-Nie za bardzo.-powiedzieli chłopcy.
-To nie wiem co mam powiedzieć.-powiedziałam i wzruszyłam ramionami.
-A może to co robiłaś?-Louis.
-I to jest ten moment kiedy nie wiem co powiedzieć.-powiedziałam i machnęłam rękami w górę.
-A co ty tu robiłaś?-zapytał Zayn.
-Yyy...nic ciekawego.-ręce nadal trzymałam za plecami.
-A co masz za plecami?-zapytał nagle Lou.
-Nic ciekawego.-powiedziałaś ponownie.
-A możesz pokazać?-zapytał Liam.
-Ale ja nic nie mam.-powiedziałam szybko.
-To pokarz ręce.-zwinnym ruchem schowałam żyletkę do kieszeni i pokazałam chłopakom,że nie mam nic w ręce.
-To co robiłaś jak przyszliśmy?-Niall.
-Dlaczego się tak o wszystko wypytujecie?-odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
-Bo się o Ciebie martwimy.-powiedzieli razem.
-Co to,jakaś telepatia?-zapytałaś zdziwiona.
-Można powiedzieć,że znamy się tak dobrze,że wiemy kiedy kto chce co powiedzieć.Ale to tylko w takich sytuacjach.-Louis.
-Dobrze,możecie już iść?-zapytałam.
-A powiesz co robiłaś?-zapytał Zayn.
-Nie.-powiedziałaś szybko.
-Dlaczego?-spytali razem.
-Dlatego,że uznalibyście mnie za wariatkę i wywalicie z domu.-powiedziałam patrząc na każdego z nich.
-Nigdy byśmy Cię tak nie nazwali.-powiedzieli chłopcy.
-Taaa...możemy o tym nie gadać?-zapytałam za chwilę.
-Dobra,ale i tak się w końcu dowiemy.-powiedział Liam.-Idziesz z nami oglądać film?
-Spoko,tylko się się przebiorę.-powiedziałam chłopcom,oni tylko przytaknęli i wyszli z pokoju.
Ubrałam luźną koszulkę i dżinsy,do tego trampki i kilka bransoletek.Żyletkę schowałam do swojej walizki i zeszłam na dół.
Zawsze chowałam jakoś moje blizny.Chłopakom nie odważyłam się powiedzieć.Jak oni by zareagowali!?Nie,na pewno im nie powiem!Zeszłam na dół wszystkie oczy skupiły się na mnie.
-T.I wiesz,że nam możesz zaufać?-zapytał Zayn.
-Więc...
-Więc możesz nam powiedzieć co robiłaś na górze.
-O Boże,jeśli tylko po to chcieliście żebym przyszła,to ja już pójdę.-powiedziałam i już miałam się odwracać,ale złapał mnie Liam.
-T.I proszę.-powiedział patrząc Ci w oczy.
-Przestań.-powiedziałam i odwróciłam wzrok.
-Ale co ja zrobiłem?-chłopak nie wiedział o co chodzi.
-Nie patrz na mnie tymi swoimi oczami,bo zawsze Ci ulegam.-powiedziałam dalej nie patrząc na chłopaka.
-A powiesz co robiłaś tam na górze?-zapytał ponownie Liaś.
-Powiedzieć czy nie?Mogę im zaufać?A co jeśli mnie wyrzuca z domu?W sumie tego właśnie chcę.Ale zaraz zaraz,przecież ja kocham Liama.Tak,kocham Liama.Ale jak mu to powiedzieć?On jest gwiazdą a ja?Zwykłą dziewczyną,w dodatku z sierocińca!On nigdy nie pokocha takiej dziewczyny jak ja.-biłam się z myślami w mojej głowie.W końcu zdecydowałam.-Nie mogę.-powiedziałam cicho i poszłam do swojego pokoju.Otworzyłam przypadkowa książkę i zaczęłam czytać.
***Oczami Liama***
-Co ona mogła tam robić?-Niall.
-A może ona się tnie?-zapytał Zayn.
-A może ty masz rację.-powiedział Louis.
-Dobra zrobimy tak...-zacząłem tłumaczyć im mój plan.
Tak jak postanowiliśmy tak zrobiliśmy.Gdy T.I spała wszedłem do jej pokoju i z jej ręki zdjąłem czerwoną opaskę,która zakrywa nadgarstek.Zayn miał rację.Nie spaliśmy jeszcze bo była 22:00.Wyszedłem z pokoju T.I.
-Zayn miał rację.-powiedziałem do chłopaków.
-Czyli,że...-zaczął Louis.
-Tak.-przerwałem mu.
Poszliśmy z chłopakami spać,rano gdy wstaliśmy poszliśmy do pokoju T.I,która jeszcze spała.Po jakiś 5 minutach wstała.
-Wy chcecie mnie zabić!?-spytała przerażona.
-Powiedz dlaczego?-Niall.
-Co dlaczego?-dziewczyna nie wiedziała o co chodzi.
Wskazałem na rękę dziewczyny,gdy zobaczyła,że nie ma ręce opaski,była wyraźnie zdziwiona.
-Od kiedy?-zapytałem dziewczyny.
-Od 3 lat.-powiedziała i spuściła wzrok na podłogę.
-Dlaczego?-Niall.
-Bo...bo ja mam dość siebie,dość swojego,życia,jestem beznadziejna!
-Nie mów tak.-Harry.
-A jak mam mówić?!Jestem na tyle beznadziejna,że nawet moi własna matka mnie nie chciała!-powiedziała siadając na łóżku.Była zapłakana.Przytuliłem ją i powiedziałem,że wszystko będzie dobrze.-Nic nie będzie dobrze.-powiedziała cicho.
***Kilka godzin później***
***Oczami T.I***
Siedziałam właśnie na łóżku i myślałam nad sensem mojego życia.Stwierdziłam,że gdybym nie zadzwoniła do Liama,pewnie już bym nie żyła.W myśleniu przerwało mi pukanie do drzwi.
-Proszę.-powiedziałam tak by ktoś to usłyszał.Do pokoju wszedł Liam.
-Hej.-powiedział i położył się obok mnie podpierając się na łokciu.
-Cześć.-powiedziałam i spojrzałam w jego piękne oczy.-Nie znów to samo.-powiedziałam i spuściłam wzrok.Chłopak podniósł mój pod brudek i pocałował mnie.Odwzajemniłam pocałunek.
-Czyli co jesteśmy razem?-zapytał po skończonym pocałunku.
-Na to wychodzi.-powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego.
-Ale obiecaj,że już nigdy tego nie zrobisz.-powiedział patrząc na mój nadgarstek.
-Obiecuję.Teraz znalazłam swój sens życia.-powiedziałam,a chłopak ponownie się do mnie zbliżył i pocałował.
***8 lat później***
Z Liamem mam 2 dzieci.Chłopiec ma 7 lat,a dziewczynka 5.Gdy patrzę jak Liam uczy naszego synka I.T.S grać w piłkę,mimowolnie się uśmiecham.To jest takie urocze.Bardzo się kochamy,jesteśmy 4 lata po ślubie.Liam jest słodkim,uroczym i troskliwym chłopakiem.Każda dziewczyna o takim marzy.A ja trafiłam na tego idealnego...♥
lama♥

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz