poniedziałek, 12 stycznia 2015

URODZINOWY ZAYN ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
WSZYSTKIEGO NAJ NAJLEPSZEGO ZAYN♥NIE WIERZĘ,ŻE MA JUŻ 22 LATA :) ALE BĘDĄ MIELI IMPRĘ...CHYBA...OJ TAM!NIE WAŻNE!DLA WSZYSTKICH ŻON ZAYNA POZDROWIENIA♥
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Chciałam was od razu chciałam was poinformować!Moja kochana Gosia,nie ma dzisiaj internetu,więc urodzinowego posta dla Zayna napiszę najprawdopodobniej jutro
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
A TERAZ MIŁEGO CZYTANIA:
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Wstałam rano i od razu popatrzyłam w bok.Zayn tak słodko spał.Z resztą,on zawsze jest słodki XD.Dzisiaj są urodziny Zayna.Postanowiłam zrobić mu psikusa.Będę udawać,że zapomniałam o jego urodzinach,ale tak,by nie był za bardzo smutny.Chłopcy nie wiedzą,że mam to w planach.Na szczęście.Znając ich,od razu by się wygadali.Wstałam z łóżka i podeszłam do szafy.Wybrałam zestaw ubrań i poszłam z nim do łazienki.Ubrałam się,ułożyłam włosy i zrobiłam lekki makijaż.

Poszłam do kuchni zrobić śniadanie.
Układałam właśnie truskawki na naleśnikach,kiedy usłyszałam zaspany głos Zayna.
-Hej kochanie.
-Hej.Wyspałeś się?-zapytałam widząc jego zmęczoną twarz.
-Nie.-powiedział szybko.
-A to dlaczego?-spytałam zdziwiona.
-Bo Horan nie chciał mnie wypuścić z domu chłopaków.
-Dlaczego tym razem?
-Powiedział,że chcę,żebym mu zrobił spaghetti.
-Tak jakby nie mógł zamówić.-powiedział kręcąc przy tym głową.
Zayn podszedł do mnie i mnie przytulił.Pocałowałam go w policzek i poszłam jadalni,żeby zanieść posiłek.
-Siadaj.-powiedziałam pokazując na krzesło przede mną.
-Dzięki,ale nie musiałaś.-powiedział uśmiechając się.
Odwzajemniłam gest i podałam mu widelec.Zayn uważnie mi się przyglądał,przez co czułam się lekko speszona.
-Jestem brudna?-zapytałam wycierając swoje usta.
-Nie,po prostu ładnie dziś wyglądasz.Znaczy-zaczął się tłumaczyć-zawsze ładnie wyglądasz...
-Ok.-przerwałam mu i poszłam umyć naczynia.
Umyłam naczynia i poszłam do mojego chłopaka.Aktualnie pisał z kimś sms.
-Co robisz?-zapytałam siadając obok niego na kanapie.
-Louis pyta czy wpadniemy do niego.
-Ale kiedy?
-O 11?
-Dobra.Czyli musimy już wychodzić?
-Na to wychodzi.
Zaśmiałam się z Zaynem i poszliśmy się wyszykować do wyjścia.Nałożyłam buty i narzuciłam płaszcz.Było dziś dość zimno.Wyszliśmy z domu trzymając się za ręce.Będzie kiepsko jak chłopaki zepsują mój plan.Bo jak wejdziemy,a oni zaczną mu składać życzenia?Dobra jakoś z tego wybrnę.Zbliżaliśmy się już do domu chłopaków.Powiedziałam Zaynowi,że zobaczyłam moją przyjaciółkę i że za chwilę przyjdę.Zayn poszedł do chłopaków,a ja poszłam się chwilę przejść,żeby nie było.Minęło 15 minut więc postanowiłam już iść.Zapukałam do drzwi.Stanął w nich Niall z kanapką w ręku.
-Hej.-powiedziałam na co on uśmiechnął się.
-Siema.-odpowiedział po chwili.
-Mogę wejść,bo wiesz nie jest z byt ciepło.
-A no tak.-powiedział i wpuścił mnie do domu.
Zdjęłam buty i płaszcz,po czym powędrowałam do salonu.Chłopcy uśmiechnęli się do mnie.
-Ile można gadać z przyjaciółką?-zapytał Harry.
-I to jeszcze na takim mrozie.-dodał Louis.
-Najwidoczniej można.-powiedziałam i wzruszyłam ramionami.
-Ja idę na chwilę do sklepu.-powiedział Zayn wstając z kanapy.
-Mogę z tobą?-zapytałam.
-Może zostań,nie chcę,żebyś się przeziębiła.I tak już długo stałaś na zimnie.
-Chcesz mnie zostawić samą na pastwę tych idiotów?-zapytałam pokazując na siedzących na kanapie chłopaków.
-Ehem...my to słyszymy.-powiedzieli razem.
-A tak.To jak ja tam?Na pastwę tych idiotów!?-zapytałam ponownie.
-Jak coś to dzwoń.-powiedział i pocałował mnie w czoło.
-Zaynnnn....-powiedziałam gdy zamykał drzwi.
Usiadłam nie chętnie na fotelu i wyciągnęłam telefon z kieszeni.
-[T.I]?-usłyszałam Liama.
-Tak?-zapytałam nie spuszczając oczu z telefonu.
-Jaki dzisiaj dzień?-Harry.
-12 stycznia.-powiedziałam dalej patrząc w telefon.
-Więc...-Niall.
-Więc...jest poniedziałek?
-I...-Liam
-I...-powtórzyłam.
-Zapomniałaś o...-przerwałam Louisowi.
-Urodzinach Zayna?W życiu!-chłopcy spojrzeli na mnie zdezorientowani.-Po prostu chcę mu zrobić psikusa.-uśmiechnęłam się sama do siebie.
-Czyli?-Harry.
-Czyli jak mu powiecie,to was zatłukę.-powiedziałam i spojrzałam na nich morderczym spojrzenie.
-Twoje spojrzenie zabija.-powiedział Niall.
I teraz się chytrze uśmiechnęłam.
-Boję się.-powiedzieli po chwili.
-Bo kto powiedział,że nie jestem psycho fanką The Wanted i chcę was wszystkich zabić?-chłopcy odsunęli się ode mnie kawałem.
-Już jestem!-usłyszałam na plecami.
-Hej kochanie.-powiedziałam wstając z fotela i podchodząc do mojego chłopaka.
Chłopcy patrzyli na nas,a raczej na mnie z przerażeniem.
-A im co?-zapytał zdziwiony Zayn.
-Nie mam pojęcia.-powiedziałam i spojrzałam na nich.
-Nie mam pojęcia!?Nie mam pojęcia!?Zayn ona jest zła!-powiedział Louis przytulając się do Nialla.
-Zgadzam się z Louisem.-powiedział Niall.
-I ja!-powiedział Liam.
-Też!-Harry.
-Wiecie co?Ja wam miałam tu szykować przepyszny obiad,a wy mi tutaj takie rzeczy wmawiacie?-zapytałam ze łzami w oczach.
Umiem zrobić tak,żebym miała w oczach łzy,ale nie umiem się rozpłakać.A jak już,to bardzo rzadko.
-Obiad?-Niall się zerwał.
-Niall,skąd wiesz z czym będzie ten obiad?-zapytał podejrzliwe Lou.
-A na deser ciasto marchewkowe.-powiedziałam pewnie.
-Marchewki?On jest jednak dobra!-krzyknął Lou.
-Ale po tym co powiedzieliście,rozmyśliłam się.-powiedziałam i popatrzyłam na zawiedzionych chłopców.
-Kobieto,idź do kuchni i zrób mi ciasto marchewkowe!-krzyknął Louis pokazując na drzwi od kuchni.
-Łoł łoł łoł...chyba się trochę zagalopowałeś!-powiedziałam podchodząc do niego.
-Stary lepiej nie wkurzaj [T.I].-usłyszałam głos Nialla.
-Przepraszam.-powiedział i opuścił głowę.
-Dobra,następnym razem uważaj na słowa.A teraz idę do kuchni.
-Po co?-Niall.
-Jak to po co?Sami sobie zrobicie ten obiad i ciasto?-zapytałam znikając za drzwiami kuchni.

***godzinę później***

-Długo jeszcze?-cały czas jęczał Irlandczyk.
Nie odpowiedziałam po prostu weszłam do salonu gdzie przebywali chłopcy i po kolei wystawiałam im przygotowane przeze mnie potrawy.Oni tylko patrzyli na to z otwartymi ustami.











-Nie źle.-powiedział Niall,patrząc na wszystko to co przygotowałam.

***20:32***

Wyszliśmy od chłopaków jakieś pół godziny temu.Zayn wyglądał na smutnego.Dlatego właśnie postanowiłam dać mu już ten prezent.
-Co się stało kochanie?-zapytałam podchodząc do niego z prezentem za plecami.
-Zapomniałaś.-powiedział smutno.
-O twoich urodzinach?
-Tak wła...zaraz co?
-Kotku,jak mogłabym zapomnieć.-zza pleców wyjęłam prezent.
Dałam mu [co dałaś Zaynowi].Był strasznie zadowolony.
I tak skończyła się przygoda z urodzinami Zayna.

lama♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz