Byłam załamana.Bardzo załamana.Nie wiedziałam co ze sobą zrobić.Dlatego wyszłam na spacer.Chodziłam sobie po parku i myślałam nad tym co zrobiłam źle.Płakałam.Strasznie płakałam.
-Dlaczego on mnie zostawił?Zaraz zaraz...zostawił!?Zdradził!Dlaczego on mnie zdradził!?Tak mnie zapewniał.Mówił,że mnie kocha.Dlaczego.Dlatego,że nie chciałam się z nim polecieć na ten tydzień do Warszawy?-zastanawiałam się-Może on mnie tak na prawdę nie kochał?Może byłam tylko jego zabawką?Przecież przyjaciółki mi mówiły,żebym się zastanowiła dobrze.Ale oczywiście ja ich nie posłuchałam.-płakałam i płakałam.
Myślałam dalej dlaczego.Byłam zrozpaczona bardziej z minuty na minutę.Nie wiedziałam co ze sobą zrobić.Łzy zamazały mi lekko obraz.Ale nie przejmowałam się.Aż na kogoś wpadłam.Wylądowałam na ziemi.Otarłam łzy,które po kilku sekundach znów spływały po moich policzkach.
-Wszystko dobrze?-usłyszałam głos jakiegoś chłopaka.
-Słucham?-nie dosłyszałam gdyż dalej myślałam o Nicku.
-Czy nic się nie stało?-zapytał tym razem inny.
Chciałam wstać z ziemi,ale strasznie bolała mnie kostka.
-Auć.-powiedziałam cicho i z wielkim bólem wstałam.-Tak,wszystko dobrze.-powiedziałam ocierając łzy.
Teraz dopiero zobaczyłam pięciu chłopaków przyglądających się mi.
-Taa...właśnie widzę.-powiedział blondyn pokazując na moją kostkę.
-Nic takiego.-wzruszyłam ramionami.
-To zaprezentuj nam jak chodzisz.-powiedział brązowooki i założył ręce na klatkę piersiową,a po chwili reszta zrobiła tak samo.
-Nic mi nie jest.-powtórzyłam.
Blondyn pokazał drogę przed sobą dając mi tym samym znak,że mogę iść.Zacisnęłam wargi by się nie popłakać,chłopcy chyba to zauważyli.Z wielki bóle i lekko kulejąc przeszłam kawałem.Gdy skończyłam uśmiechnęłam się do ich.
-Taaak...wszystko dobrze.-powiedział ten w lokach.-A i sorry,że cie przewróciłem.
-Nie nic się nie stało.-powiedziałam szybko.-To pa.-i już miałam zamiar iść.
Ale ten który mnie przewrócił,złapał mnie i podniósł.
-Weź mnie postaw,bo się przeciążysz.
-Phi.Już Lou jest cięższy od ciebie.A musisz wiedzieć,że Louis nie jest ciężki.
-Taaa...ale możesz mnie postawić?-zapytałam patrząc na niego.
-Nie.-powiedział i dał znać chłopkom,że idziemy.
-A powiesz mi gdzie mnie niesiesz?-zapytałam patrząc na drogę.
-Do szpitala.-powiedział szybko.
-Nie chcę do szpitala,przejdzie mi.-spojrzałam na kostkę.
-Lepiej będzie jak pójdziemy.Tak dla pewności.-powiedział chłopak stojący obok loczka.
-Dobra...-powiedziałam zrezygnowana i oparłam się o klatkę piersiową chłopaka.
-A możesz nam zdradzić swoje imię?-zapytał blondyn.
-No nie wiem to wielka tajemnica.-powiedziałam udając zamyśloną.
-Jak chcesz my możemy pierwsi.-powiedział chłopak o niebieskich oczach.
-Niech będzie.-opowiedziałam.
-To ja jestem Liam,Niall,Zayn,Louis i ten który Cie niesie to Harry.-powiedział pokazując po kolei.
-Miło mi.-uśmiechnęłam się.
-A ty to...-Harry.
-A no tak.Jestem [T.I].-powiedziałam po chwili.
-[T.I]?-Louis.
-Z tego co wiem od urodzenia jestem [T.I].-powiedziałam co wywołało u chłopaków śmiech.
-Nie o to chodził.Ładnie tylko tak jakoś dziwnie,nie jesteś stąd?-wytłumaczył się po chwili.
-Nie,jestem polką.Wyprowadziłam się tu dwa lata temu.
-To dlatego masz taki dziwny akcent.-powiedział Harry.
-Cóż mogę nic nie mówić.
-Nie...po prostu inny.-wytłumaczył się
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam,że taki krótki ale nie mam weny :(
Błagam komentujcie.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
lama♥
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz