Kogo interesuje ta banda lalusiów!?Kiedyś bym tak nie powiedziała.Ale tyle nocy przez niego przepłakałam.Ale teraz może skupmy się na tych dobrych rzeczach.Mieszkam w Irlandii od dziecka.Tu poznałam Nialla.Był wspaniałym przyjacielem.Szkoda,że tylko przyjacielem.To ja namówiłam go do pójścia na kasting do X-Factora.Teraz tego żałuję.W sumie...Sama nie wiem co czuję.Cieszę się z jego szczęścia.Ale tak bym chciała,by był tu ze mną w tych ciężkich chwilach.Ale ja też nie mogę narzekać.Prawda,jest mi strasznie ciężko,ale mam tu wspaniałą pracę.Jestem projektantką mody.Na razie projektuję ubrania tylko dla siebie.Za jakieś 3 lata,będzie lepiej.Czytałam tą głupią gazetę.Przypomniały mi się wszystkie chwilę spędzone z Niallem.Kilka samotnych łez spłynęło mi po policzkach.Spojrzałam na swój nadgarstek.''Love''.Niall miał na nadgarstku ''Forever''.Zrobiliśmy sobie tatuaże,gdy miałam 15 lat.Niall miał 16 lat.Może wam to się wydaje dziwne,bo jesteśmy tylko...znaczy byliśmy tylko przyjaciółmi.Ale Niall postanowił kręcić dupą przed milionami dziewczyn.Nikt nie wyobraża sobie tego co przeżyłam...w sumie dalej przeżywam.Co noc płaczę.Nie umiem się pogodzić z tym,że straciłam najważniejszą osobę w moim życiu.Ale cóż.Nie moja wina.Poszłam do restauracji na obiad.
-Dzień Dobry.Mogę coś podać?-zapytał miła kelnerka.
-A co pani poleca?-zapytałam uśmiechając się.
-Spaghetti?
-Poproszę.-powiedziałam a kelnerka odeszła.
Nie czekałam długo,a kelnerka przyszła z talerzem spaghetti.Już miałam brać widelec do ręki,kiedy zauważyłam pięciu chłopaków idących w moją stronę.Byli uśmiechnięci.Tacy szczęśliwi.Szybko wyjęłam portfel.Chłopcy usiedli koło mnie.
-Hej [T.I]!-powiedział Niall gdy mnie przytulił.
-Hej Niall.-powiedziałam smutno.
Z jednej strony strasznie mi brakowało tych uścisków.Ale przecież on wyjechał.Zostawił mnie.Rozumiem kariera jest dla niego ważna,ale co ze mną?Nie chcę,żeby to zabrzmiało tak,jakbym myślała tylko o sobie,ale mi było na prawdę ciężko.
-Coś się stało?-Harry.
Popatrzyłam na zatroskane oczy Nialla.Moje od razu się zaszkliły.Ocknęłam się i samotna łza spłynęła mi po policzku.
-Przepraszam śpieszę się.-powiedziałam zostawiając pieniądze na stoliku.
-[T.I],co się stało?-zapytał Niall łapiąc mnie za rękę.
Spojrzałam tylko na niego i wyrwałam się.Łzy znów spływały mi po policzkach.Szłap przyśpieszonym krokiem.Chłopcy mnie dogonili.Nie miałam siły biec.Niall nigdy nie odpuszczał.Nigdy.Tak było też tym razem.Niestety do domu miałam dość daleko.Nie patrzyłam na chłopców.
-[T.I] proszę zatrzymaj się i powiedz co się stało.-próbował przekonać mnie blondyn.Spojrzałam tylko na niego.-Wiesz,że nienawidzę kiedy płaczesz.-złapał mnie za rękę na co się zatrzymałam.
-Nienawidzisz kiedy płaczę?-zapytałam kpiącym głosem.Chłopak spojrzał na mnie pytającym wzrokiem.-Wyobraź sobie,że od 4 lat płaczę co noc.A ile już ma ten zespół?Ach!No tak!4 lata.-znów wyrwałam się chłopakowi.-Ale wiesz co?Mam dość.Mam dość mojego płaczu.Mam dość mojego cholernie beznadziejnego życia.-chłopcy najwyraźniej nie wiedzieli o co chodzi.
Ale Niall wiedział.
-[T.I] nie zrób czegoś głupiego.-spojrzałam na niego.
-Teraz tak cię interesuję?-zapytałam,a łzy wylewały się z moich oczu.-Ale jak ja siedziałam i płakałam to ty sobie podróżowałeś i śmiałeś się z tymi swoimi przyjaciółmi.Wiesz jak to boli?Gdy stracisz wszystko,a jedyna osoba która ci została,zapomniała o twoim istnieniu?
-Nigdy o tobie nie zapomniałem.-chłopak najwyraźniej nie wiedział o co chodzi.
Zobaczyłam aptekę na przeciwko mnie.Poszłam tam.Chłopcy uważnie patrzyli co robię.Kupiłam opakowanie żyletek.Wyszłam z apteki.
-[T.I] natychmiast mi to oddaj.-powiedział Irlandczyk wystawiając rękę w moją stronę.
-Nie mam zamiaru.
-Mam dość.Dzwonię do twojej mamy.-na te słowa się zatrzymałam i odwróciłam do chłopaka.
-Nie fatyguj się.Nie żyje,od 4 lat.Tak ja tata,siostra,brat i I.T.P.
-Ale jak?
-Umarli w wypadku lotniczym.-powiedziałam zaciskając w ręce opakowanie żyletek.
-Nie wiedziałem.-powiedział smutno chłopak.
-Skąd miałeś wiedzieć?A teraz przepraszam,ale muszę iść.-niestety...albo na szczęście Niall mnie złapał.
-Taaak.....serio myślałaś,że pozwolę Ci iść?-zapytał Niall i ułożył mnie tak,że nogami otaczałam jego biodra.Brzuchem dotykałam jego pleców.
-Niall,puść mnie proszę.-powiedziałam przytulając się do niego,żebym nie spadła.On podtrzymywał mi rękami uda.
-Kobieto,czy ty coś jesz!?-zapytał Irlandczyk.
-Codziennie jakieś 2 kanapki.
-Jak ty jeszcze żyjesz!?
-No patrz.Jestem.Żyję.I chcę,żebyś minie puścił!-uderzyłam go w tył głowy.
-Zawsze byłaś tak uparta.-powiedział Niall uśmiechając się.
-Niall?
-Tak?
-Kiedy wyjeżdżacie?-zapytałam smutna.
-Nie wiem.-odpowiedział.-Koncert mamy za miesiąc.Tylko się uparłem,że chcę tu wcześniej przyjechać.
-Tęskniłam.-powiedziałam bardziej się do w niego wtulając i oparłam głowę o jego ramie.
-Ja bardziej.A teraz oddaj mi te żyletki.
-Nie.Potrzebuję ich.
-Niby po co?Po za tym wiesz,że i tak ci je zabiorę.
-W cal...tak w ogóle to gdzie my idziemy?-zapytałam gdy zorientowałam się,że nie idziemy w stronę mojego domu.
-Do mnie,a właściwie to do nas.-i teraz skapnęłam się,że chłopcy dalej z nami idą i przypatrują się tej całej sytuacji.
-Taaa...ja chcę do domu.
-Idziemy przecież do domu.
-Ale ja chcę do mojego domu Niall.
-Kiedyś mnie nie nazywałaś Niall.
-Ugh...ale ja chcę do mojego domu Niallku.
-Ooo...jak słodko!-odezwał się Louis.
-Ooo...rzygam tęczą.-powiedziałam ironicznie.-A teraz powiedzcie temu idiocie,żeby mnie puścił!-zaczęłam się wiercić.
-Jak ty mnie nazwałaś?-zapytał zatrzymując się.
-Idiotą idioto!-walnęłam go w plecy.
Niall mnie postawił i uśmiechnął się.
-Nie...nie..nie ja znam ten uśmiech...odejdź...nie zbliżaj się...-zaczęłam się cofać.-Proszę...Niall...Niall...Niall odsuń się...idź...błagam...-zaczęłam przyśpieszać-...Niall...Weź sobie...jego!-powiedziałam pokazując na Zayna.
Jednak Niall zaczął się do mnie zbliżać.
-Jeszcze mnie popamiętasz!-zaczął mnie gonić po całym parku.
W końcu mnie złapał.Zaczął mnie łaskotać.Nie mogłam uciec,bo on na mnie siedział.
-Prze...przepraszam...Niall...przestań...-mówiłam do blondyna przez śmiech.
-A co będę z tego miał?
-To,że...a co chcesz?-zapytałam chłopaka.
-Będziesz,chodzić ze mną za rękę,mówić do mnie Niallku i mówić,że mnie kochasz?
-Mam udawać,że jesteśmy razem?-zapytałam chłopaka.
-A kto powiedział,że udawać?-chłopak przybliżył się do mnie i złożył słodki pocałunek na moich ustach.
-Wow...-powiedziałam po pocałunku.
-Nawet nie wiesz ile na to czekałem.
-Ile ty na to czekałeś!?Ja na to czekałam 6 lat!-powiedziałam wstając z ziemi.
-Ej,ja też!-powiedział chłopak.
-Czyli zakochaliśmy się w sobie,w tym samym czasie?
-Na to wychodzi.-uśmiechnął się do mnie chłopak.-Zostało jeszcze jedno.
-Czyli?
-Czy ty [T.I] [T.N] zostaniesz moją dziewczyną?
-Tak Niallku.-powiedziałam,a chłopak ponownie mnie pocałował.
-To idziemy do reszty?
-Tak...Niall?
-Tak?
-Bo ty przecież wyjeżdżasz,a ja zostanę tu...-chłopak mi przerwał.
-Nie zostaniesz?-pocałował mnie po raz trzeci w ciągu 3 minut.
***2 lata później***
Tak jak Niallek obiecał,tak zrobił.Jeździłam z chłopakami w trasy.Z Niallem układa nam się bardzo dobrze.Oczywiście zdarzają się sprzeczki,ale one nigdy nie są na tyle poważne,abyśmy myśleli o rozstaniu.Bardzo się kochamy.Z chłopakami bardzo dobrze się dogaduję.Często im pomagam,tak jak oni mi.Wszystko się dobrze zapowiada.Tak jak się zastanowić,to nasze tatuaże zawsze oznaczały miłość.Przecież zrobiliśmy je,kiedy byli już w sobie zakochani.♥
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nie wiem dlaczego ostatnio jest tak dużo Niallku :p Ale on mi tu najbardziej pasował.Później napiszę jeszcze Louisa.Proszę o komentarze ♥ Lama ♥
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
-Dzień Dobry.Mogę coś podać?-zapytał miła kelnerka.
-A co pani poleca?-zapytałam uśmiechając się.
-Spaghetti?
-Poproszę.-powiedziałam a kelnerka odeszła.
Nie czekałam długo,a kelnerka przyszła z talerzem spaghetti.Już miałam brać widelec do ręki,kiedy zauważyłam pięciu chłopaków idących w moją stronę.Byli uśmiechnięci.Tacy szczęśliwi.Szybko wyjęłam portfel.Chłopcy usiedli koło mnie.
-Hej [T.I]!-powiedział Niall gdy mnie przytulił.
-Hej Niall.-powiedziałam smutno.
Z jednej strony strasznie mi brakowało tych uścisków.Ale przecież on wyjechał.Zostawił mnie.Rozumiem kariera jest dla niego ważna,ale co ze mną?Nie chcę,żeby to zabrzmiało tak,jakbym myślała tylko o sobie,ale mi było na prawdę ciężko.
-Coś się stało?-Harry.
Popatrzyłam na zatroskane oczy Nialla.Moje od razu się zaszkliły.Ocknęłam się i samotna łza spłynęła mi po policzku.
-Przepraszam śpieszę się.-powiedziałam zostawiając pieniądze na stoliku.
-[T.I],co się stało?-zapytał Niall łapiąc mnie za rękę.
Spojrzałam tylko na niego i wyrwałam się.Łzy znów spływały mi po policzkach.Szłap przyśpieszonym krokiem.Chłopcy mnie dogonili.Nie miałam siły biec.Niall nigdy nie odpuszczał.Nigdy.Tak było też tym razem.Niestety do domu miałam dość daleko.Nie patrzyłam na chłopców.
-[T.I] proszę zatrzymaj się i powiedz co się stało.-próbował przekonać mnie blondyn.Spojrzałam tylko na niego.-Wiesz,że nienawidzę kiedy płaczesz.-złapał mnie za rękę na co się zatrzymałam.
-Nienawidzisz kiedy płaczę?-zapytałam kpiącym głosem.Chłopak spojrzał na mnie pytającym wzrokiem.-Wyobraź sobie,że od 4 lat płaczę co noc.A ile już ma ten zespół?Ach!No tak!4 lata.-znów wyrwałam się chłopakowi.-Ale wiesz co?Mam dość.Mam dość mojego płaczu.Mam dość mojego cholernie beznadziejnego życia.-chłopcy najwyraźniej nie wiedzieli o co chodzi.
Ale Niall wiedział.
-[T.I] nie zrób czegoś głupiego.-spojrzałam na niego.
-Teraz tak cię interesuję?-zapytałam,a łzy wylewały się z moich oczu.-Ale jak ja siedziałam i płakałam to ty sobie podróżowałeś i śmiałeś się z tymi swoimi przyjaciółmi.Wiesz jak to boli?Gdy stracisz wszystko,a jedyna osoba która ci została,zapomniała o twoim istnieniu?
-Nigdy o tobie nie zapomniałem.-chłopak najwyraźniej nie wiedział o co chodzi.
Zobaczyłam aptekę na przeciwko mnie.Poszłam tam.Chłopcy uważnie patrzyli co robię.Kupiłam opakowanie żyletek.Wyszłam z apteki.
-[T.I] natychmiast mi to oddaj.-powiedział Irlandczyk wystawiając rękę w moją stronę.
-Nie mam zamiaru.
-Mam dość.Dzwonię do twojej mamy.-na te słowa się zatrzymałam i odwróciłam do chłopaka.
-Nie fatyguj się.Nie żyje,od 4 lat.Tak ja tata,siostra,brat i I.T.P.
-Ale jak?
-Umarli w wypadku lotniczym.-powiedziałam zaciskając w ręce opakowanie żyletek.
-Nie wiedziałem.-powiedział smutno chłopak.
-Skąd miałeś wiedzieć?A teraz przepraszam,ale muszę iść.-niestety...albo na szczęście Niall mnie złapał.
-Taaak.....serio myślałaś,że pozwolę Ci iść?-zapytał Niall i ułożył mnie tak,że nogami otaczałam jego biodra.Brzuchem dotykałam jego pleców.
-Niall,puść mnie proszę.-powiedziałam przytulając się do niego,żebym nie spadła.On podtrzymywał mi rękami uda.
-Kobieto,czy ty coś jesz!?-zapytał Irlandczyk.
-Codziennie jakieś 2 kanapki.
-Jak ty jeszcze żyjesz!?
-No patrz.Jestem.Żyję.I chcę,żebyś minie puścił!-uderzyłam go w tył głowy.
-Zawsze byłaś tak uparta.-powiedział Niall uśmiechając się.
-Niall?
-Tak?
-Kiedy wyjeżdżacie?-zapytałam smutna.
-Nie wiem.-odpowiedział.-Koncert mamy za miesiąc.Tylko się uparłem,że chcę tu wcześniej przyjechać.
-Tęskniłam.-powiedziałam bardziej się do w niego wtulając i oparłam głowę o jego ramie.
-Ja bardziej.A teraz oddaj mi te żyletki.
-Nie.Potrzebuję ich.
-Niby po co?Po za tym wiesz,że i tak ci je zabiorę.
-W cal...tak w ogóle to gdzie my idziemy?-zapytałam gdy zorientowałam się,że nie idziemy w stronę mojego domu.
-Do mnie,a właściwie to do nas.-i teraz skapnęłam się,że chłopcy dalej z nami idą i przypatrują się tej całej sytuacji.
-Taaa...ja chcę do domu.
-Idziemy przecież do domu.
-Ale ja chcę do mojego domu Niall.
-Kiedyś mnie nie nazywałaś Niall.
-Ugh...ale ja chcę do mojego domu Niallku.
-Ooo...jak słodko!-odezwał się Louis.
-Ooo...rzygam tęczą.-powiedziałam ironicznie.-A teraz powiedzcie temu idiocie,żeby mnie puścił!-zaczęłam się wiercić.
-Jak ty mnie nazwałaś?-zapytał zatrzymując się.
-Idiotą idioto!-walnęłam go w plecy.
Niall mnie postawił i uśmiechnął się.
-Nie...nie..nie ja znam ten uśmiech...odejdź...nie zbliżaj się...-zaczęłam się cofać.-Proszę...Niall...Niall...Niall odsuń się...idź...błagam...-zaczęłam przyśpieszać-...Niall...Weź sobie...jego!-powiedziałam pokazując na Zayna.
Jednak Niall zaczął się do mnie zbliżać.
-Jeszcze mnie popamiętasz!-zaczął mnie gonić po całym parku.
W końcu mnie złapał.Zaczął mnie łaskotać.Nie mogłam uciec,bo on na mnie siedział.
-Prze...przepraszam...Niall...przestań...-mówiłam do blondyna przez śmiech.
-A co będę z tego miał?
-To,że...a co chcesz?-zapytałam chłopaka.
-Będziesz,chodzić ze mną za rękę,mówić do mnie Niallku i mówić,że mnie kochasz?
-Mam udawać,że jesteśmy razem?-zapytałam chłopaka.
-A kto powiedział,że udawać?-chłopak przybliżył się do mnie i złożył słodki pocałunek na moich ustach.
-Wow...-powiedziałam po pocałunku.
-Nawet nie wiesz ile na to czekałem.
-Ile ty na to czekałeś!?Ja na to czekałam 6 lat!-powiedziałam wstając z ziemi.
-Ej,ja też!-powiedział chłopak.
-Czyli zakochaliśmy się w sobie,w tym samym czasie?
-Na to wychodzi.-uśmiechnął się do mnie chłopak.-Zostało jeszcze jedno.
-Czyli?
-Czy ty [T.I] [T.N] zostaniesz moją dziewczyną?
-Tak Niallku.-powiedziałam,a chłopak ponownie mnie pocałował.
-To idziemy do reszty?
-Tak...Niall?
-Tak?
-Bo ty przecież wyjeżdżasz,a ja zostanę tu...-chłopak mi przerwał.
-Nie zostaniesz?-pocałował mnie po raz trzeci w ciągu 3 minut.
***2 lata później***
Tak jak Niallek obiecał,tak zrobił.Jeździłam z chłopakami w trasy.Z Niallem układa nam się bardzo dobrze.Oczywiście zdarzają się sprzeczki,ale one nigdy nie są na tyle poważne,abyśmy myśleli o rozstaniu.Bardzo się kochamy.Z chłopakami bardzo dobrze się dogaduję.Często im pomagam,tak jak oni mi.Wszystko się dobrze zapowiada.Tak jak się zastanowić,to nasze tatuaże zawsze oznaczały miłość.Przecież zrobiliśmy je,kiedy byli już w sobie zakochani.♥
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nie wiem dlaczego ostatnio jest tak dużo Niallku :p Ale on mi tu najbardziej pasował.Później napiszę jeszcze Louisa.Proszę o komentarze ♥ Lama ♥
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz