czwartek, 5 marca 2015

#Zayn cz.2

***
Przypominam,że Pochyła Czcionka to myśli
***
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

-Powiedziałam trzema?Miałam na myśli dwoma.-pobiegłam do łazienki,szybko spakowałam wszystkie moje rzeczy i wybiegłam z domu. Wybiegłam z domu z walizką.

***Kilka Minut Później***

Wlekłam za sobą tą walizkę płacząc.
A co jak ciocia mnie nie przyjmie? Gdzie ja pójdę? Ja mam osiemnaście lat. Nie zabiję tego dziecka. Kocham Go.

I z takimi obawami szłam do cioci. Nawet się nie zorientowałam,a już byłam przy domu. Z obawą zapukałam do drzwi. Nie mieliśmy daleko do cioci. Często ją odwiedzałam. Patrzyłam na te drzwi zastanawiając się.
Zapukać czy nie?

W końcu się odważyłam. Zapukałam. Po chwili ciocia otworzyła drzwi. Od razu po tym jak mnie zobaczyła przytuliła się do mnie. Następni wpuściła mnie do domu. 
-Co się stało kochanie?

-Mama wyjechała z tatą Liama,prawda?-odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
-Tak. Ale co to ma do tego? Chłopcy Ci coś zrobili?
-Nie. To znaczy tak. Na czy...tak jakby Zayn.
-Ale co On Ci zrobił?-zapytała przerażona.

-Chyba Kogo.-na szczęście ciocia się domyśliła o co chodzi.

Chwilę jeszcze porozmawialiśmy po czym zapytałam czy mogę u niej zostać. Oczywiście zgodziła się. Zareagowała odwrotnie niż się spodziewałam. Cieszyła się.

***Dwa Dni Później***

Mam to powiedzieć chłopakom? W końcu są dla mnie jak bracia. Ale... Zayn nie. Zayn jest ojcem mojego dziecka. Chyba jednak zachowam to dla siebie. 

Po chwili usłyszałam ciocię wołającą mnie. Zwlekłam się z łóżka i zeszłam na dół.
-Coś się sta...-zatrzymałam gdy podniosłam wzrok i ujrzałam chłopaków-Do widzenia.
Wbiegłam do siebie na górę i ponownie położyłam się na łóżku.

Jednak długo mój spokój nie trwał długo,ponieważ chłopcy również ze mną poszli.
-[T.I] martwimy się o Ciebie. Co się stało?-Louis.
Pięknie. Powiedzieć czy nie? Nie... Nie chcę... Nie chcę,żeby wiedzieli. Zniszczę im karierę.
-Powiedzieć? Nie... -odpowiadałam sama sobie.

-Ale co powiedzieć?-Zayn nie dawał spokoju.
-Nie. Nic. Po prostu... Nie. Możecie już iść?
-Nie. Nie pójdziemy dopóki nie powiesz co się stało i nie wrócisz z nami do domu.
-No dobrze. Wrócę. Dobrze,że jeszcze się nie rozpakowałam.

Zeszłam na dół z chłopakami. 
-Cioci...ja przepraszam,ze tak...Wiesz. Ale chłopcy nie dadzą mi spokoju,więc muszę iść z nimi.
-Dobrze. Informuj mnie tam na bieżąco co z...-zatkałam jej usta ręką.
-Nie powiedziałam im.

-Okey. To uważaj na siebie. I dbaj. I weź jedz więcej.-poczochrała mi włosy.
Przytuliłyśmy się i wyszłam z chłopakami.

***W Domu***

Weszłam od razu na górę i zamknęłam się w pokoju. Po chwili usłyszałam pukanie do drzwi.
-Idźcie sobie.-powiedziałam odwracając się przodem do drzwi.
-Kochanie odtwórz.-usłyszałam mamę.

Zerwałam się z łóżka i otworzyłam drzwi. Rzuciłam się mamie na szyję nie zważając na stojącą z tyłu resztę. Teraz tak bardzo potrzebowałam mamy. Tej matczynej pomocy i troski.
-Co się stało córciu?-zapytała dalej mnie przytulając.

-Nie miałaś być na wakacjach?-zapytałam.
-Słysząc twój zapłakany głos postanowiłam wrócić.
-Przepraszam.
-Ależ nic się nie stało. To co się stało?-ponownie zadała pytanie.

-Chodzi o to,że...-przypomniało mi się że chłopcy i Geoff stoją z tyłu.-Ja nie chcę,żeby oni narazie wiedzieli.
-Geoff może zostać?-zapytała mama.
-No dobrze.

-To nie fair! Dlaczego wszyscy mogę wiedzieć poza nami!?-oburzył się Niall.
-Niall.-uspokoił go Liam.-Chodź,sama nam powie.-kiwnęłam głową na zgodę upewniając chłopaka w tym co mówił.
-Spoko.-burknął Niall i chłopcy odeszli.

***Po Rozmowie Z Rodzicami***

-Więc będę babcią,a Geoff dziadkiem?-zapytała mnie ucieszona? mama.
-Tak.
-To wspaniale!-krzyknęła uradowana.
-Nie jesteś zła?

-Nie. Nie jestem. Ale teraz idź powiedzieć chłopakom.
-No dobrze.-powiedziałam smętnie.
-Uśmiechnij się. Będzie dobrze.-próbowała pocieszyć mnie mama.

Zeszłam na dół i stanęłam przed chłopakami.
A co jeśli On mnie nie kocha? A co jak zepsuję im karierę? Prawda. Czuję coś do Zayna,ale On do mnie?
-Żyjesz?-usłyszałam Zayna.

-Tak. Tak.
-To powiesz o co chodzi?-Harry.
-Ale obiecajcie,że nie będziecie krzyczeć,śmieć się itp.-chciałam się upewnić.
-Obiecujemy.-powiedzieli razem...








Nikola♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz