niedziela, 1 lutego 2015

Harry-Urodzinowy ♥

Moja droga. Tak. O Ciebie chodzi Nikola. Nie napisałam,że mam do Ciebie żal czy coś w tym stylu,że nie pisałaś wcześniej przez dłuższy czas. Najwidoczniej nie załapałaś o co mi chodziło. Trudno. Będę chciała Ci się tłumaczyć-zrobię to. Nie będę chciała-nie zrobię tego. I proszę Cię. Nie przelewaj czegoś co bądź co bądź jest po między nami na NASZEGO bloga. 
Tak będzie dobrze dla mnie,Ciebie oraz naszych czytelników bo wątpię aby interesowało ich jaka jest po między nami sytuacja. 
Jeśli masz sprawę którą chcesz przekazać mi,pisz do MNIE,ale nie do mnie i do naszych czytelników.
Dziękuję :) 


A więc. Harold ma już pełno prawnie 21 lat. 
Nie będę "mu" składała życzeń bo wszyscy wiemy,że "mąż" Nikoli tego nie przeczyta. Ważnie,że pamiętamy. :)) 
Harold Edward Styles ma JUŻ 21 lat,za rok 22 i tak dalej. 
Czy tylko ja wszystkie urodziny chłopców przeżywam tak bardzo? :') Wątpię. 
No dobrze. A więc. Harry. Wszystkiego najlepszego kochanie! :* ♥

A teraz. Dam,dam,dam. 
URODZINOWY HARRY! ♥  
************************************
 Waking up
Beside you I’m a loaded gun
I can’t contain this anymore
I’m all yours, I got no control
No control
Powerless
And I don’t care it’s obvious
I just can’t get enough of you
The pedals down, my eyes are closed
No control-Zagrał mój budzik w telefonie. 10:30. 1 luty. 2015 rok. 

No właśnie! 1 luty! Urodziny Harrego. 

Wyskoczyłam z łóżka by przygotować solenizantowi przepyszne śniadanie.

Wyjęłam potrzebne składniki i zaczęłam pichcić.

Gdy już miałam "zdjąć" naleśniki z patelni usłyszałam kroki dochodzące ze schodów. 

Odwróciłam się,a gdy zobaczyłam mojego chłopaka Harolda podałam mu pysznie pachnące danie.

-Wow. [T.I]. Z jakiej to okazji?-spytał zaspanym głosem podchodząc do mnie i obdarowując mnie buziakiem w nos. 

-No nie wiem...Może dlatego,że masz dziś urodziny i postanowiłam zrobić Ci...-przerwałam widząc resztę chłopców wraz z Eleanor,Perrie i Sophią.-...Wam śniadanie. 

-Dziękuję kochanie.-tym razem pocałował mnie w usta. 

Nagle jak gdyby Lou,Zayn i Liam poczuli,że muszą zrobić to samo "wpili" się w moje zdezorientowane przyjaciółki. To słodkie. :3

Zobaczyłam jak smutny Niall stoi sam gdy reszta była zajęta swoimi dziewczynami postanowiłam zrobić coś by nie czuł się samotny dlatego,że nie ma drugiej połówki.

-Niall. Już dobrze. Przecież nie jesteś sam. Znajdziesz kogoś. Kogoś kto jest odpowiedni. Sam mówiłeś,że ta osoba na pewno jest w tłumie fanek. Przypatrz się,a na pewno znajdziesz.-powiedziałam i pocałowałam go w policzek.

-Dzięki [T.I] umiesz pocieszyć.-odparł ze smutnym uśmiechem. Nagle gdzy dziewczyny to usłyszały przyleciały do mnie i do chłopaka i zaczęły go pocieszać,przytulać i całować w policzek. 

Wyraźnie zadowolony taką zmianą Irlandczyk totalnie olał wściekłe spojrzenia Lou,Liama i Zayna.  Niech się nacieszy. 

-No,ale wracając do moich urodzin.-zaczął Harry.-Ma ktoś jakiś plan? 

-Hm...Wydaje mi się,że to ty powinieneś wiedzieć.-odpowiedziała Perrie gdy Zaynowi udało się odciągnąć ją od Nialla. 

-Prawda,ale totalnie nie mam na nic pomysłu.-powiedział mój chłopak.

-Może tak wypad do klubu w ósemkę?-zaproponował Zayn.

-Niee. To takie oklepane.  Wołał bym spędzić z wami urodziny na spokojnie.

-Lunapark?-odezwała się Sophia.

-Za dziecinne.-odparł zrezygnowany Harry.

-Restauracja?-tym razem głos zabrałam ja.

-Chcesz żeby fanki nie dawały nam spokoju,a was żeby obrażały na każdym kroku? Chyba nie. No. Przynajmniej ja nie chcę. Nie ma mowy.-zaprotestował.

-To miłe,że się tak o nas martwisz,ale musimy coś zrobić w takie święto.-powiedziała lekko podirytowana Eleanor.

-A nie możemy po prostu zostać w domu i spędzić ten dzień tylko w swoim gronie?-spytał ku naszemu zdziwieniu Harry.

-Hm...Cóż. Zaskoczyłeś nas. Zawsze gdzieś wychodziliśmy,ale skoro taka twoja wola możemy zostać.-powiedział Louis próbując dostać się do ust brunetki,ale ona śmiejąc się nie dopuszczała go do siebie.

-Tak. Zdecydowanie chcę spędzić ten dzień tylko z waszą siódemką w domu,cieplutkim,cichym i przyjemnym domu.-powiedział po czym złączył nasze usta.

-W takim razie wszystko postanowione. Urodziny w domu. Dziewczyny! Lecimy się przebrać.-zwróciłam się do Eleanor,Sophii i Pezz. I chwilę potem zniknęłyśmy za drzwiami mojej i Harrego pokoju.

Po mimo dobijania się chłopaków nie wpuściłyśmy ich. Postanowiłyśmy zrobić tak jak na ślubie. Przed ceremonią pan młody nie może widzieć panny młodej. Podobnie zrobiłyśmy i my.

Po prawie dwu godzinnym szukaniu każda z nas znalazła doskonały zestaw.

Eleanor-ZESTAW 
Sophia-ZESTAW
Perrie-ZESTAW
I ja-ZESTAW

Nałożyłyśmy lekki makijaż i zeszłyśmy na dół. Gdy chłopcy nas zobaczyli zaniemówili. 
Nie dziwię im się. W końcu szukałyśmy dwie godziny. I pomyśleć,że to wszystko dla kawałka zamawianej pizzy i wieczoru z przyjaciółmi. 

"Boże jakie ja mam szczęście :)"-pomyślałam.

Perspektywa Eleanor. 

Postanowiłyśmy z dziewczynami przygotować posiłki na ten wieczór. 
Co prawda tortu nie było,ale za to pizza,naleśniki,taco i parę innych przysmaków. 
Przygotowanych pod upodobania każdego z nas.

Oczywiście jak to z nami zamiast piec i gotować zaczęła się walka na żarcie. Bogu dzięki,że ubranie żadnej z nas nie ucierpiało i dobrze,że chłopcy się nie przyłączyli.

Gdy skończyłyśmy zaniosłyśmy pięć tac wypchanych jedzeniem. Niall jak to Niall rzucił się na nie,ale w porę Soph go zatrzymała. I bardzo dobrze bo znając go nie było by już połowy zawartości.

Perspektywa Harrego.

  Kiedy dziewczyny przyniosły jedzenie zaczęło się śpiewanie "Sto Lat",i składnie życzeń norma,jednak wiedziałem,że dobrze zrobiłem wybierając "imprezę" urodzinową w domu.
Z przyjaciółmi i moją ukochaną [T.I].

Zdecydowanie to były moje najlepsze urodziny.


^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
A.♥
 
 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz