niedziela, 1 marca 2015

#Zayn cz.1 ♥



Pochyła czcionka-myśli.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------

***2 Tygodnie Wcześniej***

-Na pewno sobie poradzicie?-pytała mnie po raz setny mama.
-Tak.-odpowiedziałam mając nadzieję,że już sobie pójdzie.
Nie. To nie tak,że nie lubiłam się z mamą. Po prostu miałam ochotę ponownie zamknąć się w swoim pokoju i oderwać od rzeczywistości. Mam na imię [T.I] Payne. Moja mama znalazła sobie jakiegoś (teraz już) mężulka . Teraz mam przyrodniego brata, który jest sławny. 

-Roxy (Roksi) dadzą sobie radę.-poganiał ją Geoff.
Mama spojrzała na mnie i mocno przytuliła. Pogadała chwilę z Liam'em i w końcu wyszli. Wyjechali na dwa miesiące do Grecji. Odwróciłam się na pięcie i poszłam na drugie piętro do swojego pokoju. W uszy włożyłam słuchawki,a moja twarz skierowała się w stronę komputera.

Po chwili poczułam na swoim ramieniu czyjąś rękę. Zdziwiłam się gdy zobaczyłam Liam'a. Raczej nie zaglądał do mojego pokoju. Właściwie był tu tylko raz żeby zawołać mnie na obiad. Pokazał mi bym zdjęła słuchawki więc tak zrobiłam.

-Dzisiaj przychodzą do mnie znajomi. Jeśli chcesz możesz zejść.
-Nie,podziękuję.
-No dobrze...ale gdyś jednak chciała przyjść...ubierz się...w coś...
-Coś takiego jak taka pusta lala?-widziałam jego znajomych.

Typowe lalusie. Chłopak tylko kiwną głową i wyszedł z pokoju,a ja wróciłam do swojego zajęcia.


***20:00***

Zobaczyłam przez okno kilka jadących samochodów. Postanowiłam zobaczyć co się dzieje. Zdjęłam słuchawki i podeszłam do okna.
To są jego znajomi!?

Do domu zaczęło schodzić się coraz więcej osób. Zamknęłam się w pokoju na klucz nie chcąc,aby ktoś tu wchodził. Ponownie nałożyłam słuchawki. Na szczęście muzyka ze słuchawek zagłuszała tą z dołu. 
Nie chcę mieć przez niego problemów... Oj tam,powiem mami,że o niczym nie wiedziałam jakby to do niej jakoś dotarło.

***21:56***

Słuchałam sobie tej muzyki starając się zignorować ból brzucha. Byłam strasznie głodna. Ostatnio jadłam o 13:00. Ale nie miałam zamiaru się przebierać.
Może nikt mnie nie zauważy?

Wyszłam z pokoju i skierowałam się do kuchni. Na schodach siedziała jakaś para obściskując się. Sprawnie ich wyminęłam i poszłam do kuchni. Niestety przy lodówce stało jakiś dwóch facetów. 
-Przepraszam.-próbowałam sięgnąć ręką do lodówki.
Chłopaki jednak mi przeszkodzili.
-Przekąski są na dole idź sobie weź. Nie sądzę by gospodarz był zadowolony z tego,że jakaś dziewczyna grzebie mu po lodówce.
-Ale..-zaczęłam jednak przerwano mi.
-W ogóle co ty założyłaś? Wygląda jakbyś dopiero wstała z łóżka.
Auć...
-Chłopaki to...to jest [T.I]. Opowiadałam Wam o niej.-usłyszałam głos Liam'a za plecami.

-To twoja siostra?-zapytał blondyn.
-Taa...Wiecie,ja jednak pójdę.-pokazałam za siebie kciukiem.
-Może zaczniemy od początku? Ja jestem Zayn. To jest Niall.Dalej Louis i Harry.
-[T.I].

Odwróciłam się z zamiarem powrotu do pokoju,jednak przeszkodziła mi w tym ręką Zayn'a.
-Skoro jesteś siostrą Liam'a to może się z nami zabawisz?-zapytał.
Zależy co rozumiesz przez zabawisz.
-Nie wiem czy to dobry pomysł.-zaprzeczałam.
-No chodź.-Liam pociągnął mnie za sobą.

Usiedliśmy i chłopaki wepchnęli mi jakieś drinki do dłoni. Patrzyli na mnie wyczekująco. Nie chcąc wyjść na sztywną wypiłam napój. I jeszcze jeden... I jeszcze jeden...I Zayn...

***Teraźniejszość***

-Proszę Pani Payne.-usłyszałam Panią doktor.
Weszłam do gabinet.

***Po badaniu***

-Wszystko dobrze. Pani dziecko rozwija się znakomicie.
-Dziecko?-zdziwiłam się.
-Nie wiem Pani?
-Który tydzień?-spytałam.
-Drugi.

Wstałam i wybiegłam z gabinetu płacząc. Dziecko!? Ja mam osiemnaście lat.
Jak? Jak ja? Jak ja mogłam? Jak ja mogłam do? Jak ja mogłam do tego? Jak ja mogłam do tego dopuścić?...No pięknie...Nawet moje myśli się jąkają.

Weszłam do domu z rozmazanym makijażem. Weszłam do salonu,aby dostać się do mojego pokoju. Dalej płakałam. I to chyba bardziej...

W trybie natychmiastowym podbiegli do mnie chłopcy. Bardzo się za przyjaźniliśmy. 
-[T.I] co się stało?-zapytał Liam.
-Nie mówcie do mnie. Nie dotykajcie mnie. I nie patrzcie na mnie.-powiedziałam szeptem,ale tak aby mnie usłyszeli.

Wyminęłam ich i poszłam do swojego pokoju. 
Jak ja to powiem mamie? Jak ja to powiem tacie Liam'a. Nie chcę,by miał przeze mnie problemy. Może ucieknę? Albo zamieszkam u cioci?

Do pokoju weszli chłopcy.
-Tak trudno zrozumieć,że nie chcę mieć towarzystwa? Chcę być sama. 
Właściwie to nie całkiem.
No tą myśl pogłaskałam się po brzuchu.

Na pewno nie zabiję tego dziecka. To takie dziwne uczucie. Kocham tego dzidziusia. 
Nawet nie zauważyłam a obok mnie znalazło się pięciu chłopaków.
-Co się stało? Ktoś Cię zranił?-zapytał Niall.
-Nie. Nic się nie stało.
Usłyszałam dzwonek telefonu.
To sobie wybrałaś moment mamo...

-Tak? Hej. Jest ok,a u Ciebie? Cieszę się. Mama? Ja...ja,nie za bardzo wiem jak Ci to powiedzieć. Nie. Nie o to chodzi tylko...-spojrzałam na chłopaków-Chyba powiem Ci kiedy indziej. Na radzie mogę Ci tylko powiedzieć,że wyprowadzam się do cioci. Nie mogę powiedzieć dlaczego. Bo są tu chłopaki,a ja nie chcę,żeby oni wiedzieli.-w moich oczach ponownie zebrały się łzy.-Nic nie rozumiesz.-teraz zaczęły spływać-Boję się.-odwróciłam się do nich plecami-Muszę po prostu wyjechać-wyjęłam dużą walizkę i zaczęłam wrzucać tam byle jak ubrania-Mama nie rozumiesz,że boję się i nie chcę żeby kto ktokolwiek wiedział? Nie rozumiesz,że mogę zaufać tylko Tobie i cioci? To nie rozmowa na telefon. Ale nie musisz się martwić. Obiecuję,że ciocia o mnie zadba. Bay.

Nie czekając na odpowiedź mamy rozłączyłam się. Usiadłam pod ścianą,podciągnęłam nogi pod brodę i schowałam twarz.
-Dlaczego powiedziałaś,że jedynymi osobami którym możesz zaufać to Twoja mama i ciocia?-usłyszałam Zayn'a.
-Bo tak jest. Nie mam nikogo, po za tema trzema osobami.
-Trzema?
[T.I]!Idiotko!
-Powiedziałam trzema?Miałam na myśli dwoma.-pobiegłam do łazienki,szybko spakowałam wszystkie moje rzeczy i wybiegłam z domu. Wybiegłam z domu z walizką...









NIKOLA ♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz