sobota, 27 grudnia 2014

#Lou ♥ 4

Nie chciałam tutaj być.Położyłam się na łóżku i zaczęłam płakać.
-T.I nie płacz.-usłyszałam głos Louisa.
-Po co ja wam to mówiłam?Teraz bym tutaj nie siedziała.
-Nie teraz byś siedziała poobijana w swoim pokoju.-powiedział Louis patrząc na mnie.
Na jego słowa tylko odwróciłam się i zaczęłam mocniej płakać w poduszkę.Louis zaczął mnie głaskać po plecach
-No nie płacz już.-powiedział kładąc się obok mnie.
Nie odpowiedziałam.Louis cały czas mnie pocieszał.
-...bo...-mówił coś Louis.
-Dziękuję.-powiedziałam przytulając się do chłopaka.
-Ale za co?-spytał zdziwiony.
-Za to,że jesteś.-powiedziałam i spojrzałam chłopakowi w oczy.
Louis niebezpiecznie zmniejszał odległość między nami.I w końcu stało się.Pocałowaliśmy się,zawsze kochałam Louisa,ale myślałam,że on tego nie odwzajemni.Nikt nie chciał kończyć tej magicznej chwili,ale w końcu zabrakło nam tchu i musieliśmy się od siebie odkleić.
-Kocham Cię Lou ♥.-powiedziałam kładąc się na klatkę piersiową chłopaka.
-Czekaj jeszcze nie teraz.-powiedział i wstał.
Byłam zdziwiona bo nie wiedziałam co chodzi.Chłopak jednak nie wyszedł z pokoju.Usiadłam na łóżku,a on na przeciwko mnie.
-T.I ja kocham Cię od kont poznaliśmy się w tym sklepie.Zawsze będę  Cię kochać i nigdy nie opuszczę.Przysięgam.Czy zostaniesz moją dziewczyną?
-T-Tak.-odpowiedziałam chłopakowi.
Louis ponownie złączył nasze usta i ułożył w poprzedniej pozycji.
-Teraz mogę?-zapytałam nie pewnie.
-Tak.-powiedział zadowolony chłopak.
-Kocham Cię Lou ♥.-powtórzyłam to co powiedziałam mu 5 minut temu.
-Ja Ciebie też T.I ♥.-po raz trzeci w ciągu 6 minut się pocałowaliśmy.-Czyli,że jak jesteś moja dziewczyną zostajesz u nas w domu,tak?
-No chyba tak.-powiedziała i uśmiechnęłam się do niego.-A raczej na pewno.

***Następnego Dnia godzina 5:01***

Właśnie wstałam z łózka,postanowiłam ubrać się zanim obudzi się reszta.Postawiłam na wygodną brązową bluzkę i dżinsowe krótkie spodenki.Do tego dwie bransoletki i prześliczny zegarek.Nałożyłam lekki make up i spojrzałam na zegarek.
Była 6:21.Pomyślałam,że zrobię chłopakom śniadanie.Przygotowałam kanapki,sałatkę owocowa,babeczki,a do tego herbata,skok pomarańczowy,sok marchewkowy i sok jabłkowy.


Ja jednak zrobiłam sobie kanapkę i zaczęłam jeść w między czasie sprzątając po chłopakach.Skończyłam sprzątać,była godzina 7:43,chłopcy właśnie wychodzili ze swoich pokoi.
-Hejko.-powiedziałaś na przywitanie.
-Hej,kiedy wstałaś?-zapytali chórkiem i wybuchli śmiechem.
-Około piątej.-powiedziałaś i wzruszyłam ramionami.-Jak się spało?-zapytałam zmieniając temat.
-Dobrze.-powiedzieli wszyscy po za Louisem.
-A tobie Lou?-zapytałam gdy wszyscy już odpowiedzieli.
-Mi się spało wyśmienicie.-powiedział i uśmiechnął się do mnie,odwzajemniłam jego gest i powędrowałam do kuchni posprzątać po przygotowaniu posiłku.
-T.I to ty to wszystko zrobiłaś?-chwilę później usłyszałam głos Nialla.
-Taa...-krzyknęłaś z kuchni.
Chwilę później do kuchni wbiegł uradowany Niall.
-Kocham Cię!-powiedział Niall przytulając mnie.
-Ja Ciebie też.-powiedziałam i pocałowałam go w policzek.
-Ale tak po przyjacielsku.-powiedział niepewnie Niall.
-Tak,tak wiem,po za tym mam już kogoś.-powiedziałam dalej zmywając naczynia.
-Chłopaki chodźcie tu!-wydarł się Niall.
-Co?-zapytali chłopcy,którzy w tym momencie stali obok nas.
-A wiecie,że T.I ma...-zamknęłam mu usta ręką.
-Mam dość zmywania garów.-dokończyłam i posłałam mu srogie spojrzenie.
Chłopak chyba zrozumiał,bo się lekko przestraszył.Zabrałam rękę z ust blondyna.
-Dlatego ktoś musi to zrobić za nią.-powiedział,a ja pokazałam mu kciuk w górę,tak by chłopcy tego nie zauważyli.
-Ale to jak już zjecie.-powiedziałam i uśmiechnęłam się.
-Jacyś dziwni jesteście.-powiedział Zayn.
-E tam,Niall nie jest dziwny tylko ja!Takie życie,lubię być dziwna.-teraz pokazałam kciuk w górę,tak,żeby chłopcy to zauważyli.
-Lou możemy pogadać?-zapytałam gdy chłopcy już mieli odchodzić.
-Dobrze.-powiedział obojętnie,tak by chłopcy się nie domyślili.
Gdy zostałam sama z Louisem.Chłopak zbliżył się do mnie i złożył pocałunek na moich ustach.
-Przepraszam,że tak się zachowałem,ale czy moglibyśmy zachować to jeszcze w tajemnicy?-zapytał Louis patrząc mi w oczy.
-Jasne,jeśli tak chcesz.-powiedziałam i wróciłam do mycia naczyń.
-Jesteś na mnie zła?-zapytał smutny.
-No coś ty,nie jestem zła.-powiedziałam i pocałowałam go w policzek.-A teraz możesz już iść.-powiedziałam i uśmiechnęłam się do chłopaka.
-Dzięki,kocham Cię ♥.
-Ja Ciebie też ♥.
-Ale ty go też?-do kuchni weszli chłopcy.
-Eee...nie ''ja ciebie też'' tylko ''ja tobie też''-powiedziałam szybko-Louis pomógł mi zmywać naczynia.
-A,to spoko.-powiedzieli chłopcy i usiedli przy stole.
Ja za to poszłam na chwilę po naczynia,w których chłopcy jedli śniadanie.
-Daj T.I ja to umyję.-powiedział Lou.
-Nie,poradzę sobie,-powiedziałam,ale chłopak i tak wziął ode mnie naczynia i zaczął zmywać.

***2 miesiące później***

Nie powiedzieliśmy jeszcze chłopakom,że się spotykamy.Wolimy jeszcze poczekać.Od 2 tygodni,źle się czuję,ale staram się,żeby tego nie myło widać.Ale czasem mi to nie wychodzi.Dzisiaj umówiłam się z I.T.P na spotkanie.Siedziałam na kanapie,kiedy nagle zebrało mi się na mdłości.Pobiegłam do łazienki.Umyłam sobie jeszcze szybko zęby.Akurat gdy obmywałam twarz,do pomieszczenia weszli chłopcy.
-T.I dobrze się czujesz?-zapytał z troską Niall.
-Tak,tak.Ja już muszę iść.-powiedziałam i zmierzałam w drogę wyjścia.
-Ale gdzie idziesz w takim stanie?-zapytał Louis.
-Idę do I.T.P.-powiedziałam szybko.-Do zobaczenia.
-Zawieść Cię?-teraz usłyszeliśmy klakson samochodu.
-I.T.P po mnie przyjechała.-powiedziałam i uśmiechnęłam się do chłopaków.-Pa.
-Pa.-powiedzieli chłopcy,po czym zamknęłam drzwi.

***W domu u I.T.P***

-Co robimy?-zapytałam gdy weszłyśmy do domu.
-Choć ze mną.-powiedziała moja przyjaciółka i pociągnęła mnie do łazienki.
Dała mi do ręki testy ciąże.Skinęłam głowa na znak,że wiem o co jej chodzi i weszłam do łazienki.Po chwili wyszłam z łazienki.Płakałam.Były to łzy jednocześnie szczęścia i niepokoju.Szczęście było dlatego,że byłam w ciąży,niepokoju dlatego,że nie wiedziałam jak zareaguję Louis,przecież on nie chce jeszcze powiedzieć chłopakom,że z nim chodzę,a co dopiero,że jestem z nim w ciąży!?
-I co?-zapytała I.T.P.
Ja skinęłam tylko głową na znak,że wynik jest pozytywny.
-Choć zawiozę Cię do Louisa,chyba musicie pogadać.

***W domu***

Nadal płakałam.Z salonu słyszałam śmiechy chłopców.Weszłam do salonu,a chłopcy tylko na mnie spojrzeli.
-Tomlinson musimy pogadać,teraz!-krzyknęłam.
-Już im powiedziałem.-powiedział uśmiechający się Louis.-Dlaczego jesteś zła?-zapytał mnie chłopak.
-Nie jestem zła,jestem szczęśliwa,tylko nie jestem pewna czy ty będziesz.-powiedziałam patrząc prosto w oczy mojemu chłopakowi.
-T.I,ale ja już im powiedziałem.
-Jejku,powiedziałeś im,to że jesteśmy razem,a nie to że...-zacinałam się.
-To że co?-zapytał Lou.
-To że jestem w ciąży.-powiedziałam cicho.
-Słucham?-chłopcy nie usłyszeli.
Podeszłam do Louisa i powiedziałam mu na ucho to do miałam powiedzieć.
-To wspaniale.-powiedział chłopak,wziął mnie na ręce i pocałował.-Chłopcy słuchajcie.-zaczął Louis.
-Słuchamy.-powiedzieli chłopcy ze skupieniem.
-Ja..jestem w ciąży.-powiedziałam tak by chłopcy to usłyszeli.
-YEY!-krzyknęli chłopcy i rzucili się na mnie.
Oczywiście następnego dnia był impreza itp.

***5 lat później***

Nasza córeczka ma 4 lata,a synek 2.Z Louisem jest świetnym ojcem.Teraz też moim mężem.Dotrzymał słowa.Obiecał ''Zawsze będę  Cię kochać i nigdy nie opuszczę''.Kochamy się ♥.

lama♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz