Dziękujemy za przywleczenie tego wszystkiego.-odparł Niall.
-A tak z ciekawości. Jeśli można wiedzieć. Czemu dostajecie aż hmm...TYLE paczek?
Zamurowało mnie. Myślałem,że nas zna. To znaczy. Zawało mi się,że przynajmniej połowa świata słyszała o nas. Myliłem się.
-Nie wiesz kim jesteśmy?-zapytałem.
-Nie. A powinnam?-zaśmiała się. Znów. Boże jaki ona ma cudowny śmiech. Odpłynąłem na chwilę.
-Raczej...raczej tak,ale to nic. Hm. One Direction. Mówi Ci to coś?
-One Direction,One Direction...-zaczęła powtarzać jakby miało jej to coś przypomnieć.-Ach! One Direction! Moja siostra ma was wszędzie. W pokoju ma zdjęcie Ciebie-pokazała na Zayna-i Ciebie-tym razem pokazała na Liama.-A! I mówi,że ty-pokazała na Louisa-jesteś jej mężem,a ty-pokazała na Niall'a-jej narzeczonym.-I znów śmiech. Przestań bo zaraz zemdleję!-A ja?-wypaliłem. Boże Harry! Jaki ty jesteś głupi! Skarciłem się w myślach.
-Mówi,że...że nie będzie mi Ciebie zabierała bo uważa,że do Ciebie pasuję-zaśmiała się. No to teraz śmierć.
----------------------------------10 lat później---------------------------------
-Czy ty Haroldzie Edwardzie Styles bierzesz tą oto Rozalię Emmę Drew za żonę i ślubujesz jej miłość i wierność?-spytał mnie ksiądz.
-Tak. Biorę.-odpowiedziałem pewnie.
-Czy ty Rozalio Emmo Drew bierzesz tego oto Harolda Edwarda Stylesa za męża i ślubujesz mu miłość i wierność?
Otworzyła usta. Chciała odpowiedzieć. Nie zdążyła. Zasnęła na moich ramionach. I. I już się nie obudziła...*
===========================================================================
*Chodziło mi tu o to,że Rose miała zawał i zmarła od razu. Nawiązałam akurat tak ponieważ mój wujek umarł właśnie na to i właśnie tak szybko tylko nie przed ołtarzem,a w domu.
......................................................................................................................................................
Hm. Napisałam pierwszy raz taki imagin i stwierdzam,że wolę pozostać przy [T.I]. Było to pierwszy( i zapewne ostatnie) opowiadanie napisane w taki sposób.
BTW. To miłego weekendu :* Mój mam nadzieję,że taki będzie. Ok. To no. Do następnego! ♥
A. ♥
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz