poniedziałek, 23 lutego 2015

#Zayn cz.3

-Przez cały czas. Słyszałam też jak chłopaki się z ciebie śmieją. Miałam ochotę powiedzieć,że cię słyszę,ale nie miałam siły.
-Jak się czujesz?-zapytał Zayn.
-A dobrze dziękuję.-powiedziała z uśmiechem.

***Oczami [T.I]***

Chłopcy i [I.T.P] spojrzeli na mnie ze zdziwieniem.
-Ty...ty w ogóle wiesz kim my jesteśmy?-zapytał niepewnie Zayn.
-Z tego co mi wiadomo One Direction.-spojrzałam na [I.T.P].

Pewnie nie wiedzieli dlaczego nie jestem taka przestraszona. Czasem chłopcy przychodzili do mnie bez przyjaciółki. Mówili mi wtedy jak bardzo mnie przepraszają. Mówili,że nie chcieli do tego dopuścić. Chcieli,żebym zwróciła na nich uwagę. Że strasznie przepraszają.

Nie raz czułam na swojej ręce ich ciepłe usta. Nie raz czułam też na niej łzy. Ich łzy. To jest straszne. Straszne jest to,że wiesz jak ktoś cierpi. Chcesz pocieszyć,przytulić i powiedzieć,że nic się nie stało. Ale nie możesz. Nie możesz się ruszyć. Nie możesz się odezwać. 

Tak jakbyś żyła. Żyła,ale nie istniała. Albo...żyła w wiecznym mroku. Mroku,który jest czasem przerywany. Przerywany przez tych,których tak bardzo chcesz dotknąć. I znów zaczynasz o tym myśleć. Myśleć o tym jak blisko,a jednocześnie daleko od nich jesteś. 

Jak bardzo chcesz otrzeć te łzy. Ale nie możesz się ruszyć. Jedyne co czujesz to smutek i ból. Ból fizyczny. Bo tego co się dzieje w Twoim sercu nie można nazwać. To jest tak...tak jakby wbito w Ciebie setkę ostrzy. Następnie je wyjęto. Zaszyto rany i ponownie wbić. Tak, żeby ból się nie kończył. Jednym słowem: Straszne!

Newet nie zauważyłam,a z moimch oczu zaczęły wypływać łzy. 
-Iść po lekarza?-usłyszałam zatroskany głos Zayna.
-Nie. Po prostu mnie przytulcie.-jak na zawołanie wszyscy w sali się na mnie rzucili. 
Gdy już się ode mnie odkleili wytarłam łzy,które spływały mi po policzkach. 

-Czemu płaczesz?-tym razem odezwał się Liam.
-O tak o.-uśmiechnęłam się.
-[T.I]...-zaczęła przeciągać [I.T.P].
-No cooooo?-również przeciągnęłam.

-I tak mi w końcu powiesz.-powiedziała patrząc na mnie. 
-Nie. Nie powiem gdyż...nie powiem.
-Dzięki za wytłumaczenie.
-Proszę.

Chwilę jeszcze gadaliśmy. Dopiero po chwili zorientowałam się,że lekarze dalej myślę,że jestem w śpiączce. 
-[Z.I.T.P] (zdrobnienie imienia twojej przyjaciółki) pójdziesz po lekarza?-zapytałam patrząc na nią.
-Źle się czujesz?-zapytała od razu.
-Nie. Wszystko dobrze. Tylko lekarze myślą,że jestem dalej w śpiączce.

Przyjaciółka tylko skinęła głową dając mi znak,na zgodzę. I chwilę po tym siedziałam z chłopakami. Z chłopakami. Sam na sam...

---------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam,że takie krótkie,ale brak mi weny. Trochę poetycko wyszło. Sama nie wiem skąd u mnie takie myśli -_- Chyba biorę to po prostu z własnego życia.  Dlatego ostatnio wszystkie moje posty są smutne,a na koniec je jakoś "pocieszam"? Nie ważne. Jeszcze dla tych którzy zastanawiają się czy skomentować czy nie. Mamy z Gosią też drugiego bloga. Tyle że tamten jest bezsensowny i dochodzi jeszcze nasza koleżanka Zosia. Ona napisała tego wspaniałego posta . Przeczytajcie proszę. Mam już pomysł na Harrego i Nialla. Tak więc proszę Gosię,żeby mi ich nie zabierała ;) ♥ Nikola ♥ Bay ♥
--------------------------------------------------------------------------------------------

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz