piątek, 9 stycznia 2015

#Niall cz.4

-Dobra to gdzie mam spać?-zapytała.
-Jak to gdzie?U mnie.-powiedziałem i spojrzałem na nią z wyrzutem.
-Dobra a ty?-zapytała podnosząc brwi do góry,to miało brzmieć tak jakby chamsko.
-Osz ty!-powiedziałem i dałem jej kuksa w ramie.
-O nie przesadziłeś!-rzuciła się na mnie i zaczęła łaskotać tak,że teraz ona siedziała na mnie,a ja leżałem na podłodze.
-Dobra...prz...przep...
-Prze co?-zapytała przestając na chwile.
-Przepraszam.-powiedziałem oddychając ciężko.
-No nie wiem,nie wiem.-powiedziała ''zastanawiając się''.
-Proszę.-zrobiłem maślane oczka.
-Ooo...jak słodka minka.-dała mi całusa i wstała.-A tak serio to śpię na kanapie.-powiedziała pokazując na nią(na kanapę).

***Oczami T.I***

-Ty chyba sobie żartujesz.-powiedział Niall patrząc na mnie ze śmiechem.-Jeśli nie dobrowolnie,to siłą.
-Phi.-powiedziałam tylko i machnęłam ręką.-A teraz sorry,ale muszę iść się przebrać.-pobiegłam do łazienki na górze.Zaczęła się przebierać.Gdy zeszłam na dół chłopcy siedzieli przed TV(bez Louisa,który już spał).
-Wam kompletnie odbiło!?-krzyknęłam,ale tak,by nie obudzić Louisa.
-Co?-zapytał Harry.
-To,że Louis już śpi,a wy na fula sobie TV włączacie!?
-Dobra.-powiedział Zayn i przyciszył telewizor.-Jest spoko?-zapytał jakby z wyrzutem?
Ja tylko się odwróciłam,czułam ich wzrok na sobie,oczywiście,żeby nie było,pokazałam im środkowego palca nie przestając iść po schodach.Weszłam do pokoju Louisa,który sobie słodko spał.Położyłam się koło niego i zamknęłam drzwi.Po pół godziny zasnęłam.Gdy się obudziłam Lou jeszcze spał.Zadzwonił do mnie Max (mój najlepszy przyjaciel),umówiliśmy się na 10.Była 9.Musiałam się szybko zbierać.W błyskawicznym tempie znalazłam się w łazience.Ubrałam się w to:
I zrobiłam fryzurę.Nałożyłam lekki makijaż i napisałam Maxowi,że się trochę spóźnię.Wybiegłam z łazienki.Wbiegłam do kuchni.
-Hej.Masz.-powiedział Liam,który położył na stole naleśniki.
-Nie dzięki zjem później.-wzięłam jabłko włożyłam do buzi i lekko ugryzłam,by nie wypadło.Zaczęłam pakować telefon,kosmetyki i słuchawki.Jeszcze kilka potrzebnych, rzeczy.Robiłam to wszystko w pośpiechu,bo i tak już byłam spóźniona o 5 minut.Już miałam wybiegać z kuchni.
-Zapomniała bym.-powiedziałam szybko i wzięłam do ręki plecak i zaczęłam w nim grzebać.W końcu wyjęłam tabletki.Wzięłam swoją butelkę z wodą i 2 pastylki.Szybko je połknęłam.I wrzuciłam szybko i byle jak do plecaka.
-To pa.-wybiegłam z domu skacząc ze schodów.Kiedy już miałam naciskać klamkę usłyszałam głos Nialla.
-A gdzie ty się tak śpieszysz?
-Idę do...-usłyszeliśmy klakson samochodu-..później wam powiem.Wybiegłam z domu.Z samochodu wyszedł Max,a ja rzuciłam mu się na szyję.On mieszkał w Polsce,a ja w Londynie.Bardzo rzadko go widuję.
-Jak ja za tobą tęskniłem.-powiedział przytulając mnie.
-Ja bardziej.-powiedziałam mocniej go ściskając.
-Jedziemy?-zapytał.
Odsunęłam się od niego lekko i spojrzałam pytającym wzrokiem.
-Gdzie?
-Jak to gdzie?Do reszty.
-Do jakiej reszty?
-No do I.T.P1,I.T.P2 i reszty.-uśmiechnął się.
-Ich też tu przywiozłeś?-zapytałam zdziwiona.
-Dla Ciebie wszystko.
Przytuliłam się do niego i powiedziałam,że go uwielbiam.
Weszliśmy do samochodu.Max zapalił silnik,a ja zobaczyłam w lustrze auta,zaskoczonych chłopców i strasznie wściekłego Nialla.Odjechaliśmy.

***20:21***

Byłam strasznie wesoła.Zobaczyłam wszystkich moich znajomych.Muzyka leciała na fula w samochodzie.Była tak głośno,że ludzie w blokach wyglądali przez okna.W końcu dojechaliśmy do willi chłopców.Oni chyba też usłyszeli muzykę,bo patrzyli ze zdziwieniem z okna na czarne auto Maxa.Było jeszcze większe zdziwienie,jak ja z niego wysiadłam.Pożegnałam się ze wszystkimi.A z Maxem buziakiem w policzek.Machałam im do tond,aż straciłam ich z pola widzenia.Cała uradowana poszłam do domu.Weszłam.Zdjęłam buty i poszłam na górę do pokoju gościnnego w którym aktualnie przebywałam.Wypakowałam wszystkie rzeczy z torby i zeszłam na dół po mój plecak,w którym znajdowały się moje tabletki.(tabletki są na odporność,bo ostatnio źle się czuję).W kuchni nikogo nie było.Nie było też mojego plecaka więc poszłam do salonu.Chłopcy siedzieli i o czymś gadali,ja się tylko rozejrzałam.Mój wzrok skupił się na plecaku.Szłam do niego,kiedy usłyszałam dzwonek mojego telefonu.Odebrałam połączenie od I.T.P.
-Jak było?Było niesamowicie.Nie wierzę,że on to wszystko zrobił dla mnie,oczywiście wy też się przyczyniliście,ale on za to wszystko zapłacił.Tyle kasy na mnie wydał.Tak w ogóle to ile tu zostajecie?Tydzień?A Max?2!?Serio,to super,kiedyś ja muszę tam do was przylecieć.Kocham go za to.Nie no was też.-zaczęłam grzebać w plecaku-To może po jutrze znów się spotkamy?Ze szkoły się jakoś zwolnię.Nie jutro nie mogę.Dobra to najwyżej Max po mnie przyjedzie,a później my pojedziemy do was.Muzyka?Była ekstra.Tylko jakbyście podgłośnili o 5%,to chyba bym ogłuchła.-wyjęłam tabletki-Idę do kuchni,a ty?-weszłam do pomieszczenia a za mną chłopcy.Wzięłam tabletki i umyłam kubek-Dobra ja kończę.Przekaż Maxowi,że go kocham.Ok?Dzięki to bay!-rozłączyłam się.
-W co ty ze mną grasz?-zapytał Niall,teraz nie był zły tylko smutny.
-Przepraszam,ale nie wiem o co Ci chodzi.-teraz z kolei się wkurzył.
-Nie wiesz o co chodzi!?-podszedł do mnie.
-Nie,nie wiem.-spojrzałam na jego twarz.
-A kim jest Max?-zapytał zdenerwowany.
-To jest mój...-chłopcy mi przerwali.
-Wiesz chyba powinnaś iść.-Liam.
-Jak chcecie.-wyszłam z kuchni i poszłam po swoje rzeczy.
Byłam przy drzwiach kiedy usłyszałam głos Nialla.
-Tak dla twojej wiadomości,z nami koniec.-moje oczy wypełniły się łzami,które po chwili spływały strumieniem po moich policzkach.
-Nie rozumiem dlaczego nie dałeś mi wytłumaczyć.Pewnie teraz Cię to nie interesuję,bo jestem nikim w twoim życiu...-odetchnęłam głęboko-...Ale powinieneś wiedzieć,że Max to mój przyjaciel,który przyjechał specjalnie dla mnie z Polski,w dodatku sprowadził ws\zystkich moich znajomych.Kocham go,ale po przyjacielsku.Nie darzę go takim uczuciem jak Ciebie,nigdy nie darzyłam i nigdy darzyć nie będę.Ale Ciebie to już chyba nie obchodzi.-chłopaki stali zszokowani,ale najbardziej zdziwiony był Niall.
-T.I...-zaczął Louis.
-Nie chce was już nigdy widzieć.-powiedziałam,a po moich policzkach bardziej spływały łzy.
-T.I!-krzyknął Niall gdy wybiegałam z ich domu.Pobiegłam do swojego domu,napisałam do moich znajomych,że nie mogę się z nimi spotkać i że mogą wracać już do Polski.W ciągu godziny dostałam chyba z tysiąc sms-ów i połączeń od Nialla,Louisa,Harrego,Liama i Zayna.Na żaden nie odpisałam i nie odebrałam żadnego połączenia.

***tydzień później***

Ja cały czas siedziałam w domu.Chłopcy nie dali mi spokoju ani na chwilę.Codziennie dzwonili pisali i przychodzili pod mój dom.Ja tylko siedziałam i płakałam w swoim pokoju.Jadłam bardzo mało bo z dwie kanapki na dzień.Ale w końcu musiałam pójść do szkoły.Zrobiłam ze sobą porządek i ubrałam się
Włożyłam słuchawki w uszy i poszłam do szkoły.W szkole byłam cały czas przybita.Chodziłam smutna.W końcu te menczarnie się skończyły.Wyszłam ze szkoły ze słuchawkami w uszach.Oczywiście słuchałam 1D.To był jedyny sposób,by ich słyszeć i nie widzieć.Pech albo jednak szczęście chciało bym spotkała pod domem piątkę chłopaków.Byli smutni.Bardzo.Nigdy ich nie widziałam w takim stanie.Jednak ja byłam smutniejsza od całego świata.Podgłośniłam muzykę na fula i szłam przed siebie.Chłopcy wyraźnie cieszyli się,że spotkali mnie całą i zdrową.Jednak ja,reagowałam tak,jakbym ich nie widziała.Szłam przed siebie.Nie patrzyłam na nikogo.Otworzyłam mieszkanie i weszłam do środka.Chłopcy również weszli.Zamknęłam drzwi i dalej udawałam,że ich nie widzę.Zdjęłam kurtkę i dopiero teraz chłopcy zobaczyli jak schudłam.Miałam 18 lat i ważyłam 41 kilo.To nie normalne.
-O Boże...-usłyszałam Louisa-...T.I co Ci się stało?-zapytał przerażony i podbiegł do mnie.
-Wy się staliście.-powiedziałam i poszłam wziąć tabletki.Tym razem były to tabletki,dzięki którym jeszcze żyłam.
-T.I...-Niall do mnie podszedł,ale ja nie reagowałam.
Poszłam do łazienki i zrobiłam dwa nacięcia na nadgarstku.Chłopcy widzieli tylko,jak zasłaniam rękaw.
-T.I czy ty?-Zaynowi nie przechodziło to przez gardło,w sumie nie dziwię się mu.
Wyminęłam ich i poszłam dalej.Raczej chciałam iść dalej.Niall złapał moją rękę i podciągnął rękaw mojej koszulki.Zobaczył blizny i świeżą ranę.
-Boże.-tylko tyle powiedział,był oszołomiony.-Dlaczego to zrobiłaś?-popatrzyłam na niego z kpią.
-Dlaczego to zrobiłam?Żartujesz sobie?Pięć najważniejszych osób w moim życiu odeszło ode mnie.W tym mój chłopak.Przepraszam nie chciałam.-popatrzyli na mnie ze znakiem zapytania wymalowanym na twarzy.-BYLI przyjaciele i BYŁY chłopak.-podkreśliłam wyraz ''były''.
-T.I ja...my nie chcieliśmy.-powiedział Niall.
-A jednak to zrobiliście.-popatrzyłam na nich.Byli strasznie smutni.-Co nie zmienia faktu,że mogę na was patrzeć w takim stanie.Więc proszę,zapomnijcie o mnie i uśmiechnijcie się.A ty Niall,znajdziesz sobie lepszą dziewczynę,Będzie przynajmniej mniej rąbnięta ode mnie.-chłopcy się lekko uśmiechnęli.
-Ale ja nie chcę lepszej.-powiedział i tupną nogą o podłogę.
Przytuliłam go.Chłopak oddał uścisk.Położył głowę na moim ramieniu.Chłopcy przyglądali się całej sytuacji z zaciekawieniem.
-Proszę wybacz mi.-powiedział szeptem.
-Już dawno to zrobiłam Niall.
-Wrócisz do mnie?-zapytał z nadzieją
-To ja powinnam o to zapytać.-powiedziałam,a chłopak pocałował mnie.
Chłopcy nie wiedzieli o co chodzi,bo wszystko to co się stało od naszego uścisku,było mówione szeptem.
-To znów jesteśmy razem?-zapytał Niall.
-Tak.-powiedziałam,a Irlandczyk ponownie mnie przytulił.
-Ale obiecaj,że już nigdy tego nie zrobisz.
-Obiecuję.

***kilka miesięcy później***

2 miesiące po tym wydarzeniu wprowadziłam się do 1D.Zdałam maturę.Directionerki mnie zaakceptowały.Z Niallem układa nam się bardzo dobrze.Prawda,czasem zdarzają się nam sprzeczki,ale to tylko na góra 3 godziny.Bardzo,bardzo,bardzo się kochamy.Nadal nie mogę uwierzyć,że spotkało mnie takie szczęście ♥








lama♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz