czwartek, 15 stycznia 2015

Liam 1 For&Ever. Dla wszystkich którzy czytają tego bloga. :)

1,2,3...1,2,3-powtarzałam sobie w głowie aby niczego nie zapomnieć. Nie mogłam. W końcu jutro mamy występ w którym ja "gram główną rolę". Czy się cieszyłam? Jasne. To było moje marzenie od kąt skończyłam 10 lat. 1,2,3...obrót. Źle. Cholera! [T.I],opamiętaj się! 1,2,3...upadek. Jeszcze raz. 1,2...pomyliłam kroki. Boże! Co się dzieje?! Przestań o NIM myśleć! O kim spytacie? Na pewno obiło wam się kiedyś nazwisko Payne. No. Daje chwilę na zastanowienie. Słyszeliście prawda? Wasze siostry i nie którzy bracia, a nawet wy może macie m.i.n jego na ścianie,nieprawdaż? Jeśli nie to już was lubię...spytacie czym sobie nagrabił u mnie "ten miły w One Direction"? Hm...Jak by to powiedzieć.Odepchną moje uczucia. :) Tak. W momencie kiedy ja na prawdę chciałam mu powiedzieć,że chcę czegoś więcej niż przyjaźń on mnie zostawił...Dla nie jakiej Sophii(chcę tylko powiedzieć,że ja oczywiście do Soph nic nie mam. Piszę tak tylko na potrzebę opowiadania A.♥). Otóż było tak:
=======================2 lata wcześniej. 21 grudnia 2013 roku=======================
Szłam właśnie ze Szkoły Tańca do Liama. Po co? Żeby powiedzieć o moich uczuciach. Hm...Dziwne słowo. "Uczucia". Jeszcze 5 miesięcy temu nie wiedziałam,że je w ogóle mam. A jednak. Dzięki Niemu. Chłopakowi na którym punkcie mają obsesję dziewczyny na całym świecie. Gwiazda. Dzięki Niemu wiem,że je mam,a teraz buzują we mnie jak oszalałe. Jako,że była to strasznie mroźna zima postanowiłam przyspieszyć ponieważ na dotarcie do Jego domu zostało mi grubo ponad 5 minut.
Bałam się Jego reakcji,ale jednak wolałam żeby wiedział. W końcu nie ma po między nami tajemnic prawda?
Szłam...biegłam. Gdy byłam już tylko parę kroków od domu Liama zwolniłam do zwykłego chodu.
Podeszłam do drzwi. Na drzewie w jego teraz już pustym przez zimę ogródku zauważyłam nasze inicjały które Liaś uparł się wyryć na znak naszej wiecznej przyjaźni. Uśmiechnęłam się na myśl o tym dniu.
Wiem,że to dziwnie brzmi,ale czułam jakby te cztery literki na korze dodały mi pewności siebie. Nacisnęłam dzwonek. W czas kiedy nikt nie otwierał myślałam nad tym jak zareaguje. Ucieszy się? Znienawidzi? Obiecaliśmy sobie,że nigdy się w sobie nie zakochamy. Cóż...za późno to sobie przypomniałam. Nagle zobaczyłam,że drzwi się uchylają i we framudze stanęła muszę przyznać przy mnie Miss Świata:
                                                                                                                         -Tak?-spytała się Sophia. 
-Um...Jest Liam? Jestem [T.I].-odpowiedziałam zdezorientowana. Co ta dziewczyna tu robi?! 
-Ah! A więc to ty! Liam tyle mi o Tobie opowiadał. Jasne,że jest. Już go wołam. -opowiedziała ciepłym uśmiechem. Odwzajemniłam. 
-Tak...? O! To ty [T.I.]-odparł z uśmiechem. -To jest Sophia. Moja dziewczyna. -Zamurowało mnie. Jaka dziewczyna?!  Teraz powinniśmy tkwić w pocałunku z odwzajemnioną miłością tak jak w książkach czy filmach! Jak się okazuje tak jest TYLKO w książkach i filmach. -Co Cię do mnie sprowadza prócz tego,że hm...przychodzisz tu prawie codziennie?
-Chciałam...-dławiłam się łzami-chciałam Ci coś powiedzieć,ale już nie ważne.-wypaliłam i uciekłam. 
Uciekłam od Niego. Od Sophii. Od ich szczęśliwej miłości. 
Miłość. Coś co jest mi nie dane.
========================Teraźniejszość==============
A więc już wiecie jak było. Bolało gdy widziałam ich razem w domu Liama,bolało gdy wdziałam ich zdjęcia w gazetach i internecie,boli gdy mijam ich na ulicy. Udajemy z Liamem,że się nie znamy. I dobrze. Nie mam zamiaru im się wtrącać. Ale to i tak boli. I boleć będzie. Trzeba to przeżyć. 
Jednak pewnego dnia gdy przechodziłam obok Jego domu. Zobaczyłam na korze dębu w jego ogródku te cztery magiczne litery. Nie ściął drzewka. Nie zamalował nie zrobił nic z nimi. Zostawił. Takie jak były.
"L.P+(Twoje Inicjały)=na zawsze"...
********************************************************
Witam. :D Wróciłam. Napisałam. Taki krótki znów. Nie wiem co jest ze mną,ale po prostu nie umiem pisać dłuższych,ale mam nadzieję,że z czasem wyrobię sobie dłuższe pisanie. Na razie się na to niestety nie zapowiada. :( 
A.♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz